Szlaki w Górach Kaskadowych w stanie Waszyngton

Szlaki w Górach Kaskadowych w stanie Waszyngton odwiedzamy późną wiosną na początku urlopu po górach Ameryki Północnej. Można tu spać na dziko w samochodzie i na kempingu bez prysznica. Łazić po górach, poznawać tutejsze dzikie zwierzęta oraz górskie łąki pełne rodzimych roślin. Być więc blisko przyrody, ale w międzyczasie odwiedzić również miasta North Bend oraz Snoqualmie, w których David Lynch obsadził fabułę „Miasteczka Twin Peaks”.  

Góry Kaskadowe leżą na zachodnim terytorium Stanów Zjednoczonych i należą do ogromnego północnoamerykańskiego łańcucha Kordylierów (North American Cordillera). Ale również same w sobie posiadają znaczny rozmiarGóry Kaskadowe ciągną się bowiem od stanu Kalifornia, przez Oregon, do stanu Waszyngton, następnie docierają do kanadyjskiej granicy i tam kończą się w jej południowej części nad rzeką Fraser (prowincja Kolumbia Brytyjska).

W stanie Waszyngton odwiedzamy region koło Seattle. To tylko niewielki zakątek całości, a na dodatek spędzamy w nim niecałe 4 dni. Jednak obszar i czas ten wystarczają, żeby zapoznać się z bogactwem przyrody oraz prawie całkowicie stracić głowę od ilości wrażeńA jako, że jest to nasza pierwsza wizyta w górach Ameryki Północnej i w ogóle pierwsza w górach spoza Europy – więc chyba nic dziwnego, że jesteśmy głodni wrażeń oraz podekscytowani.

Tym bardziej, że stan Waszyngton, w którym wizytujemy, jest nazywany wiecznie zielonym („evergreen state”) ze względu na dużą powierzchnię lasów iglastych. Na dodatek łatwo tu natknąć się na małe gryzonie, np: pręgowce z rodziny wiewiórkowatych (ang. chipmunk), a w skalistych partiach szlaków – lemingi. Jest tam również mnóstwo pięknych ptaków, które nie występują w Europie: np. modrosójka czarnogłowa (Steller’s jay) lub bardzo popularny w Ameryce Północnej drozd wędrowny (American robin). Mówiąc krótko – szlaki, biwaki, iglaki i zwierzaki – czyli dla nas prawdziwy raj 🙂

Poniższy post ma charakter informacyjny i może pomóc w zorganizowaniu podróży w Góry Kaskadowe. Charakteryzujemy tu 3 trekkingowe szlaki – na Snoqualmie Mountain (Górę Snoqualmie), na Mount Defiance (Górę Defiance) oraz nad Snow Lake (Jezioro Śnieżne). Następnie udzielamy wskazówek odnośnie dojazdu, noclegów, wstępów na szlaki oraz zachowania zasad bezpieczeństwa i na temat kilku innych ciekawych miejsc w okolicy.

1. Alpental Parking Lot (950 m n.p.m.) > Snoqualmie Mountain (1.914 m n.p.m.) > Alpental Parking Lot (950 m n.p.m.)

Dystans na szlaku: około 6 kilometrów w obie strony (3 kilometry do szczytu).

Czas: około 6-7 godzin.

Przewyższenie na szlaku: około 965 metrów.

Konieczna wejściówka w góry (recreation pass) do kupienia na Przełęczy Snoqualmie lub przy samoobsługowej skrzynce przy szlaku.

Szlak na Górę Snoqualmie rozpoczyna się przy asfaltowej drodze przy parkingu Alpental Parking Lot. Podczas gdy większość turystów skręca w las na oznakowany szlak Snow Lake Trail, to my dajemy nura w dziką, wąską ścieżynkę znajdującą się o jakieś 150 metrów wcześniej. Charakterystyczny na tej trasie jest brak oznaczeń szlaku, ale w lecie nietrudno śledzić jego bieg, ponieważ ścieżka przez większość trasy jest wyraźnie wydeptana. Gdy dołożyć do tego wiedzę o orientacyjnym przebiegu szlaku (mijane charakterystyczne punkty), to nie sposób tu zabłądzić.

