Dolina Kościeliska i Dolina Chochołowska w Tatrach

Dolina Kościeliska i Dolina Chochołowska w Tatrach często kojarzą się z wysypem turystów podczas wiosennego wysypu krokusów. Tymczasem w październiku nie ma tu ani krokusów, ani zbyt wielu turystów, za to jest spokój i jesienne kolory.

Dolina Kościeliska i Dolina Chochołowska znajdują się w polskiej części Tatr Zachodnich, na zachód od Zakopanego i jednocześnie na południe od wsi Kościelisko, przy osiedlu Kiry. Obie doliny leżą tam w swoim sąsiedztwie, gdzie kolejno Potok Kościeliski oraz Chochołowski Potok spływają z gór, żeby poniżej utworzyć rzekę Czarny Dunajec.

Dolina Chochołowska jest uznawana za największą oraz najdłuższą w polskich Tatrach, a obie są tzw. dolinami walnymi, czyli takimi, które biegną aż do samej głównej grani pasma. Znajdują się na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego i są odpowiednie na niezbyt wymagający spacer – wędrówki wzdłuż potoków odbywają się w łagodnie wspinającym się terenie o przewyższeniach ok. 250-290 metrów rozłożonych na kilka kilometrów.

dolina kościeliska i dolina chochołowska w tatrach

I co my tam robimy? Żal byłoby odpuścić tak ładne miejsca, ale też żal byłoby być na górskim szlaku i się nie zmęczyć 🙂 Nie bylibyśmy sobą, dlatego wybieramy trasę łączącą wędrówkę przez obie doliny z całkiem przyzwoitym przewyższeniem około 720 metrów. Szlak przez Iwaniacką Przełęcz (1.459 m n.p.m.), bo o nim mowa, ma dołożyć do tego trekkingu fajną cegiełkę w postaci stromego podejścia. A poza tym umożliwić wędrówkę w formie pętli, żebyśmy nie musieli wracać tą samą drogą.

Pochmurny poranek nie zapowiada słońca, ale prognoza pogody nie zapowiada też deszczu, dlatego bez obaw patrzymy na siwe chmury, które przysłaniają niebo. Zostawiamy auto na pustym jeszcze parkingu i wchodzimy na zielony szlak – szeroką, szutrową drogę w Dolinie Kościeliskiej, wzdłuż której pluska potok. Niebawem trasa ulega zwężeniu w dość ciasne, skalne wrota i tym samym przechodzimy przez tzw. Bramę Kantaka (lub Niżnią Kościeliską Bramę. Pierwsza nazwa pochodzi od nazwiska Kaziemierza Kantaka – polityka, posła i członka Towarzystwa Tatrzańskiego).

Za nią rozlega się polana Wyżnia Kira Miętusia. Widzimy, że trawa jeszcze nie do końca straciła swoją zieleń, chociaż jesień zabarwiła już drzewa na żółto i pomarańczowo. Więc jasnym jest, że trafiamy w sam raz w bogactwo kolorów. A nieco w oddali nie da się nie zauważyć, jak w kierunku doliny opada poszarpany grzbiet Raptawickiej Grani. Na razie nieco przysłonięty przez bliższe iglaki i jednocześnie przyćmiony przez słabe światło pozostaje niewyraźnym tłem krajobrazu.

Kościeliski Potok towarzyszy nam po prawej, zachodniej stronie szlaku, jednak wkrótce pojawia się mostek do przejścia, a strumień wody zaczyna płynąć po lewej, wschodniej stronie. Mijamy skrzyżowanie z czarnym szlakiem (tzw. Ścieżka pod Reglami), który łączy Dolinę Kościeliską z Doliną Chochołowską, jednak nie jest to jeszcze ten łącznik przez Iwaniacką Przełęcz, który sobie upatrzyliśmy na dzisiejszy trekking.

Jesteśmy na drugim kilometrze szlaku, a ludzi których do tej pory spotkaliśmy można policzyć na palcach jednej ręki. Jest więc spokojniepusto i w przestrzeni w znakomitym stopniu dominuje przyrodaKościeliski Potok obmywa kamienie tuż obok ścieżki, a jego szum pulsuje w uszach. Po drugiej stronie strumienia zauważamy szaro-pomarańczowego rudzika, który przysiadł na gałęzi.

