O NAS

Nazywamy się Karolina i Kamil.

Jeździmy na rowerach, łazimy po górach, uwielbiamy spać pod namiotem. Ale najważniejsze jest to, że najbardziej lubimy robić te wszystkie rzeczy

(i wiele innych) wspólnie.

Praktykujemy to, co w następujących słowach ujął Ernest Hemingway:

Nigdy nie wybieraj się w podróż z kimś, kogo nie kochasz.

Czy ktoś, kto Cię nie kocha, cierpliwie znosiłby Twój „gorszy” dzień, podróżując z Tobą po drugim krańcu Europy? Czy odklejałby Ci mokrą grzywkę z czoła na upalnym szlaku? Czy rozwiewałby Twoje wątpliwości na górskim podjeździe? Albo ulegał Twoim fanaberiom, kąpiąc się wspólnie w lodowatym jeziorze zamiast jechać dalej? 🙂

W sierpniu 2016 roku po zdobyciu przełęczy Passo dello Stelvio we włoskich Alpach na naszym fanpage’u na Facebook’u napisaliśmy następujące słowa:

On nie chciałby być tutaj bez Niej, Ona nie chciałaby być tu bez Niego.

Są one aktualne również w każdym innym miejscu na świecie – bo odkąd spróbowaliśmy, to już w żaden inny sposób nie chcemy świata poznawać, jak wspólnie – w duecie.

Zaczęliśmy w 2014 roku od wyprawy rowerowej dookoła Polski, podczas której przejechaliśmy 3.800 kilometrów i poznaliśmy smak sakwiarskiej przygody. Rok później zakochaliśmy się w Czechach, a w 2016 roku rzuciliśmy wszystko, co można było rzucić, żeby pojechać na wyprawę rowerową po Europie i po pięciu miesiącach bycia w drodze dotrzeć do Hiszpanii. Obecnie mieszkamy w Islandii, poznając fiordy i powulkaniczne góry, a myślami błądząc po innych kontynentach.

Do tej pory poznaliśmy 14 krajów. Jeździliśmy rowerami po Sudetach, Karpatach, Alpach, Górach Wschodnioserbskich, u podnóża Pirenejów oraz po Górach Betyckich w Hiszpanii, zdobywając najwyższe lub jedne z najwyższych przełęczy w kilku spośród tych łańcuchów górskich: m.in. Pico del Veleta (Góry Betyckie, 3.398 m n.p.m.), Passo dello Stelvio (Alpy, 2.758 m n.p.m.), Pasul Urdele (Karpaty, 2.145 m n.p.m.), Szosa Transfogaraska (Karpaty, 2.042 m n.p.m.), Grossglockner Hochalpenstrasse (Alpy, 2.504 m n.p.m.). I były to najpiękniejsze chwile w naszym życiu.

Nasze górskie doświadczenie do tej pory obejmuje zarówno letnie jak i zimowe trekkingi po Sudetach (Polska, Czechy), Karpatach (Polska), Górach Dynarskich (Chorwacja) oraz wulkanicznych górach w Islandii. Jesteśmy w trakcie zdobywania Korony Gór Polski.

Staramy się zapamiętywać jak najwięcej przeżytych chwil, dlatego podczas każdego wyjazdu mamy przy sobie zeszyt, który służy nam jako „dziennik podróży”. Oto kilka z naszych notatek:

O radości życia w podróżnym bagażu

Hiszpania, 19.10.2016, 142. dzień wyprawy po Europie

„Nigdy nie wiemy co jest lepsze: siedzenie w namiocie, czy siedzenie na rowerowym siodełku. Z obu tych miejsc rozlega się niesamowita perspektywa życia, której nie da się dosięgnąć z bezpiecznego domu.

Zależność od pogody, ukształtowania terenu, spotkanych ludzi, źródła wody, długości dnia i pojemności sakw oddaje nam to, co zostaje zabrane przez luksus życia wśród przedmiotów, w komfortowym mieszkaniu. Pełnia życia, bo o niej mowa, pojawia się na podjeździe, w niepewności, w mowie do obcego człowieka, zmęczeniu, w lodowatym jeziorze, we wschodzie słońca tysiące kilometrów od domu, w owsiance zrobionej na kolanie.”