Szlak wymaga dobrej kondycji oraz gotowości do przedzierania się przez krzaki w początkowym odcinku trasy. Od siebie zaś daje bardzo ładne widoki na bliższą oraz dalszą okolicę. W drodze przez las mija się kilka prześwitów na przeciwległe granie Gór Kaskadowych (Denny Mountain, 1.683 m n.p.m.) oraz niewielką kaskadę spływającą ze skał. Natomiast powyżej linii drzew znajduje się bardzo ładny punkt widokowy na pozostawioną w dole dolinę rzeki South Fork Snoqualmie River wraz z autostradą, Przełęczą Snoqualmie, Jeziorem Keechelus oraz sąsiednim szczytem Cave Ridge (1.607 m n.p.m.) i oddalony o kilkadziesiąt kilometrów czterotysięcznik Mount Rainier (przy okazji najwyższy szczyt Gór Kaskadowych). W zasadzie krajobraz ten pozostaje widoczny za plecami przez większość pozostałej drogi do szczytu, kiedy wspinamy się zygzakami po południowo-zachodnim zboczu góry.

Góra Snoqualmie posiada dwa wierzchołki połączone krótką przełączką i łatwo dostać się z jednego na drugi. Z pierwszego z nich (z tego, na który bezpośrednio wbiega szlak) rozlega się wspaniały, panoramiczny widok na skaliste szczyty Gór Kaskadowych. Mają one przeróżne kształty, więc dla oczu są naprawdę atrakcyjne. Na wprost wyrasta poszarpany Lundin Peak (1.741 m n.p.m.), a za nim góry ciągną się aż po sam horyzont.

To trasa wymagająca, która sprawi frajdę każdemu, kto w górach lubi się naprawdę zmęczyć. Do pokonywania jest tu głównie ścieżka wytyczona po wielkich kamieniach, które szybko sprawdzą wytrzymałość nóg. Z pewnością nie sprzyjają one płynnemu marszowi, więc należy być przygotowanym na zmienne napięcie łydek i zadka 🙂 Szlak jest niedługi, ale na jego przejście warto zarezerwować sobie kilka solidnych godzin, ponieważ w opisanym terenie prędkość podchodzenia będzie mocno spowolniona. Nie łatwiejsze dla mięśni jest tu również zejście w dół. Jeżeli lubisz się spocić i umordować w drodze do górskich widoków, to jest to szlak dla Ciebie 🙂 Więcej o podejściu na Snoqualmie Mountain w oddzielnym wpisie: Snoqualmie Mountain – Góry Kaskadowe w stanie Waszyngton.

2. Ira Spring Trailhead (660 m n.p.m.) > Mason Lake (1.300 m n.p.m.) > Mount Defiance (1.702 m n.p.m.) > Mason Lake (1.300 m n.p.m.) > Ira Spring Trailhead (660 m n.p.m.)

Dystans na szlaku: około 16 kilometrów w obie strony.

Czas: około 7-8 godzin.

Przewyższenie na szlaku: około 1.050 metrów.

Konieczna wejściówka w góry (recreation pass) do kupienia na Przełęczy Snoqualmie lub przy samoobsługowej skrzynce przy szlaku.

Trasa na Mount Defiance to kolejny wymagający szlak w Górach Kaskadowych. Jest on mniej stromy niż poprzedni, ale do celu prowadzi o wiele dłuższa trasa z kilkoma stromymi podejściami. W większości strategicznych miejsc znajdują się drewniane tabliczki z kierunkowskazami, choć nie zawsze widnieje na nich nazwa „Mount Defiance”, dlatego warto wiedzieć jakie inne punkty pośrednie przypadnie mijać po drodze.

