4 dni w Nowym Jorku. Całodniowe wycieczki po mieście, czyli co warto zwiedzić?

4 dni w Nowym Jorku. Całodniowe wycieczki po mieście, czyli co warto zwiedzić?

4 dni w Nowym Jorku – mieście, które można byłoby zwiedzać tygodniami. Poznawać w tym czasie jego historię, smaki, rytm dnia i nocy, ludzi, ich losy, śledzić bieżące wydarzenia. A przy okazji znajdować dziesiątki epitetów, ale ciągle nie trafiać w sedno. Bo Nowy Jork jest wielowymiarowy, wielokulturowy i wielowątkowy.

Jak odnaleźć się w tym wielkim mieście w ciągu zaledwie kilku dni? Już sam opis miejsca, kilka faktów i fragmenty historii, czy zbiór jego określeń mogą sprawiać wrażenie natłoku informacji. Bo Nowy Jork to symbol Stanów Zjednoczonych, amerykańskiego snu oraz kapitalistycznej Ameryki. Tygiel kulturowy, światowa stolica kultury, najludniejsze (ponad 8 milionów mieszkańców) i zarazem najgęściej zaludnione miasto kraju (ponad 10.000 os. / km²), gdzie żyją ludzie każdego koloru skóry i orientacji seksualnej. Ludzie większości wyznań, pochodzący z przeróżnych grup etnicznych, potomkowie imigrantów z całego świata, mówiący w ponad 800 językach. Przez Ellis Island w XIX oraz XX wieku przetaczała się największa fala migracyjna na świecie (kilkanaście milionów emigrantów), kiedy przodkowie wielu obecnych obywateli Stanów Zjednoczonych przypływali do brzegów Nowego Świata.

Nowy Jork to zatem miasto kształtowane przez całe mnóstwo czynników. Każdego dnia, każdego roku spotykają się w nim różne światy. Po to, żeby tworzyć jeden, wspólny – i wrażenie z pewnością jest piorunujące, ale równocześnie może wywoływać poczucie pewnego chaosu. Prawdopodobnie każdy znajdzie tu coś dla siebie – musi tylko wiedzieć, czego szuka. Czy będzie to architektura, malarstwo, rzeźba, muzealnictwo, nowojorska kuchnia, teatr, wielokulturowość, wydarzenia sportowe, koncerty, rekreacja na świeżym powietrzu, historia miasta, spotkania z mieszkańcami?

Nas interesowała przede wszystkim architektura z czasów, kiedy w Nowym Jorku intensywnie rozwijał się kapitalizm (historyzm, modernizm) oraz architektura współczesna (postmodernizm). Ciekawiło nas także przestrzenne zagospodarowanie Manhattanu. Dlatego skupiliśmy się głównie na całodniowych spacerach, żeby móc przyglądać się budynkom oraz ulicom. Ponadto byliśmy ciekawi rozwiązań infrastrukturalnych dla rowerzystów, więc jeden dzień przeznaczyliśmy na objechanie wyspy na rowerach. Interesowała nas również przyroda Nowego Jorku, nowojorskie smaki, a zainteresowania przyrodnicze obojga oraz etnograficzne i z zakresu malarstwa u Karoliny zaprowadziły nas do Amerykańskiego Muzeum Historii Naturalnej oraz do Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

Czy zatem 4 dni w Nowym Jorku to wystarczająca ilość czasu do poznawania tego miasta? Naszym zdaniem w ciągu 4 dni w pełni przeznaczonych na zwiedzanie można zrealizować kilka naprawdę satysfakcjonujących, ale też intensywnych wycieczek. Żeby jednak po brzegi wykorzystać dany czas, warto wcześniej określić sobie plan wyjazdu i wyznaczyć kilka terenowych priorytetów. Zapraszamy do poniższego wpisu po inspiracje, ciekawostki, plany wycieczek oraz informacje praktyczne na temat organizacji podróży. Oto jak wyglądał nasz pobyt w NYC 🙂

1. Midtown Manhattan i Upper West Side

TRASA: około 9 kilometrów przez miasto + 4 godziny zwiedzania muzeum

CHARAKTERYSTYCZNE PUNKTY: stacja rekrutacyjna armii St. Zjednoczonych (US Army Recruiting) > plac Times Square > budynek Carnegie Hall > Central Park > Amerykańskie Muzeum Historii Naturalnej (American Museum of Natural History) > 5. aleja (5th Avenue) > Katedra Świętego Patryka (St. Patrick’s Cathedral) > pomnik Atlasa przy Rockefeller Center (Atlas Statue)

Times Square

Mając w planach przejście około 10 kilometrów po mieście oraz kilkugodzinne zwiedzanie Amerykańskiego Muzeum Historii Naturalnej, zaraz po wczesnym śniadaniu opuściliśmy hotel. Z 39. ulicy skręciliśmy w Broadway. Stąd tylko kawałek dzieli od Times Square, a dziesiątki z setek neonów już mienią się nad głowami. Róg 43. ulicy i 7. alei zdominowany jest przez biało-niebieskie samochody nowojorskiej policji, gdzie po jednej stronie drogi znajduje się posterunek. Po drugiej z kolei znad chodnika niepozornie wystaje stacja rekrutacyjna armii Stanów Zjednoczonych z cyfrową flagą państwa wyświetlaną na ekranie, tak jak reklamy wkoło.

Kawałek dalej znajduje się Times Square, jeden z najbardziej rozpoznawalnych punktów handlowych miasta. Audiowizualna ikona Nowego Jorku była dokładnie taka, jak ją sobie wyobrażaliśmy –tłocznagłośnajaskrawachaotyczna. Tu propaganda ubrań i najnowszego filmu kinowego, tam kosmetyków, telefonii komórkowej, napojów, spektakli teatralnych, sprzętu elektronicznego itd. Times Square kieruje uwagą poprzez dziesiątki reklam świetlnych migoczących na wielkich ekranach oraz przez kolejne dziesiątki podświetlanych szyldówPlac nazwany od dawnej siedziby czasopisma „Times” kreuje konsumpcyjne potrzeby turystów oraz nowojorczyków, a każdego roku w Sylwestra staje się centrum rozrywki – sceną koncertową oraz miejscem powitania Nowego Roku przez tłumy ludzi.

Hope, Carnegie Hall, Alwyn Court Apartments

Dalej przy 7. alei stoi wytwór współczesnej kultury popularnej – znana rzeźba „Hope” składająca się z czterech dużych liter tworzących ten wyraz. W myśl twórcy (Robert Indiana) rzeźba stanęła na ulicy kilka lat temu z okazji Międzynarodowego Dnia Nadziei i ma zachęcać przechodniów do fotografowania się z wielkim napisem oraz publikowania zdjęć w mediach społecznościowych w towarzystwie odpowiednich hashtagów.