Dalej wchodzimy w drugie przewężenie dolinyBrama Kraszewskiego (lub Pośrednia Brama Kościeliska. Pierwsza z nazw została nadana ku pamięci pisarza Józefa Ignacego Kraszewskiego) obramowuje ścieżkę i Kościeliski Potok tworząc urokliwy wąwóz. Tuż nad nami z ziemi wyrastają więc wapienne skały kolorystycznie ożywione przez jesienną roślinność.

Brama Kraszewskiego ciągnie się na długości około 0.5 kilometra. Potem szlak ponownie przebiega nad wodą, a Kościeliski Potok pojawia się na powrót po prawej stronie ścieżki. Za drugim zwężeniem przestrzeń w dalszym ciągu pozostaje w miarę ciasna. I naszym zdaniem odcinek Brama Kraszewskiego – Hala Pisana (do której zmierzamy) jest jednym z najładniejszych miejsc w Dolinie Kościeliskiej. Bo krystaliczny strumień lekko meandruje między iglakami, zza których wyraźnie wystają skalne turnie coraz bliższej Raptawickiej Grani. A gdzieniegdzie liściaste drzewa rozmazują żółte plamy w krajobrazie 🙂

Niebawem docieramy do Polany Pisanej, gdzie nieco otwiera się przestrzeń. Między strumieniem, a szlakiem stoją drewniane ławy do odpoczynku, ale dla nas nie czas na siedzenie 🙂 Oglądamy poszarpaną Raptawicką Turnię (odcinek Raptawickiej Grani, który opada do Doliny Kościeliskiej), widok której towarzyszył nam raz po raz już od Bramy Kantaka. Tyle że teraz widzimy ją z bliskaw całej okazałości.

Zaraz za polaną docieramy do trzeciego zwężenia doliny – Bramy Raptawickiej (lub Wyżniej Kościeliskiej Bramy). Jest tu na tyle ciasno, że szlak wbiega na drewniany most rozwieszony nad korytem Kościeliskiego Potoku. Pod nogami płynie więc woda, która obmywa ściany wąwozu, rzeźbiąc ich kształtPo prawej (zachodniej) stronie na wyciągnięcie ręki mamy więc wapienną Raptawicką Turnię, zaś po lewej (wschodniej) możemy dotknąć skał Zbójnickiej Turni, która również tworzy to przewężenie.

Jeszcze przez około kilometr idziemy zielonym szlakiem. Dalej trafiamy do skrzyżowania, za którym kontynuujemy trasę szlakiem żółtym w kierunku Hali Ornak. Stąd tylko kawałek dzieli nas od budynku Schroniska PTTK na owej hali, gdzie zatrzymujemy się na kilka łyków ciepłej herbaty z termosu. Nie zostajemy długo, bowiem chłodny, jesienny wiatr przeciska się przez każdy nieszczelny element ubrania i szybko wychładza jako tako rozgrzane marszem mięśnie.

Ruszamy zatem w dalszą drogę – żółtym szlakiem na Iwaniacką Przełęcz, żeby przedostać się do Doliny Chochołowskiej przez wypiętrzenia terenu, które oddzielają ją od Doliny Kościeliskiej. Od samego początku szlak ten zapowiada się pięknie oraz wymagająco. Jeszcze przed rozpoczęciem podejścia w prześwicie między choinkami pojawia się widok na Bystrą (2.248 m n.p.m, najwyższy szczyt Tatr Zachodnich) za polsko-słowacką granicąKolory ma już całkiem jesienne, a w żlebach pod szczytem zatrzymał się śnieg, który wyraźnie akcentuje ukształtowanie góry.

Zaraz potem wchodzimy do lasu i rozpoczynamy podejście. Po kilku minutach znajdujemy się wśród gołych iglakówSmutny to widok ze względu na drzewa, ale kiedy obracamy się za siebie, zza ich czubków wyłaniają się pofalowane grzbiety Tatr Zachodnich. W przedpołudniowym słońcu mogą wydawać się zaledwie bladym tłem, jednak subtelnie pocieniowane nadają jesiennemu krajobrazowi lekkości.