W dwóch częściach szlak prowadzi przez las, ale w dwóch kolejnych jest to nietuzinkowy szlak widokowy, który potrafi przyprawić o wielkie „łał”. W międzyczasie zahacza też o górskie jezioro, a na koniec ze szczytu widocznych jest aż kilka pobliskich jezior. Trasa ta nadaje się w sam raz dla osób ciekawskich oraz spostrzegawczych, które lubią śledzić zmiany perspektywy i analizować krajobraz. Odkryte odcinki trasy są tu bowiem długie, a co kilka kroków do obserwowanego widoku dołączają kolejne widoczne elementy otoczenia. Warto rozglądać się na wszystkie strony, bo wielka przestrzeń otacza nas zewsząd 🙂

Początek przypada na parkingu przy wejściu na szlak o nazwie Ira Spring Trail i najpierw jest to niemal płaska ścieżka przez las. Potem nachylenie z łagodnego staje się bardziej strome, a po drodze pieszy wchodzi na teren chroniony Alpine Lakes Wilderness (obszar dzikiej przyrody wokół górskich jezior). Nad linią drzew pojawia się widok na szczyt Mount Defiance oraz na szczyty przeciwległe położone po drugiej stronie autostrady. Przed Jeziorem Mason (Mason Lake) ścieżka ponownie wbiega do lasu, a za jeziorem również kontynuuje bieg między drzewami.

Następnie z lasu wychodzimy na odkryte zbocze Mount Defiance, a szczyt znajduje się nad głowami po prawej stronie. Za plecami pokazuje się zostawione w dole Jezioro Mason z górującym nad nim szczytem Little Bandera Mountain (1.573 m n.p.m.). Dalej na skrzyżowaniu ścieżek wybieramy dróżkę w prawo ostro w górę zbocza, skąd dociera się bezpośrednio na Mount Defiance. Tutejszy panoramiczny widok jest zdolny wywołać chwilowe zaniemówienie, bo wierzchołek góry jest oddalony od innych i zarazem oddzielony wielką przestrzenią z dużą różnicą wysokości. W dole zaś znajdują się niebieskie jeziora, skalne grzbiety oraz stoki gór porośnięte zielonymi iglakami. Więcej o Mount Defiance w oddzielnym wpisie: Mount Defiance – Góry Kaskadowe w stanie Waszyngton.

3. Alpental Parking Lot (950 m n.p.m.) > Snow Lake Trailhead (960 m n.p.m.) > Snow Lake (1.250 m n.p.m.) > Snow Lake Trailhead (960 m n.p.m.) > Alpental Parking Lot (950 m n.p.m.)

Dystans: około 9.5 kilometra w obie strony (4.8 km w jedną stronę).

Czas: około 4 godziny z przerwą na jedzenie. 

Przewyższenie: około 500 metrów (400 metrów w drodze nad jezioro + 100 metrów w drodze powrotnej).

Konieczna wejściówka w góry (recreation pass) do kupienia na Przełęczy Snoqualmie lub przy samoobsługowej skrzynce przy szlaku.

Trekking nad Snow Lake (Jezioro Śnieżne) jest przyjemną wędrówką, na którą wystarczy przeznaczyć krótkie popołudnie. Niewielkie przewyższenie oraz łatwy teren sprawiają, że szlak ten można potraktować jako lekki regeneracyjny wymarsz, który podtrzyma nas w ruchu, ale nie będzie wymagał dużych nakładów energii. Nadaje się więc dla każdego, kto lubi chodzić po górach, bez względu na dotychczasowe doświadczenie.