Na rogu 57. ulicy nie sposób przegapić brązowy, zabytkowy gmach nawiązujący do włoskiego renesansu (m.in. pilastry, okna zwieńczone łukiem, zachowanie symetrii). Z ziemi wyrasta tam Carnegie Hall (1891 r.) – najstarsza nowojorska sala koncertowa oraz jedna z najbardziej prestiżowych oraz najlepszych pod względem akustycznym na świecie.

Kilkadziesiąt metrów dalej po tej samej stronie 7. alei stoi, tym razem wzorowany na francuskim renesansie z czasów Franciszka I, budynek Alwyn Court Apartments (1909 r.). Elewacja hotelu przyciąga wzrok misternymi zdobieniami szerokich pilastrów oddzielających rzędy okien. Ale nie tylko one mają charakter dekoracyjny. Każdy element architektoniczny i niemal każda płaszczyzna została wyryta, żeby stworzyć imponujące cudo (balustrady, gzymsy, powierzchnie poziome oddzielające okna, belkowania itd.). Gapiliśmy się na zachodnią fasadę nie mogąc oderwać wzroku i zastanawiając się, ile czasu zajęło jej ukończenie.

Central Park, Century Apartments, San Remo

Tymczasem ostatnie metry 7. alei prowadzą do miejsca o całkiem odmiennym krajobrazie. Cegła, beton, szkło i terakota ustępują tam zieleni na obszarze szerokości około 0.5 kilometra i długości około 4 kilometrów. Tutaj przecięliśmy w poprzek 59. ulicę, a potem na „raz, dwa, trzy” weszliśmy do Central Parku. Pierwszą rzeczą, która rzuciła nam się w oczy była szeroka nitka asfaltu rozdzielona między pieszychrowerzystów oraz inne pojazdy, z czego tych ostatnich użytkowników drogi w ciągu całego dnia pojawia się garstka. To wielki kompleks rekreacyjny, gdzie można odpocząć od ruchu samochodowego, a na wielkie wieżowce patrzeć z dystansu poprzez drzewa.

Idąc mniej więcej równolegle do ulicy Central Park West spomiędzy ciągle gołych gałęzi wyłania się żółtawa fasada Century Apartments (1931 r.) wybudowanego w stylu art déco (m.in. geometria kształtów, podkreślenie funkcjonalizmu). Jego cechą charakterystyczną są dwie wieże, a wpływ na taką formę miało ówczesne prawo budowlane nakazujące „cofania” wyższych pięter lub konstruowania wież. The Century jest jednym z czterech dwuwieżowych budynków w tej części miasta.

Aby dotrzeć do Amerykańskiego Muzeum Historii Naturalnej można przemieszczać się zachodnimi ścieżkami parku lub ulicą Central Park West. Na ulicy można natrafić m.in. na neogotycki (m.in. łuki, strzeliste wieże, rozeta) Luterański Kościół Trójcy Świętej (Holy Trinity Lutheran Church) oraz drugi ze słynnych dwuwieżowcówSan Remo (1930 r.). Jest to jeden z luksusowych apartamentowców, gdzie swoje mieszkania mają lub mieli w przeszłości tacy lokatorzy jak np. Dustin Hoffman, Diane Keaton, Glenn Close, czy Steven Spielberg. Budynek jest lepiej widoczny z Central Parku, z pewnej odległości.

Amerykańskie Muzeum Historii Naturalnej

Amerykańskie Muzeum Historii Naturalnej (American Museum of Natural History) znajduje się pomiędzy 77. a 81. ulicą. Jest to najstarsze muzeum przyrodnicze na świecie (1877 rok), w którym można znaleźć kilkadziesiąt milionów eksponatów. Mieści się w wielkim gmachu, gdzie na 4 poziomach utworzono m.in. ekspozycje z zakresu etnografii oraz zoologii uporządkowane według kontynentów, a także wystawy na temat dinozaurów, powstawania wszechświata, zmian klimatu na ziemi albo bioróżnorodności biologicznej. Instytucja w początkach działalności była intensywnie wspierana przez późniejszego prezydenta Stanów Zjednoczonych Theodore’a Roosevelt’a. Jako pasjonat przyrody i aktywny obserwator oraz poszukiwacz podarował muzeum mnóstwo eksponatów. Rozumiał potrzebę rozwoju nauki i człowieka oraz ochrony przyrody, a jego inspirujące myśli zostały wyryte na ścianach wewnątrz budynku.

Spędziliśmy tam ponad 4 godziny czytając o rytuałach inicjacyjnych i cyklu życia w społeczeństwach tradycyjnych, o morfologii i behawioryzmie różnorodnych gatunków zwierząt. Oglądając wytwory kultury z całego świata oraz modele dinozaurów, małych i wielkich ssaków, ptaków, ryb, płazów, gadów i owadów.

Central Park 2

Po tej fascynującej wyprawie dookoła świata warto przejść na drugą stronę ulicy, żeby ponownie przespacerować się po Central Parku i odpocząć od sztucznego światła na świeżym powietrzu. Znad dużego jeziora w centralnej części parku (The Lake) widoczne są zabudowania wschodniej części Manhattanu. Przy licznych ścieżkach i alejach stoją rzeźby, ławki, altany, pomosty, fontanny. Podczas naszej włóczęgi natrafiamy m.in. na polski akcent – konny pomnik króla Jagiełły.

Ale Central Park to przede wszystkim przyroda. Długie aleje drzew, wielkie połacie trawy, głazy lodowcowe, kwiaty i zwierzęta. Wśród tych ostatnich spotkaliśmy wiele szarych wiewiórek (Eastern gray squirrel) i modrosójkę błekitną (Blue jay) charakterystyczne we wschodnich częściach Ameryki Północnej oraz drozdy wędrowne (American robin) występujące w wielu miejscach na kontynencie. Rozmiar Central Parku jest na tyle duży, że można pochylić się nad najbliższym otoczeniem i niemal całkowicie w nim zapomnieć. Jednak zaraz potem podnieść głowę i zobaczyć całośćmiejski kontekst parku, który polega na jednoczesnym współistnieniu drzew oraz wieżowców w jednym krajobrazie.

5. aleja, Katedra św. Patryka, Atlas

Południowo-wschodni róg parku to wyjście na słynną 5. aleję. (5th Avenue) – jedną z najbardziej znanych ulic handlowych i zarazem jedną z najdroższych ulic na świecie (pod względem wyceny powierzchni handlowych). Ten ciąg sklepów to rozpoznawalny symbol zamożności, gdzie swoje konsumpcyjne potrzeby mogą zaspokoić przede wszystkim bogacze. W witrynach sklepowych pojawiają się bowiem takie nazwiska jak Dior, Gucci, Versace, Prada, Cartier, Armani, Dutti itd, choć obecnie mniej zamożni przechodnie mogą zrobić również zakupy w masowych sklepach sieciowych. Niemniej jednak spacer po 5. alei w pewnych momentach może sprowadzać się jedynie do oglądania szklanych wystaw – tak jak podczas przechadzania się po galerii sztuki.