O prostocie szczęścia

Czechy, 07.2015, 1-2. dzień wyprawy przez czeskie Sudety

„Późnym wieczorem na łące rozbiliśmy namiot. Znaleźliśmy się w otoczeniu pierwszych wzgórz, które pięknie wypełniały krajobraz. Obok za krzakami zawijała się rzeka Opava, w której umyliśmy się po zmroku. Zjedliśmy kaszę jaglaną na kolację i już nie chcieliśmy być nigdzie indziej na świecie. Dosięgła nas ukochana prostota bycia tu i teraz. Bo co może być prostszego niż urlop na rowerze? Spanie w namiocie, gotowanie na kuchence turystycznej? Smarowanie bułki na kolanie? Chodzenie na boso po trawie, zrywanie czereśni z drzewa? Mycie się w zimnym potoku?

[…] Wreszcie dotarliśmy do pierwszego stromego podjazdu. Wspięliśmy się znad pól do poziomu lasu. Przełożenia 1-1 i nogi niemal błyskawicznie przypomniały sobie górską jazdę. Z szerokim uśmiechem pokonaliśmy 3,5 kilometra zakrętów i wjechaliśmy na pierwszą przełęcz w czeskich Sudetach (przełęcz pod Biskupią Kopą). Po raz kolejny dosięgło nas piękno prostoty – nie mylić z łatwizną.”

O wolności

Islandia, czerwiec 2017

„Dlaczego tak lubię smarować bułkę na kolanie? Gotować pomidorówkę na turystycznej kuchence, podczas gdy nie przepadam za robieniem tego w domowej, dobrze wyposażonej kuchni? Czemu jest mi dziesięć razy przyjemniej umyć się w kucki w zimnym jeziorze niż wziąć wygodny prysznic w ciepłej łazience?

BO TO JEST WOLNOŚĆ, CHOĆ NIE MA W NIEJ WYBORU. Wolność od rutyny, przyzwyczajeń, norm i łatwizny, choć nie ma tam wyboru, bo są w niej bardzo ograniczone możliwości.

Zawsze będąc w drodze przekonujemy się, że wolność nie polega na przedmiotowym dobrobycie, a na minimalizmie. Człowiek, który posiada mniej udogodnień ma większą świadomość bieżącego dnia, otoczenia i siebie. To nieco paradoksalne spostrzeżenie, że zwiększona zależność od okoliczności zewnętrznych daje nam poczucie wolności.

Ale o ile swobodniej czuje się człowiek nie mając wokół siebie setek przedmiotów, o które musi dbać? Korzystając z uproszczonych rozwiązań, jakie umożliwia wyprawowa rzeczywistość? Wykonując najprostsze i najważniejsze życiowe czynności jako priorytetowe? Pozbywając się fałszywych potrzeb oraz natłoku udziwnień? Uświadamiając sobie dlaczego coś jest potrzebne, a dlaczego coś innego nie jest?”

O uwielbieniu dla przyrody

Szwajcaria, 31.08. 2016, 93. dzień podróży po Europie

„To był masyw Mont Blanc. Poranne światło delikatnie malowało cienie na ośnieżonych czubkach, a dostojność i monumentalność wprawiła nas w osłupienie. To był niesamowity moment, taki kiedy gapisz się, a z oczu kapią ci łzy, mimo, że nie lubisz się wzruszać. Ale one same spadają na koszulkę, nawet nie zauważyłeś, w którym momencie się pojawiły. Czujesz się nawet nieco zakłopotany, bo nie dość, że ryczysz, to jeszcze właściwie stoisz na poboczu, niemal w rowie, a obok przejeżdżają głośne samochody.

To był moment przepięknego spełnienia, gdy po wielu dniach i nocach o własnych siłach docierasz bardzo daleko, a ten doskonały świat, ten złożony z przyrody, pokazuje ci czyste piękno. Muzyka, taniec, rzeźba, drugi człowiek potrafią je w tobie rozbudzić, ale to zazwyczaj emocja. Natomiast w tym nie było emocji, nie było żadnej myśli. Widząc je nie myślisz o niczym. Po prostu najgłębszym wymiarem swojego bycia odbierasz to, co jest przed tobą. Ono nie zna emocji, nie mieszka w myślach, ani wspomnieniach. Odbija się w tobie. O pięknie nie trzeba myśleć. Piękno trzeba po prostu podziwiać.”