Pomimo niewielkich wysokości (maksymalnie 1.350 m n.p.m.) jest to szlak z widokowym potencjałem, ponieważ trasie towarzyszą odsłonięte z drzew szczyty znajdujące się po drugiej stronie doliny. Również samo jezioro ma szansę być ładnym widokowym obiektem. I chociaż akurat nasza wędrówka naznaczona jest niskimi chmurami, to nawet zasłonięte mgłą Snow Lake prezentuje całkiem intrygujący charakter 🙂

Poza tym na szlaku znajdujemy botaniczną ciekawostkękrzew z wyrazistymi różowymi kwiatami na chwilę przed pełnym rozkwitem. Czyli tawułę z rodziny różowatych (łac. Spiraea splendens, ang. mountain spiraea – spirea górska) w swoim rodzimym środowisku, bo natywnie występuje właśnie w górach zachodniej Ameryki Północnej od Kalifornii do Kolumbii Brytyjskiej. Natomiast w skalistym odcinku szlaku przez ścieżkę przebiega żółtawo-brązowe zwierzątko, które przemyka między kamieniami. Prawdopodobnie jest to leming (ang. Northern bog lemming) występujący przede wszystkim w Kanadzie, ale sięgający zasięgiem również na północne terytoria Stanów Zjednoczonych.

Szlak bierze początek przy znajomym już z wędrówki na Snoqualmie Mountain parkingu Alpental Parking Lot. I jeśli podczas tamtejszego trekkingu zaczynaliśmy od dzikiej ścieżki, to teraz należy kierować się na oznakowany szlak oddalony o ok. 150 metrów dalej. Najpierw jest to dróżka przez gęsty zielony las z prześwitami na sąsiednie górskie granie. Następnie zygzakami wspina się po kamienistym zboczu, aż dociera do najwyższego punktu trasy, skąd kolejnymi zygzakami zbiega w dół do poziomu jeziora. Dlatego w drodze powrotnej należy najpierw podejść z powrotem w górę, po czym dopiero następuje właściwe zejście w kierunku parkingu.

Jak, którędy i kiedy?

Najłatwiej przylecieć do Seattle (lotnisko Seattle-Tacoma: SEA), skąd od miast Snoqualmie i North Bend dzieli je zaledwie 50-60 kilometrów, zaś od Przełęczy Snoqualmie dzieli je tylko 90 kilometrów (autostrada nr 405, następnie autostrada nr 90). Zarówno prawdziwe Twin Peaks, leśne kempingi, droga Tinkham Road oraz wejścia na opisane szlaki mieszczą się w bezpośrednim sąsiedztwie autostrady nr 90 i do każdego z tych miejsc można dotrzeć zjazdami prowadzącymi z tej właśnie drogi.

Lotnisko Seattle-Tacoma znajduje się na obrzeżach Seattle (z południowej strony), dlatego nie ma potrzeby tarabanić się przez miasto. Sprzed terminali odjeżdżają darmowe autobusy wahadłowe, które rozwożą pasażerów do pobliskiego kompleksu wypożyczalni samochodów. W busach są miejsca na duże bagaże, a kierowcy pilnują, żeby każdy z podróżnych trafił w pożądane miejsce. Wypożyczalni jest tu sporo i większość biur znajduje się w jednym pawilonie, zaś zaraz obok zlokalizowany jest piętrowy parking, na który należy się udać po podpisaniu umowy wynajmu. Tutaj pracownicy obsługi ukierunkują nas do odpowiedniej alejki, gdzie będą stały auta określonej klasy i w określonej kwocie wynajmu. Strona internetowa do wyszukiwania i wcześniejszej rezerwacjiSeattle Airport Rental Cars.

Przed przyjazdem oraz w trakcie trwania pobytu w stanie Waszyngton warto jest śledzić stan pogody. Jest to bowiem region z częstymi opadami deszczu i z dość długo utrzymującym się śniegiemSpecyficzne warunki spowodowane są przede wszystkim przez bliskość Oceanu Spokojnego. Mianowicie sąsiedztwo gór względem wybrzeża blokuje tu przepływ mas pacyficznego powietrza, efektem czego są właśnie częste deszczowe chmury. Podczas dłuższego pobytu prawdopodobnie nie da się uniknąć deszczu i równocześnie trudno znać prognozy z dużym wyprzedzeniem. Ale tuż przed przylotem lub zaraz po nim warto z rozmysłem rozplanować sobie wyjścia na szlaki oraz ewentualne zwiedzanie okolicy.