Na wysokości 51. ulicy spomiędzy wieżowców wyłania się wielka neogotycka katedra Św. Patryka (St. Patrick’s Cathedral) – największy w Stanach Zjednoczonych kościół wyznania katolickiego (1878 r.). Budowla całkowicie odcina się od swojego otoczenia. Nagromadzenie zdobień, przypór i pilastrów, biały marmur, okrągłe rozety, strzeliste wieże oraz portale zwieńczone ostrymi łukami wyraźnie kontrastują z kanciastymi prostopadłościanami ze szkła i betonu. Wnętrze katedry jest bardzo dobrze zachowane, nad głównym wejściem znajdują się ogromne organy oraz wielka rozeta, z kolei nad ołtarzem głównym solidny baldachim. W nawie bocznej znaleźliśmy już drugi tego dnia akcent polski – reprodukcję obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej.

Dokładnie naprzeciwko, nad chodnikiem po drugiej stronie ulicy wielki Atlas z brązu mocuje się z ciężkim globusem. Rzeźba autorstwa Lee Lawrie w stylu pop-art z 1937 r. stoi tam przed wejściem do jednego z kilkunastu wieżowców Rockeffeler Center zbudowanych przez jednego z najbogatszych i najbardziej wpływowych przedsiębiorców Stanów Zjednoczonych Johna D. Rockefeller’a. Rzeźba stanowi szeroko rozpoznawalny symbol kapitalistycznego Nowego Jorku, uporu człowieka oraz siły jaka tkwi w dążeniu do celu.

Atlas był ostatnim obiektem, któremu poświęciliśmy swoją uwagę tamtego dnia. Podczas całodniowego spaceru spotkaliśmy się z różnymi obliczami miasta oraz dziedzinami życia: Nowym Jorkiem dla mas (sztuka popularna, przekazy audiowizualne, handel towarami produkcji masowej), zabytkową architekturą (historyzm: włoski i francuski renesans, neogotyk; modernizm), wielkomiejskim centrum rekreacji, konserwacją i ochroną zbiorów z zakresu nauk przyrodniczych oraz edukacją w dziedzinie etnografii i biologii.

2. Midtown Manhattan, Lower Manhattan i New York Harbor 

TRASA: około 17 kilometrów po mieście + rejs promem

CHARAKTERYSTYCZNE PUNKTY: budynek poczty (James A. Farley Building) > Madison Square Garden > Hudson River Park > Battery Park > Liberty Island > Ellis Island > rzeźba byka z Wall Street (Charging Bull) > budynek giełdy nowojorskiej (New York Stock Exchange) > Federal Hall National Memorial > World Trade Center > Woolworth Building > Urząd Miasta (Municipal Building) > Sąd Miejski (Thrugood Marshall United States Courthouse) > Chinatown > Little Italy > budynek Flatiron > Empire State Building 

Pennsylvania Station, Madison Square Garden, Chelsea

Dzień rozpoczęliśmy od 8. alei i od razu natrafiliśmy na dwa rozpoznawalne obiekty. Na rogu 33. ulicy znajduje się zabytkowy budynek poczty (dawniej: General Post Office Building – Główny Budynek Poczty) dzisiaj znany jako Budynek James’a A. Farley’a (James A. Farley Building) od nazwiska dawnego polityka oraz poczmistrza. Powstał w 1913 roku w stylu beaux-arts (m.in. zachowanie symetrii, odwołania do dawnych stylów architektonicznych, klasyczne detale architektoniczne, podział przestrzeni itd.) i w jego fasadzie uwagę zwracają przede wszystkim wielkie oraz szerokie schody wyraźnie dzielące budynek na strefę wejściową oraz strefę użytkową powyżej. Prowadzą do rzędu 20 korynckich kolumn, które czynią obiekt tak szeroki, że zajmuje cały obszar pomiędzy dwoma przecznicami.

Naprzeciwko poczty kontrastowo wznosi się cylindryczne Madison Square Garden (1968 r.) – kompleks hal widowiskowo-sportowych. Z zewnątrz jest to po prostu zaokrąglona bryła pokryta betonem, szkłem oraz plakatami. Wewnątrz odbywają się m.in. koncerty muzyczne, pojedynki bokserskie, wrestlingowe, wystawy, mecze ligi NHL (hokej), NBA (koszykówka) oraz spektakle teatralne.

Dalej na południe zabudowa Manhattanu maleje. Szklane wieżowce ustępują miejsca niższym ceglanym budynkom mieszkalnym niekiedy z lokalami handlowo-usługowymi na parterach. To Chelsea – kiedyś przedmieścia Nowego Jorku, potem przemysłowo-handlowa dzielnica Manhattanu. W krajobrazie dominują tam budynki z rdzawej lub brunatnej cegły oraz szary beton. Fasady domów są często przecinane metalowymi drabinami biegnącymi pomiędzy poszczególnymi poziomami budynków.

Nabrzeże Hudson River, Battery Park

Jeszcze dalej na południe, obok Parku Abingdon Square w dzielnicy Greenwich Village 8. aleja płynnie przechodzi w ulicę Hudson (Hudson Street). Jak dotąd regularna siatka ulic miasta ulega tam pewnemu pogmatwaniu, które odzwierciedla granice między gospodarstwami z czasów, kiedy Greenwich Village jeszcze było wioską.

Niebawem skręciliśmy w prawo na zachód, w kierunku rzeki Hudson, żeby zobaczyć zagospodarowanie terenów nadbrzeżnych. Znajduje się tam Hudson River Park rozciągający się od 59. ulicy aż do Battery Park znajdującego się na południowym skraju Manhattanu. To bardzo przyjemne tereny rekreacyjne poprowadzone tuż nad rzeką równolegle do jej brzegów. Poruszając się długimi ciągami pieszo-rowerowymi mijaliśmy wielu spacerowiczów, rolkarzy, rowerzystów oraz biegaczy. Po drugiej stronie rzeki, na zachodzie znad wody wyrastały szklano-betonowe wieżowce New Jersey, natomiast patrząc na południe dostrzegliśmy ponowne sięgające nieba zabudowania dolnego Manhattanu. Kiedy wyszliśmy na jeden z pirsów, widoczny niemal w całej krasie stał się budynek One World Trade Center wzniesiony na miejscu dwóch zawalonych wież World Trade Center.