Przed nami ścieżka jeszcze przez chwilę wspina się w ogołoconym otoczeniu. Potem ponownie wbiega do lasu i zaczyna się zabawa 🙂 Około 280 metrów w górę na odcinku mniej więcej 1.3 kilometra. Szybko pozbywamy się wierzchnich warstw, chociaż aura jest zimna. Nad głowami rozkładają się korony lasu, więc idziemy w izolacji od bezpośredniego światła słonecznego, które zaczyna powoli przebijać się przez chmury. Czujemy październikowy chłód, kiedy intensywnie zaciągamy się powietrzem na kolejnych metrach podejścia. Prawa, lewa, prawa, lewa, a tymczasem do tyłka spływa strużka zimnego potu 🙂

Po około 40 minutach między drzewami wyłania się niewielka polanka z drewnianym drogowskazem. To właśnie Iwaniacka Przełęcz (1.459 m n.p.m.) na grzbiecie Ornak, z której można wejść m.in. na Suchy Wierch Ornaczański (1.832 m n.pm.), szczyt Ornak (1.854 m n.p.m.) albo Zadni Ornak (1.867 m n.p.m.). Na trawie pod drzewem ktoś właśnie sobie odpoczywa, ale my idziemy dalej, żeby za bardzo nie ostudzić mięśni.

Przed nami zejście, czyli ten moment, który lubimy nieco mniej od podchodzenia pod góręDrogowskaz pokazuje, że do Doliny Chochołowskiej brakuje 1 godzina oraz 10 minut drogi, zatem na horyzoncie około 70 minut uciążliwego dreptania z napiętymi łydkami 🙂 W dalszym ciągu poruszamy się żółtym szlakiem, który teraz opada wzdłuż Iwaniackiego Potoku do Doliny Iwaniackiej.

Za plecami zostawiamy widok na jaskrawo oświetlony najwyższy szczyt Tatr Zachodnich w Polsce – Starorobociański Wierch (2.176 m n.p.m.) oraz widok na Starorobociańską Przełęcz (1.975 m n.p.m.), która oddziela go od słowackiego Kończystego Wierchu (2.002 m n.p.m.). Z kolei pod nogami rozkładają się kamienie, a przed oczami pojawiają się buro-zielone zbocza.

Najpierw w zasięg wzroku wpada półokrągły, w większości porośnięty iglakami Wielki Kopieniec (1.257 m n.p.m.), a za nim wyłania się ciąg dolomitów – Wielkie Turnie (około 1.350 m n.p.m.) w masywie Bobrowca. Docieramy do Polany Iwanówka, gdzie spotykamy się z biegiem Starorobociańskiego Potoku i z Doliny Starorobociańskiej idziemy już bezpośrednio w kierunku Doliny Chochołowskiej.

Maszerujemy przez porębę w gęstym błocie, raz po raz uciekając na zwalone pnie drzewTeren ulega wypłaszczeniu, a Wielkie Turnie są coraz bliżej przed nosem. Mijamy ciągnik używany do zrywki drewna i następnie wychodzimy na skrzyżowanie ze szlakiem zielonym. Przed nami rozlega się szeroka ścieżka nad Chochołowskim Potokiem – to znak, że dotarliśmy do Doliny Chochołowskiej.

Tutaj turystów jest nieco więcej. Prawdopodobnie ze względu na późniejszą porę dnia, a także na wyklarowaną pogodę. Bowiem nad głowami pojawiają się spore fragmenty błękitnego nieba, a słońce ogrzewa powietrze. Jest przyjemnie i sielsko, w sam raz na dłuższą przerwę na drugie śniadanie, czy też ze względu na godzinę może bardziej na prowizoryczny, wczesny obiad.

Szybko podejmujemy decyzję o postoju i równie prędko opanowujemy drewnianą ławę nad Chochołowskim PotokiemMiejsce jest idealne, ponieważ siedząc na ławce jesteśmy wyeksponowani na ciepłe słońce, a obok płynie górska woda. Pachnie ziemiądrewnem i trawą, nad nami sterczą skały Wielkich Turni bobrowcowego masywu. Zaczyna się jeden z ulubionych trekkingowych momentów – jedzenie na dworzeTuńczyk z puszki, warzywakanapki i herbata z termosu zajmują miejsce na stole, a zaraz potem w naszych głodnych brzuchach 🙂

dolina kościeliska i dolina chochołowska w tatrach

Na dalszej trasie mijamy m.in. skrzyżowanie ze Ścieżką nad Reglami (czarny szlak), na którą natrafiliśmy już tego dnia w Dolinie Kościeliskiej. Mijamy też kilka górskich strumieni stanowiących dopływy Chochołowskiego Potoku, a tym samym odgałęzienia doliny wdzierające się między kolejne górskie masywy (m.in. Dolinę Dudową, Dolinę Huciańską, Wielką Suchą Dolinę). Na jednej z polan w bacówce kupujemy pachnącego oscypka.