Odpowiednimi miesiącami na trekking będą późny czerwieclipiec oraz sierpień i ewentualnie wrzesień. W tym ostatnim przypadku trzeba się jednak liczyć z chłodnymi nocami pod namiotem. W czerwcu wieczory oraz poranki były zimne, a sprzyjały temu wysokie drzewa zacieniające kempingowe parcele przez większość dnia, w związku z czym powietrze nie zdążyło nagrzać się do letnich temperatur. Z kolei na szlakach jeszcze na początku czerwca spotykaliśmy płachty śniegu. Na naszych trasach było ich tylko kilka, ale wiele szczytów w okolicy było ciągle pokrytych białą pierzyną. Podejrzewamy zatem, że miesiąc maj jest tutaj bogaty w śnieżne zaspy.

Noclegi

O ile o jakiejkolwiek podróży do Stanów Zjednoczonych można powiedzieć, że jest podróżą niskobudżetową (w stosunku do Europy Środkowej) – to nasz pobyt w stanie Waszyngton taki właśnie był. Noclegi w USA są raczej drogie, dlatego pierwszą noc po przylocie spaliśmy na dziko w wypożyczonym samochodzie, a kolejne spędzaliśmy na jednym ze skromnych w zaplecze kempingów prowadzonych przez Lasy Państwowe (National Forest). I było to świetne miejsce do spędzania czasu blisko przyrody, a w dodatku w świetnej lokalizacjiw pobliżu wszystkich interesujących nas punktów programu 🙂

Miejscówkę na ów dzikie spanie w aucie znaleźliśmy przed przylotem dzięki internetowi. Zatem tamtego wieczora wiedzieliśmy dokładnie, w które miejsce należy się udać. Była to droga Tinkham Road (exit 42 z autostrady nr 90 w kierunku Przełęczy Snoqualmie), popularna wśród wielu innych amatorów dzikich noclegów. O wolną zatoczkę w sobotni wieczór nie było łatwo, ale po kilku kilometrach natrafiliśmy na odpowiednie miejsce. Kolejnego poranka udaliśmy się na drugą stronę autostrady, gdzie przez następne noce spaliśmy na kempingu Denny Creek (o kempingu przeczytasz na stronie internetowej lasów państwowychMt. Baker – Snoqualmie National Forest Denny Creek Campground).

Aby zalogować się na tutejsze leśne kempingi należy wjechać na ich teren i z jednokierunkowej drogi okrążającej obszar znaleźć dla siebie odpowiednią parcelę. Zdarza się, że dana parcela jest wolna w obecnej chwili, więc nie ma na niej żadnego namiotu, ale nie da się na niej spać, ponieważ jest zarezerwowana na wieczór. Informacje na ten temat znajdują się na tabliczkach umieszczonych obok numeru parceli.

Po wybraniu miejsca, które nam odpowiada należy podejść lub podjechać z powrotem do wjazdu na kemping i wypełnić rezerwację (kwitki do rezerwacji w kształcie koperty znajdują się zazwyczaj przy tablicach informacyjnych o warunkach korzystania z kempingu). Potrzebne tu są podstawowe dane osobowe oraz numery tablic rejestracyjnych pojazdu i oczywiście daty pobytu. Następnie należy przeliczyć należność wg cennika, odliczoną kwotę umieścić w kopercie i wrzucić do metalowej skrzynki. Gospodarz kempingu (mieszka zazwyczaj w jednej z przyczep) każdego dnia sprawdza skrzynkę i jeśli wszystko się zgadza, to do tabliczki przy parceli szybko przypnie informację z datami naszej  rezerwacji.