Wielki szklany drapacz chmur był coraz bliżej. Wkrótce główna ulica West Street skryła się w cieniu kilkunasto- lub nawet kilkudziesięciopiętrowych obiektów. Budynki wyrastają tam jeden zza drugiego tworząc brązowo-szaro-błękitną mozaikę szkła, cegły, betonu oraz terakoty. Było jednak łatwo uchwycić w niej symetrię, ponieważ każdy z poszczególnych elementów tego wyrośniętego tła posiada geometryczne kształty oraz regularny, osiowy układ okien. Co więcej, rzeźbione elewacje równoważą chłód szklanych ścian nowoczesnych wieżowców i razem tworzą unikatowy miejski krajobraz.

Wśród budynków widocznych z West Street na uwagę z pewnością zasługuje 90 West Street zwany także West Street Building (budynek West Street). Powstał w 1907 roku jako biurowiec, obecnie jest budynkiem mieszkalnym. Wyróżnia się nagromadzeniem pilastrów, zdobionych arkad oraz belkowań w stylu neogotyckim. Jego zdobiona fasada zwraca uwagę plastyką kształtu zbudowaną przy pomocy tych misternych rzeźbień, które są konturowane przez światło oraz cień mające nieskrępowany dostęp do północnej ściany.

Kilka przecznic dalej na południe, przy samym brzegu rzeki Hudson rozlega się Battery Park. Skręciliśmy tam z West Street i wkrótce znaleźliśmy się w przy Castle Clinton National Monumentforcie z 1807 roku zbudowanym w celu obrony artyleryjskiej, skąd obecnie wypływają promy turystyczne na Liberty Island, żeby zwiedzać Statuę Wolności.

Liberty Island, Ellis Island

Po odbyciu kontroli bezpieczeństwa (takiej jak np. na lotnisku) stanęliśmy w kolejce do wejścia na statek. Trzypoziomowy pokład wkrótce wypłynął na Zatokę Nowojorską (New York Harbor lub Upper New York Bay). Początkowo z dziobu promu widać było przede wszystkim rozległą wodę oraz ciągle maleńką figurę Statuy Wolności. Na zachodzie po horyzoncie „przesuwały się” jedynie zabudowania New Jersey. Ale niedługo potem zaczęliśmy opływać Liberty Island i równocześnie znacząco przybliżać się do wyspy. Tym samym statua stawała się coraz bardziej wyraźna, coraz większa oraz widoczna z różnych perspektyw. Tak jak powoli odsłaniała się twarz Wolności, tak w zasięg wzroku z północno-wschodniej strony dostawały się zabudowania dolnego Manhattanu. Podczas rejsu zobaczyliśmy jeden z najbardziej niesamowitych widoków Nowego Jorku – górującą nad zatoką statuę z wyciągniętą pochodnią na tle panoramy wieżowców.

Po opuszczeniu pokładu od razu udaliśmy się na północno-wschodni taras widokowo-spacerowy, z którego przez długi, długi czas oglądaliśmy dolny Manhattan. Ze sporego dystansu drapacze chmur zdawały się być małe. Przywodziły na myśl konstrukcje z klocków, a ich zwarty charakter sprawiał wrażenie jakby jeden budynek wyrastał z drugiego. Zupełnie nie do pomyślenia było, że przecież w tej przestrzeni przesiadują przynajmniej tysiące ludzi, znajdują się niezliczone biura oraz mieszkania, a pomiędzy poszczególnymi obiektami rozciągają się ulice pełne samochodów oraz przechodniów.

Sama Statua Wolności wzniesiona została w południowo-wschodniej części Liberty Island. Stało się to w 1886 roku, po tym jak rząd francuski podarowałStanom Zjednoczonym z okazji stulecia uchwalenia deklaracji niepodległości (1776 r.) oraz wysłałstatkiem przez ocean. Inspiracją dla ostatecznego wizerunku statuy były przynajmniej trzy kobiety: postać Wolności ze słynnego obrazu Delacroix pt. „Wolność wiodąca lud na barykady”, twarz matki projektanta rzeźby Frédérica Auguste’a Bartholdiego oraz sylwetka jego ukochanej. Pomnik powstał w stylu neoklasycyzmu i stoi na betonowym cokole. Mierzy 93 metry wysokości (od ziemi do pochodni), a wewnętrzna konstrukcja została zaprojektowana przez Gustawa Eiffela jeszcze zanim stworzył paryską wieżę. Pomnik należy do światowej listy zabytków UNESCO, a wyspa Liberty Island jest miejscem o silnym symbolicznym znaczeniu, które odwołuje się do idei wolności narodowej, wyzwolenia oraz spełnienia amerykańskiego snu.

Z Liberty Island promem powrotnym można popłynąć na sąsiednią Ellis Island, która posiada równie wolnościowe znaczenie. Dzisiaj funkcjonuje tam Narodowe Muzeum Imigracji (National Museum of Immigration), ale zaadaptowane na nie budynki dawniej były wielkim centrum imigracyjnym przyjmującym kilkanaście milionów ludzi w przeciągu kilkudziesięciu lat (XIX – XX wiek). Wewnątrz znajdowały się zbiorowe pomieszczenia sypialne, sale bagażowe, pokoje badań lekarskich, budynki do kwarantanny, kasy biletowe na promy oraz pociągi kierujące napływającą ludność do innych części Stanów Zjednoczonych. Uznaje się, że przez Ellis Island przeszła około połowa przodków obecnej ludności kraju. Nie sposób nie poczuć dreszczu podniecenia, gdy uświadomić sobie, że właśnie w tym miejscu, na tę ziemię wychodziły miliony ludzi z przeróżnych części świata i to one w wielkim stopniu ukształtowały wielokulturowy krajobraz społeczny Stanów Zjednoczonych oraz samego Nowego Jorku.

Financial District (World Trade Center, Wall Street)

Po powrocie na Manhattan wybraliśmy się na zwiedzanie Financial District, dzielnicy finansowej, gdzie znajdują się siedziby wielu finansowych instytucji, ogromne biurowce oraz centra biznesowo-inwestycyjne. Tuż przy skrzyżowaniu Broadway’u z Morris Street znajduje się bardzo popularna rzeźba Byka z Wall Street (1989 r.) znana też jako Szarżujący Byk (Charging Bull). Autor posągu Arturo di Modica za pomocą tego ekspresyjnego ujęcia chciał przedstawić siłę i moc jaka wypływa z walki i dodać zapału po kryzysie, który nastąpił na nowojorskiej giełdzie w 1987 roku (w tzw. „czarny poniedziałek”). Według przesądów, dotknięcie genitaliów rzeźby przynosi finansowy sukces, dlatego jest to bardzo popularna praktyka wśród turystów.