Ślimaczymy się pod koniec w tym ciepłym, jesiennym słońcu, które wystaje zza chmurWoda lśni w potokachtrawa niczym zboże złoci się na polanach. Wraz z biegiem zielonego szlaku skręcamy z Doliny Chochołowskiej do Doliny Lejowej nad Lejowy Potok. Idziemy krawędzią Siwej Polany, następnie Polany Biały Potok, na której gdzieniegdzie pasą się owce.

Maszerujemy coraz bardziej leniwie, bo zbliżamy się do odcinka drogi 958 Zakopane – Witów. Jesteśmy na skraju Tatrzańskiego Parku Narodowego i słyszymy odgłosy ulicyChodnikiem wracamy na parking, gdzie rano zostawiliśmy auto, ale na szczęście widok gór ciągle wystaje zza dachów domów. Część zboczy jest już w cieniu, choć te, które ciągle oświetla słońce są pokolorowane w jesienne odcienie 🙂 Kiedy docieramy do pensjonatu, jest już ciemno. Zaglądamy do atlasu gór Polski i w prognozę pogody po czym robimy szybki plan na kolejne dni, a potem zaszywamy się w sąsiedniej karczmie na piwo oraz pyszną kolację.

Parametry trasy

TRASA: Kiry (927 m n.p.m.) – Cudakowa Polana (952 m n.p.m.) – Schronisko PTTK na Hali Ornak (1.108 m n.p.m.) – Iwaniacka Przełęcz (1.459 m n.p.m.) – Polana Iwanówka (1.085 m n.p.m.) – Starorobociańska Dolina (1.037 m n.p.m.) – Dolina Dudowa (1.002 m n.p.m.) – Polana Huciska (985 m n.p.m.) – Siwa Polana (928 m n.p.m.) – Polana Biały Potok (922 m n.p.m.) – Kiry (927 m n.p.m.)

DYSTANS: około 17.5 kilometra w formie pętli

CZAS: około 5.5 – 6 godzin z dłuższą przerwą na drugie śniadanie

PRZEWYŻSZENIE: około 720 metrów

Informacje praktyczne

Trasa znajdują się w obrębie Tatrzańskiego Parku Narodowego i obowiązuje tu opłata za wstęp uiszczana przy wejściu na szlak (jesienią 2017 roku taka opłata wynosiła 5 zł za każdą osobę dorosłą). Dla osób przemieszczających się samochodem dodatkowo płatne jest miejsce parkingowe (jesienią 2017 r. płaciliśmy 25 złotych za cały dzień).

Początek szlaku przez Dolinę Kościeliską, a także początek szlaku przez Dolinę Chochołowską znajdują się przy drodze wojewódzkiej numer 958 na odcinku Zakopane – Witów na zachód od Zakopanego (z czego wejście do Doliny Kościeliskiej znajduje się przy osiedlu Kiry, wejście do Doliny Chochołowskiej nieco dalej na zachód). Dojazd z centrum Zakopanego jest nawigacyjnie nieskomplikowany, ponieważ przez miasto oraz z miasta prowadzi tam główna droga (wspomniana droga wojewódzka 958: ulica Kościeliska, Krzeptówki, ulica Strzelców Podhalańskich). Gorzej może to wyglądać w kwestii zagęszczenia ruchu samochodowego oraz ruchu turystycznego na szlaku w wysokim sezonie turystycznym. Miejsca parkingowe lepiej zajmować wtedy wczesnym rankiem. My odwiedziliśmy Dolinę Kościeliską oraz Chochołowską w październiku, kiedy ludzi było niewielu w porównaniu z popularnymi okresami urlopów, czy długich weekendów. Osoby jadące od strony Nowego Targu mogą ominąć newralgiczne Zakopane i udać się drogą wojewódzką nr 957 do Czarnego Dunajca, a tam skręcić w drogę 958 i dotrzeć na szlaki od drugiej strony.

W Duecie po Świecie

Reklama

2 uwagi do wpisu “Dolina Kościeliska i Dolina Chochołowska w Tatrach

  1. W tym roku mam nadzieje, że znaczę te miejsca, powoli robię przymiarkę na taki wyjazd. Bardzo podobają mi się miejsca na zdjęciach, aż chce się wziąć oddech i czuć tą przyrodę. Dla mnie to duża odmienność bo mieszkam nad samym morzem to góry są czymś zupełnie fantastycznym.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s