Na „wyposażeniu” parceli w Denny Creek mieliśmy duży drewniany stół z ławkami oraz palenisko i ruszt, a także miejsce parkingowe na asfaltowym podjeździe i wyrównaną powierzchnię pod namiot z dobrym podłożem do wbijania śledzi. Jest to standard większości amerykańskich kempingów. Oprócz tego na kempingach Lasów Państwowych znajdują się ekologiczne toalety z niewielką umywalnią, zapewniającą zimną bieżącą wodę z kranu, której można używać bez udziału kosmetyków. Zwyczajem jest też brak pryszniców, ale na szczęście zaraz obok kempingu płynie górska i krystalicznie czysta rzeka Denny Creek z kilkoma dobrymi dojściami. Trzeba tylko pamiętać o korzystaniu z żeli i mydeł, które są łatwo biodegradowalne (można kupić w niektórych marketach w działach outdoorowych, np. w sklepach Walmart) i używać ich z umiarem. Poza tym kemping zapewnia kontenery na śmieci oraz krany z wodą, z których można czerpać wodę do celów gospodarczych lub do picia.

W okolicy Przełęczy Snoqualmie opcji jest oczywiście więcej i można też nocować w pensjonatach (np. w kurorcie Alpental obok Alpental Parking Lot skąd wychodziliśmy na Snoqualmie Mountain oraz nad Snow Lake) lub hotelach (np. w miasteczkach North Bend i Snoqualmie). Znajdują się tam również inne kempingi o podobnym standardzie.

Wejścia na szlaki

Wszystkie opisane szlaki leżą w południowej części obszaru Lasów Państwowych o nazwie Mount Baker – Snoqualmie National Forest. Wejścia na szlaki znajdują się w pobliżu przebiegu międzystanowej drogi nr 90 na odcinku pomiędzy Przełęczą Snoqualmie (Snoqualmie Pass) a miejscowością Riverbend. Na każdym z nich obowiązuje wejściówka w góry (tzw. recreation pass), którą można kupić w informacji turystycznej (a dokładniej to w informacji leśnej – „forest information”) na Przełęczy Snoqualmie. Punkt ten otwierany jest na kilka godzin dziennie w wybrane dni tygodnia.

Jeśli w danym momencie jest zamknięty, to przepustkę można również kupić przy wejściach na szlaki na parkingach. Znajdują się tam cenniki oraz metalowe skrzynki z kopertami, do których należy włożyć odliczone pieniądze. Trzeba oderwać wypełniony „kwitek” i włożyć go za szybę samochodu w widocznym miejscu, a należność wrzucić do skrzynkiOpłata za wejściówkę zazwyczaj wynosi kilka dolarów i jest wystawiana na konkretną datę (ważna 1 dzień). W punkcie turystycznym można od razu kupić ich więcej, np. na 2-3 następne dni, a pracownik obsługi umieści na nich kolejne daty.

Bezpieczeństwo

Góry Kaskadowe w stanie Waszyngton są terenem występowania czarnych niedźwiedzi (black bears) oraz, co prawda nielicznych, ale solidnych drapieżników z gatunku niedźwiedzi grizzly (grizzly bears). Aby zachować bezpieczeństwo należy stosować się do kilku powszechnych zasad. Śpiąc na kempingu należy zawsze izolować namiot od jedzenia, śmieci oraz kosmetyków, które przyciągają niedźwiedzie swoim zapachem.

Tym samym wszelkie produkty spożywcze oraz kosmetyczkę powinno się trzymać w samochodzie lub w specjalnych metalowych skrzyniach (tzw. bear containers lub bear boxes), które znajdują się na wyposażeniu kempingów. Z kolei wszelkie odpady należy wrzucać do kontenerów na śmieci i koniecznie zamykać za sobą klapę. To samo tyczy się wejść do toalet oraz łazienek. Zazwyczaj na drzwiach wejściowych znajdują się odpowiednie tabliczki przypominające o wykonywaniu tej czynności. Inną możliwością jest zawieszanie torby z jedzeniem / śmieciami / kosmetykami na drzewie. Jednak na kempingach blisko cywilizacji takie rozwiązanie sprawy raczej nie jest częste ze względu na obecność skrzyni do przechowywania żywności albo posiadanie przez podróżnych samochodów, które służą za nocną spiżarnię.