Aby dotrzeć do nowojorskiej giełdy oraz Wall Street, należy skręcić w prawo w Exchange Place. To bardzo wąska uliczka, która prowadzi między wysokimi budynkami, a zewsząd pojawiają się ludzie w garniturach zachodzący na kawę do okolicznych lokali. Budynek giełdy nowojorskiej to wielki gmach ze zdobioną fasadą. 6 korynckich kolumn podtrzymuje rzeźbiony, trójkątny tympanon zupełnie jak w antycznej greckiej architekturze. Zaraz obok przy Wall Street wznosi się Federal Hall National Memorial z XIX wieku, który m.in. pełnił funkcję Urzędu Celnego. Podobnie jak budynek giełdy został stworzony w stylu klasycystycznym, a jego fasada również charakteryzuje się kolumnami oraz tympanonem, chociaż nie jest już tak bogata w zdobienia. Przed wejściem, w miejscu zaprzysiężenia figuruje pomnik George’a Waszyngtona, pierwszego prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Gdy spod Federal Hall obrócić się w kierunku zachodnim, na krańcu Wall Street wyrasta anglikański Kościół Trójcy Świętej (Trinity Church). Neogotycka strzelista wieża z licznymi zdobieniami wypełnia światło ulicy między przeciwległymi wieżowcami. Wszystkie trzy budynki (giełda, Federal Hall oraz kościół) zdają się być czymś nietypowym w pobliskim otoczeniu. Zaburzają bowiem schemat zanurzonych w cieniu uliczek, nad którymi piętrzą się zwarte ściany wysokich obiektów. Wymienione budowle powodują pewną lukę w tej wysokiej zabudowie i z jednej strony „gubią się” w obliczu wielkości swoich sąsiadów, ale z drugiej wyróżniają się nietypową w tamtym miejscu elewacją.

Następnie udaliśmy się w kierunku World Trade Center. Atmosfera ulic Financial District była zupełnie różna od atmosfery Midtown Manhattan, choć oba te regiony charakteryzują się dominacją wielkomiejskich wieżowców. Dzielnica finansowa jest bardziej spokojna, ponieważ nie posiada zbyt wielu lokali handlowych. Wiele obiektów to po prostu miejsca pracy nowojorczyków, a ruch na ulicach jest niewielki w porównaniu z centrum Manhattanu. Przemieszczanie się po Financial District miało dla nas niepowtarzalny charakter – ulice są tam o pół tonu cichsze, z gamy dźwięków łatwo jest wyodrębnić poszczególne rozmowy, a klaksony samochodów wyraźnym echem odbijają się od wysokich elewacji. Ani natrętne bilboardy, ani kakofonia mas nie tłumi wibracji dźwięków, które roznoszą się w powietrzu. Nic zbędnego nie rozprasza tam uwagi i można po prostu poczuć obecność podniebnej nowojorskiej architektury.

Docierając do obszaru World Trade Center nietrudno wyobrazić sobie jak tę wyciszoną atmosferę zaburzyły wydarzenia z 11. września 2001 r. Dzisiaj w miejscu zawalonych wież znajduje się kompleks obiektów: m.in. wieżowiec One World Trade Center mierzący 417 m wysokości (najwyższy budynek Stanów Zjednoczonych i 6. najwyższy na świecie), który widzieliśmy wcześniej z pirsu na rzece Hudson, Park Pamięci 9/11, czy dworzec kolejowy Oculus będący zewnętrzną częścią Stacji World Trade Center (World Trade Center Transportation Hub). Ten ostatni wyróżnia się białymi żebrami przypominającymi rozkładające się skrzydła ptaka. Obecnie toczy się tam normalne życie, ale widok wieżowca na tle nieba w towarzystwie przelatujących samolotów będzie obrazkiem pamięci o zaszłych wydarzeniach.

Nieco dalej, przy skrzyżowaniu Broadway’u oraz Barclay Street dotarliśmy do kolejnego imponującego, sześćdziesięciopiętrowego budynku – Woolworth Building ukończonego w 1913 r. w neogotyckim stylu (zaprojektowany przez Cass’a Gilberta tak jak 90 West Street). Niemal każdy element architektoniczny wieżowca został tutaj ozdobnie wyrzeźbiony. Do 1930 r. był to najwyższy budynek na świecie i chociaż od tamtego czasu wiele kolejnych go przerosło, to i tak wciąż pozostaje jednym z 20. najwyższych w Nowym Jorku. Z sąsiedniego parku City Park Hall widać już kolejny wyróżniający się gmach. Przy Centre Street obiegającej park znajduje się monumentalny budynek Urzędu Miasta (Municipal Building) na planie łuku. Prezentuje eklektyzm łączący neoklasycyzm, włoski i francuski renesans oraz beaux-arts i został zwieńczony wieżami. Zaraz obok znajdują się równie wyniosłe neoklasyczne budynki Sądu Miejskiego (Thrugood Marshall United States Courthouse oraz New York County Supreme Court).

Chinatown, Little Italy

Minęliśmy to nagromadzenie monumentalnych budynków i skręciliśmy w Worth Street. To niesamowite, że po chwili znaleźliśmy się w zupełnie innych okolicznościach, otoczeni przez kamienice chińskiej dzielnicy, kolorowe flagi, lampiony, stragany, zdobione latarnie, chińskie szyldy, restauracje oraz sklepy, w których można kupić wszystko. Niebawem przecięliśmy Canal Street i znaleźliśmy się w kolejnym świecie – druciany napis rozwieszony nad ulicą zapraszał do włoskiej dzielnicy (Little Italy), gdzie co kawałek byliśmy zapraszani do restauracji na wino i makaron.

Chinatown i Little Italy na Manhattanie to niewielkie obszary, ale warto do nich zajrzeć. Mogą to być miejsca dające chwilowy odpoczynek od „wielkiego” Nowego Jorku i „wielkiej” Ameryki. Chociaż ruchliwe, to pozwalające zaszyć się w przytulnej restauracji i spędzić czas z dala od pospiesznych barów szybkiej obsługi.

Flatiron, Empire State Building 

Podczas długiego spaceru Broadway’em dotarliśmy do 23. ulicy, przy której stoi intrygujący budynek Flatiron. Wzniesiony w stylu neoklasycznym na tle wcześniej spotkanych budowli nie wyróżnia się projektem fasady. Jego oryginalność polega na trójkątnym kształcie przypominającym żelazko. W roku 1902, kiedy został ukończony, był najwyższym budynkiem na świecie, a do dzisiaj jest jednym z kilku najbardziej charakterystycznych obiektów Nowego Jorku.