Tyle o nas. Cieszymy się, że chciałeś / -aś nieco lepiej nas poznać. Tymczasem:

zapraszamy do czytania tego bloga – po porady praktyczne oraz relacje z podróży. Zostaw komentarz, napisz do nas mail’a:

wduecieposwiecie@gmail.com

Reklamy

6 uwag do wpisu “O NAS

  1. Tak pięknie wyrażacie swoje przeżycia, emocje, że niektóre cytaty z Waszych przemyśleń siedzą w mojej głowie całymi dniami. Ubieracie swoje myśli w piękne słowa- pewnie jest to zasługą wolności, która jest w Was, której wyjechaliście naprzeciw, na Waszych rowerach… Wiem coś o tym bo sam trochę jeżdżę- niestety „wokół komina”, jednak już poznałem na tyle jej uzależniający smak, że coraz bardzie zaczynam zdawać sobie sprawę jak niewiele potrzeba do sczęścia i jakim ciężarem jest codzienność z jej „stanem posiadania” i jak niepostrzeżenie staliśmy się niewolnikami by jej służyć i gonić własny ogon -w tle słuchać tykanina zegara i zdać sobie sprawę z własnego życia- może dopiero jak ów zegar wybije dwunastą…
    Pozdrawiam. andiwo

    Polubione przez 1 osoba

    • Witaj andiwo, miło Cię poznać. Szczęście jest blisko, radość jest w nas 🙂 Wspaniale, że odnajdujesz je w pobliżu, za zakrętem swojej okolicy. Oby więcej takich chwil, miejsc, rowerowych wypraw i wycieczek. To prawda, zegar nigdy się nie zatrzymuje, a o jakość swojego życia musimy dbać sami. Najlepiej od teraz, a nie tylko w nieokreślonej przyszłości, na którą ciągle zbieramy i odkładamy wszelkie plany. Dziękujemy, że podzieliłeś się z nami swoimi odczuciami, nawet nie wiesz jak miło czytało się Twoje słowa 🙂 Samego dobrego!

      Polubienie

  2. Nie ma tak naprawdę znaczenia czy jeździ się wokół przysłowiowego komina czy też pokonuje tysiące kilometrów na nieznanych drogach. Oczywiście – doświadczanie nowego jest nieporównywalnie bardziej motywujące niż deptanie wciąż po tych samych ścieżkach, ale najważniejsze, że w ogóle się to robi. Też nigdy nie byłam na takiej wyprawie jak Autorzy tego bloga, ale rower kocham i jeżdżę kiedy tylko mogę. Czasem brakuje motywacji, a bo to dzień nie taki, pogoda nieodpowiednia, lenistwo ogarnęło i wygodniej i bezpieczniej posiedzieć przecież w ciepłym domku. Ale kiedy już się jednak z niego postanowi wyjść i wsiąść na siodełko to się potem po prostu jedzie. Nawet kilkanaście kilometrów dziennie to zawsze więcej niż zero. Zresztą na takich małych wyprawach licznik też rośnie w siłę. Mój w miniony weekend obchodził urodziny – 10000 kilometrów. A jeszcze parę lat temu nawet do głowy by mi nie przyszło, że kiedykolwiek tyle przejadę, bo była to liczba z kosmosu. Pozdrawiam! 🙂

    Polubienie

    • Hej enami! Gratulacje dla licznika 😀 A może to Twoje nogi bardziej obchodziły te urodziny (no bo licznik tylko liczył, a to Ty kręciłaś)? 🙂 Przysłowiowy komin też jest spoko! Dzięki za komentarz, szerokiej drogi i wiatru w plecy 🙂

      Polubienie

  3. Wasze teksty są bardzo wciągające. Z przyjemnością przeżywa się emocje jakie wy przeżywaliście w danym momencie. Zawsze jak was czytam to nachodzi mnie refleksja jak bardzo zatraciliśmy się w konsumpcjonizmie XXI wieki. Fajnie że są ludzie, dla których ważniejsze jest być niż mieć.

    Polubienie

    • Witaj pieszoprzezlas! Taka jest poniekąd misja tego bloga. Chcemy dzielić się radochą z najmniejszych rzeczy i prostych możliwości. Przeżycia, emocje, przemyślenia, marzenia, doświadczenia stanowią o wyjątkowości każdego człowieka, dlatego staramy się je tutaj zatrzymywać. I dziękujemy za Twoją myśl 🙂 Za komentarz i miłe słowo 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s