Na szlakach częstym zwyczajem jest noszenie dzwonków przypiętych do plecaków. Niedźwiedzie żyjące w górach powinny być niechętne do kontaktów z ludźmi, dlatego wszelkie dźwięki mają za zadanie sygnalizować naszą obecność i zapobiegać spotkaniom. W niektórych sklepach można zaopatrzyć się w gaz przeciwko niedźwiedziom, ale jego używanie nie jest uniwersalne (np. zależy od kierunku wiatru i niechcący można sparaliżować samego siebie) i nie zawsze jest skuteczne, i wymaga pewnej wiedzy. Osobiście nie korzystaliśmy z żadnego z tych przedmiotów. Na pustych i gęstych odcinkach szlaków głośno rozmawialiśmy lub śpiewaliśmy piosenki, a jeśli teren piął się stromo w górę i szkoda nam było energii na konwersowanie – to włączaliśmy muzykę z telefonu.

Również przy wejściach na szlaki należy pamiętać o zamykaniu śmietników oraz toalet. Na samych szlakach brak tego typu infrastruktury, dlatego wszędzie obowiązuje zasada noszenia ze sobą swoich śmieci (pack in, pack out), które można wyrzucić dopiero na końcu trasy do kontenera na parkingu. Tym samym warto trzymać w plecaku jakąś grubszą foliówkę, którą da się dobrze związać i podczas wędrówki trzymać w plecaku (a niekoniecznie na zewnątrz, przez co mogłaby być intensywnym bodźcem zapachowym dla niedźwiedzia).

Oczywiście pamiętajmy, że w górach nigdy nie jesteśmy sami, bo nawet kiedy wokół żywej turystycznej duszy, to i tak mamy do czynienia z wszelakimi zwierzętami. Tym samym poza pilnowaniem swoich śmieci, starajmy się mieć wyczucie w słuchaniu muzyki i zachowajmy tę świadomość, że wszelkie barbarzyńskie okrzyki mające odstraszać potencjalne niedźwiedzie nie są nikomu potrzebne 🙂

Poza szlakami:  Snoqualmie Falls – miasto North Bend – miasto Snoqualmie, czyli serialowe „Miasteczko Twin Peaks”

Będąc w okolicy Przełęczy Snoqualmie i jednocześnie będąc wielbicielami Davida Lyncha, nie sposób zignorować fakt, że w pobliżu leżą miasteczka, które posłużyły jako serialowe Twin Peaks. Znajdują się tu jedne z najbardziej charakterystycznych miejsc scenerii i podczas jednego z wieczorów oraz jednego poranka wizytujemy kolejno w North Bend oraz w Snoqualmie. Dla nas jest to dopełnienie w zaznajamianiu się z okolicą, w tym w połowie kontynuowanie zapoznawania się z przyrodą regionu.

Jako punkty wycieczki wybieramy bowiem ulicę Reining Road na północy North Bend, gdzie w czołówce serialu stoi powitalny znak „Welcome to Twin Peaks”. Tym samym natrafiamy na popularny masyw Góry Si (Mount Si, 1.270 m n.p.m.). Jedziemy też nad Wodospad Snoqualmie z położonym nad nim hotelem (obecnie Salish Lodge & SPA, w serialu Great Northern Hotel) i nawet abstrahując od serialu, jest to miejsce warte zobaczenia samo w sobie. Wielka moc natury jest tu wykorzystywana do wytwarzania energii w elektrowni wodnej, o czym przeróżne ciekawostki można przeczytać na licznych tablicach informacyjnych rozlokowanych wzdłuż widokowej ścieżki. Z kolei następnego poranka udajemy się do baru Twede’s Cafe (na ekranie Double R Dinner) m.in. na znane wiśniowe ciasto (cherry pie).

Oczywiście w obu miastach znajduje się sporo charakterystycznych miejsc, które „wystąpiły” w serialu. Przeczytać więcej o naszej wizycie, jak i znaleźć linki do blogów opisujących inne twinpeaksowe kadry można tutaj: Prawdziwe Twin Peaks, czyli North Bend i Snoqualmie koło Seattle.

W Duecie po Świecie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s