Nieco dalej przy 5. alei w krajobrazie ulicy pojawia się strzelista iglica celująca w niebo. To 103-piętrowy Empire State Building z długim masztem, który początkowo miał służyć jako stacja do cumowania zeppelinów. W latach 1931-1973 był najwyższym wieżowcem Nowego Jorku oraz na świecie i zarówno pierwszym budynkiem, który osiągnął wysokość 100 pięter. Zaprojektowano go w taki sposób, aby budowa zajmowała jak najmniej czasu i budowniczy byli w stanie stawiać 4 piętra na tydzień. Do konstrukcji zużyto około 10 milionów cegieł oraz 60 000 ton stali, aby zbudować szkielet wieżowca. Posiada on 6500 okien oraz 1860 schodów prowadzących na 102. piętro. Jego kinowy wizerunek jest najbardziej znany z filmu „King Kong” z 1933 r.  w którym posłużył jako miejsce pojedynku tytułowego bohatera z samolotami armii Stanów Zjednoczonych.

Spod Empire State Building po intensywnym dniu skierowaliśmy się do hotelu. Również tego dnia Nowy Jork pokazał przeróżne twarze: monumentalne budowle z przeszłości (historyzm) oraz osiągnięcia współczesnej inżynierii (postmodernizm), światową „stolicę” kapitalizmu, symbol wolności, oraz miejsce, które jest początkiem zjawiska wielokulturowości na wielką skalę.

3. Midtown Manhattan

TRASA: około 8 kilometrów przez miasto + 3 godziny zwiedzania muzeum

CHARAKTERYSTYCZNE PUNKTY: wieżowce Rockefeller Center > taras widokowy Top of the Rock > Muzeum Sztuki Nowoczesnej (Museum od Modern Art) > budynek ONZ (United Nations Headquarters) > budynek Chrysler’a (Chrysler Building) > budynek Dworca Głównego (Grand Central Station)

Rockefeller Center (Top of the Rock)

Rockefeller Center to kompleks wieżowców w stylu art déco (m.in. geometria kształtów, podkreślenie funkcjonalności) zagospodarowanych na biura oraz lokale handlowe, usługowe i rozrywkowe z zewnętrznymi przestrzeniami przeznaczonymi na obiekty rekreacyjne (np. ogród, pasaż, lodowisko). Zajmują spory obszar, bo rozciągają się między 48. a 51. ulicą oraz 5. a 6. aleją, gdzie obecnie łącznie mieści się 19 budynków. Aż 14 z nich powstało już w latach 30-tych XX wieku i był to największy na świecie projekt prywatnego przedsiębiorcy.

John D. Rockefeller początkowo planował postawić gmach nowej opery, ale wielki kryzys gospodarczy w 1929 r. nie sprzyjał inwestowaniu w kulturę wysoką. Rozpoczęto więc prace nad kilkunastoma wieżowcami, które w tym trudnym okresie stworzyły miejsca pracy dla ponad 200 000 ludzi. Inicjator i fundator przedsięwzięcia był nie tylko człowiekiem interesów, ale także wizjonerem. Rockefeller chciał połączyć architekturę użytkową ze sztuką wysoką, dlatego jego budynki zdobią ścienne malowidła, rzeźby oraz płaskorzeźby. Często nawiązują one do wątków oraz postaci z mitologii antycznej, ale w kontekście kapitalistycznych wartości. Do najbardziej rozpoznawalnych należy widziany pierwszego dnia przy 5. alei „Atlas” podnoszący globus autorstwa Lee Lawrie (przed wejściem do International Building), płaskorzeźba „Mądrość” tego samego artysty (z napisem: „Mądrość i wiedza będą stabilnością czasów”) nad jednym z wejść do General Electrics Building, czy pozłacany „Prometeusz” autorstwa Paula Manshipa przy słynnym lodowisku.

Obecnie w obiekcie General Electrics Building mieści się również popularny wśród turystów taras widokowy Top of the Rock. Usytuowany z różnych stron budynku umożliwia oglądanie szerokiej panoramy Manhattanu z 67. piętra. Wśród mnóstwa obiektów wyraźnie widoczny jest w całej okazałości m.in. Empire State Building, Central Park z wielką błękitną plamą jeziora, a daleko, daleko na Zatoce Nowojorskiej stoi maleńka Statua Wolności.

Muzeum Sztuki Nowoczesnej

Kilka skrzyżowań dalej na 54. ulicy docieramy do geometrycznego gmachu Muzeum Sztuki Nowoczesnej (Museum of Modern Art, w skrócie: MoMA). Założone w 1929 r. mieści eksponaty rozlokowane na kilku poziomach wewnątrz budynku, a na zewnątrz umożliwia odpoczynek na świeżym powietrzu w niewielkim ogrodzie rzeźb.

MoMA jest przede wszystkim wielkim zbiorem malarstwa, ale to również wystawy rzeźby, sztuki użytkowej, fotografii oraz przeróżnych instalacji. Gromadzi obiekty z XX oraz XIX wieku reprezentujące m.in. impresjonizm, ekspresjonizm abstrakcyjny, fowizm, kubizm, surrealizm, suprematyzm itd. Tym samym w muzeum można znaleźć dzieła takich wybitnych artystów jak Salvador Dali („Trwałość pamięci”), Pablo Picasso (m.in. „Panny z Awinionu”), Vincent van Gogh (m.in. „Gwiaździsta noc”), Claude Monet, Jackson Pollock, Frida Kahlo, Henri Matisse, Francis Bacon, Gustav Klimt, czy Kazimierz Malewicz.

Budynek ONZ, Chrysler Building, Budynek Dworca Głównego 

Po kilku godzinach spędzonych w muzeum okrężną drogą wybraliśmy się w kierunku kolejnych znanych budynków miasta. Przy 1. alei nad rzeką East River, na wschodnim brzegu Manhattanu minęliśmy siedzibę ONZ. Nad ogrodzonym płotem terenem wznosi się wielki szklany gmach sekretariatu oraz rozległa sala zgromadzeń zwieńczona kopułą. Cały obszar otoczony jest ogrodem z rzeźbami, a przy wejściu sterczą rzędy masztów z flagami państw członkowskich (obecnie jest ich ponad 190).

Spod budynków ONZ skręciliśmy w 42. ulicę i na skrzyżowaniu z Lexington Avenue dotarliśmy do bardzo oryginalnego wieżowca Chrysler Building. To kolejny obiekt wielkiego amerykańskiego kapitalizmu zainicjowany przez wpływowego przedsiębiorcę. Został ukończony w 1930 r. w stylu art déco, a charakter budynku odzwierciedla branżę, którą zajmował się jego pomysłodawca – Walter P. Chrysler to nikt inny, jak założyciel koncernu samochodowego Chrysler.

Stąd elementy architektoniczne budynku nawiązują do elementów konstrukcyjnych aut. Między innymi szczyt budynku został pokryty nierdzewną stalą przypominającą okratowanie chłodnicy, posiada zdobienia w kształcie nakrętek chłodnic lub kół oraz stalowe gargulce wzorowane na ozdobach modelu Chrysler Plymouth z 1929 r. Wewnętrzny hall budynku w przeszłości był salą wystawową modeli Chrysler’a, zaś jego sufit zdobiony jest kolorowymi malowidłami. Wśród architektury całego Manhattanu uznawany jest on za wzorcowy przykład art déco. W momencie ukończenia budowy był najwyższym budynkiem na świecie – niestety tylko przez kilka miesięcy, dopóki nie ukończono Empire State Building.

Zaledwie kilka kroków dalej przy 42. ulicy znajduje się Budynek Dworca Głównego (Grand Central Terminal lub Grand Central Station). Zdobiony gmach powstał w 1913 r. w stylu beaux-arts w złotych czasach kolei i mieści w środku wielką halę dworcową oraz kilka poziomów do obsługi pasażerów i pociągów. Główna hala dworcowa to imponujące pomieszczenie z błękitnym, półokrągłym sklepieniem ozdobionym malowidłami konstelacji zodiakalnych złożonych z 2500 gwiazd. Ogromne okna, marmurowe schody oraz balustrady dodają wnętrzu szyku i obrazują świetność dawnych czasów kolejnictwa. Licząc 44 perony jest to pod względem ich liczby największy dworzec kolejowy na świecie.

Stamtąd wróciliśmy do hotelu po spotkaniu przede wszystkim z architekturą z czasów rozkwitu gospodarki Stanów Zjenoczonych.

4. Dookoła Manhattanu

4. dzień pobytu w Nowym Jorku spędziliśmy na rowerach. Objechaliśmy wtedy wyspę Manhattan od strony Hudson River do Battery Park, następnie w kierunku Mostu Brooklińskiego i stamtąd nabrzeżem East River udaliśmy się z powrotem do Midtown Manhattan, gdzie ponownie odwiedziliśmy Central Park. Ten dzień opisujemy tutaj:  → Nowy Jork rowerem. Dookoła Manhattanu

Informacje praktyczne

Przylot do Nowego Jorku

Do Nowego Jorku można dotrzeć lotem bezpośrednim Polski za pośrednictwem PLL LOT (połączenie Warszawa WAW – New York JFK), który trwa około 9 godzin. Inne możliwości w pobliżu Polski o podobnym czasie trwania to np. loty Lufthansą, Deltą albo United Airlines z Berlina (TXL) lub Deltą z Pragi (PRG). Mogą być to dobre lokalizacje dla osób z zachodniej albo południowej części kraju, ale już ceny tych podróży mogą zniechęcać znaczną część populacji. O wiele tańszą opcją są loty przesiadkowe rosyjską linią Aeroflot z Warszawy przez Moskwę (SVO) do Nowego Jorku (JFK) albo ukraińską Ukraine International z Warszawy (WAW) do Kijowa (KBP) i stamtąd na lotnisko JFK. Minusem jest raczej czas trwania podróży (13-14 godzin) i niedługi czas na przesiadkę (ok. 1 – 1.5 godziny). Jednak zdaje się, że mogą to być dobre opcje dla kogoś, kto leci jedynie z bagażem podręcznym i nie straci czasu na czekaniu na odbiór bagażu rejestrowanego. My lecieliśmy islandzką linią narodową Icelandair z lotniska w Keflaviku (KEF) na lotnisko JFK i lot trwał niecałe 6 godzin.

Transport z lotniska, transport publiczny

Wydostanie się z lotniska JFK do miasta za pośrednictwem transportu miejskiego jest przynajmniej dwufazowe: (1) należy pojechać pociągiem Air Train do stacji Jamaica Center, (2) następnie na stacji Jamaica Center należy przesiąść się w odpowiednią linię metra, które zawiezie nas w okolice obranego celu lub przesiąść się w kolejną linię metra (3).

Tzw. „Air Train” to pociąg, który przemieszcza się pomiędzy poszczególnymi terminalami lotniska a dzielnicą Queens. Najkorzystniej wsiąść do pociągu jadącego do Jamaica Center, która jest stacją przesiadkową m.in. do Midtown i Lower Manhattan, a także pozwala na kolejne przesiadki w trasie do rozmaitych części Nowego Jorku. Pociąg kursuje przez całą dobę 7 dni w tygodniu co kilka – kilkanaście minut. Stacje Air Train znajdują się przy każdym terminalu lotniska na wprost wejścia. Opłata za przejazd kasowana jest dopiero na stacji wysiadkowej, po zakończeniu trasy. Po opuszczeniu pociągu należy udać się do biletomatu i wydrukować oraz doładować kartę MetroCard. Kwota doładowania zależy wyłącznie od samego podróżującego i jego planów. W momencie naszej podróży oraz pisania tego posta jednorazowy przejazd pociągiem Air Train kosztuje 5 $, jednorazowy przejazd metrem 2.75 $, a wydruk karty MetroCard 1 $ (czyli łącznie 8.75 $ za transport z lotniska do miasta). Jako, że nie mieliśmy potrzeby poruszać się metrem podczas późniejszego zwiedzania, doładowaliśmy swoje karty kwotami 16.5 $ – uwzględniając podróż powrotną na lotnisko (a więc 8.75 $ na podróż do miasta + 7.75 $ za powrót). Wydrukowana karta MetroCard jest wielokrotnego użytku i można doładowywać ją ponownie, gdy kończą się środki.

Po wydrukowaniu i opłaceniu karty należy udać się do bramek wyjściowych i przesunąć swoją kartę wewnątrz czytnika. Urządzenie pobiera z karty kwotę równoważną jednorazowemu przejazdowi pociągiem Air Train (5 $) i otwiera bramkę. Następnie należy kierować się do odpowiedniej linii metra i przed zejściem na peron ponownie przejść przez bramkę, która pobiera opłatę z karty za jeden przejazd (2.75 $).

Jak zwiedzać?

Nowy Jork umożliwia przemieszczanie się za pomocą przynajmniej kilku środków transportu. Oprócz podziemnego metra oraz taksówek w każdej alei Manhattanu można spotkać ludzi oferujących wycieczki autokarowe dla turystów. Zabudowę miasta można zobaczyć także podczas pieszego spaceru, ze statku, z roweru, a Central Park z dorożki.

Jako, że jesteśmy zwolennikami używania siły własnych mięśni, wybraliśmy w 75% przemieszczanie się na piechotę – tzn. nie korzystaliśmy z metra ani innych środków transportu masowego podczas zwiedzania. Pozostałe 25% czasu spędziliśmy na rowerach, co było równie korzystne jak nasze spacery. Otóż przemieszczanie się na piechotę lub na rowerze jest na tyle powolne, że daje czas na oglądanie otoczenia oraz swobodne zatrzymywanie się w każdym miejscu, które nas zainteresuje. Umożliwia obserwowanie życia ulicy, dostrzeganie detali oraz miejsc i obiektów spoza planu wycieczki, zapoznawanie się z atmosferą miasta i stawanie się na chwilę jego częścią.

W celu odwiedzania płatnych atrakcji turystycznych zazwyczaj dobrze jest skorzystać z turystycznych przepustek (zbiorowego biletu wstępu do kilku miejsc naraz). Korzystaliśmy z tzw. Sightseeing Pass z opcją Flex Pass, dzięki której zaoszczędziliśmy kilkadziesiąt dolarów na biletach wstępu (różnica liczona od regularnych cen w kasach biletowych). Przepustkę można kupić przez Internet przed przylotem i wydrukować, zamówić wersję papierową poprzez pocztę lub ściągnąć mobilną aplikację, która będzie posiadała indywidualny kod skanowany w kasie biletowej przed zwiedzaniem danego obiektu. Ważna jest przez 30 dni od momentu pierwszego użycia. Cena Flex Pass zależy od ilości osób oraz ilości miejsc, które chce się odwiedzić przy jej użyciu. Najbardziej opłacalna jest wtedy, kiedy chce się zwiedzić miejsca, do których regularne bilety wstępu są droższe (np. Top of the Rock, wypożyczenie rowerów, wycieczki z przewodnikiem). W momencie kupowania przepustki nie ma konieczności oznaczania miejsc ani dat, co i kiedy chciałoby się zobaczyć. Dlatego nie odbiera ona w żaden sposób swobody planowania i dopasowywania się do różnych czynników podczas pobytu w Nowym Jorku.

Kiedy jechać?

Nowy Jork można zwiedzać przez cały rok, chociaż zimy bywają tu bardzo mroźne (nawet minus kilkanaście stopni Celsjusza), co niekoniecznie jest sprzyjające dla zwiedzania ulic.  Miasto jest najbardziej popularne wśród turystów od wiosny do jesieni oraz w okresie świąt Bożego Narodzenia. Przekłada się to na wzrost cen biletów lotniczych, kosztów zakwaterowania oraz wydłużenie czasu oczekiwania na zwiedzanie obiektów, w których obowiązują kolejki.

Jeżeli pobytu nie determinuje żadne konkretne miejskie wydarzenie (np. koncert, parada, spektakl itd.), a chciałoby się uniknąć sporych tłumów oraz zaoszczędzić finansowo, to warto rozważyć wizytę w Nowym Jorku w marcu (w terminie niesąsiadującym ze świętami wielkanocnymi, ponieważ wtedy może być drożej) albo w październiku. Ceny są wtedy niższe, a warunki atmosferyczne całkiem przyjemne do zwiedzania. My przylecieliśmy tutaj pod koniec marca i spędziliśmy kilka słonecznych dni, kiedy temperatura powietrza oscylowała w okolicy 10-15 stopni Celsjusza.

O czym pamiętać podczas planowania podróży?

Ameryka Północna znajduje się w innych strefach czasowych niż Polska, która leży w strefie CET (czas środkowoeuropejski). Dla Nowego Jorku jest to ET (czas wschodnioamerykański), a przesunięcie w czasie w stosunku do Polski wynosi 6 godzin wstecz (w Nowym Jorku jest o 6 godzin wcześniej). Oznacza to, że podczas przylotu następuje „cofnięcie w czasie”, co może mieć wpływ na samopoczucie (tzw. jet lag), ponieważ organizm musi funkcjonować podczas wydłużonego dnia.

Dla bezpieczeństwa wszelkie środki płatnicze nosiliśmy w „bezpiecznych” nerkach tzw. RFID blocking wallet, które blokują fale radiowe i uniemożliwiają pobranie danych z kart płatniczych przez bardziej wyrafinowanych złodziei (można je kupić np. w Empiku w sklepie online). Noszenie ich pod ubraniem było dodatkowym zabezpieczeniem przed potencjalnym „zwykłym” kieszonkowcem polującym na plecaki, torebki, kieszenie itd.

W Stanach Zjednoczonych należy posiadać kartę kredytową. Tylko z nią możliwe jest załatwienie niektórych transakcji, np. opłacenie zakwaterowania, wynajęcie samochodu itd.

Amerykańskie gniazda elektryczne posiadają inne rozstawienie bolców niż te używane w Europie. W naszym hotelu pokój był wyposażony w tzw. przejściówki, czyli dwustronne gniazda umożliwiające przepływ prądu przez ładowarki i kable z europejskim rozstawem. Mieliśmy też dodatkowe przejściówki pożyczone w Islandii od znajomych. Warto mieć je przy sobie, ponieważ ich obecność w pokojach hotelowych nie musi być regularną praktyką (zwłaszcza jeśli ktoś decyduje się spać w hostelach albo poprzez airbnb, couchsurfing itd).

Podczas wizyty w kantorze warto poprosić o kilka banknotów o niższych nominałach (np. piątki, dziesiątki, dwudziestki), ponieważ biletomaty na stacjach metra nie przyjmują wysokich kwot, a z pewnością będzie to jedno z pierwszych miejsc, z którym spotkasz się po przylocie do Nowego Jorku, jeśli zdecydujesz przemieszczać się za pomocą transportu masowego.

Przydatne linki

W Duecie po Świecie

6 uwag do wpisu “4 dni w Nowym Jorku. Całodniowe wycieczki po mieście, czyli co warto zwiedzić?

  1. Tylko udowadniacie, że marzenia są do spełniania. Napisane tak, że choćbym szła ciemną doliną lotniska, to się nie zgubię. Carrie Bradshaw z „Seksu w wielkim mieście” tak NY nie zareklamowała 🙂

    Polubienie

  2. Super wpis! Jak w końcu i mi się uda polecieć do NYC i spełnić własne marzenie, to wiem, że Wasz wpis będzie jednym z moich przewodników! Bardzo ciekawie wszystko opisaliście, świetnie się to czyta oraz ogląda 🙂 Pozdrawiam!

    Polubione przez 1 osoba

    • Witaj Magda! Bardzo dziękujemy za miły komentarz. Tworzyliśmy ten post dosyć długo, bo mamy mnóstwo materiałów i całą masę nieuporządkowanych jeszcze wrażeń, więc tym bardziej Twoje przychylne słowa nagradzają nasz wysiłek 🙂 Super, jeśli treść przyda Ci się w przygotowaniach albo na żywo. Spełnienia marzeń, pozdrawiamy Cię serdecznie! 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s