Tanie podróżowanie. Oszczędzanie w podróży, oszczędzanie na podróże

Tanie podróżowanie. Oszczędzanie w podróży, oszczędzanie na podróże

Tanie podróżowanie jest kuszące. Można zwiedzać częściej, dłużej, dalej. Wziąć mapę w dłoń, bilet w kieszeń i ruszyć w drogę. Tymczasem biletu nie ma, za to przewodnik po Francji smutnie otwiera kolorowe kartki. Więc jak zyskać potrzebne ojro?

Czy znasz takie miejsce, które ciągnie Cię do siebie niewidzialną ręką? Że kiedy tylko zaczniesz o nim myśleć, to obezwładnia Cię chęć znalezienia się tam? My też.

Mówi się, że chcieć, to móc. Sprawdzaliśmy kilka razy i działa. W ciągu ostatnich kilku lat (od 2014 roku) spełniliśmy kilkanaście swoich podróżniczych marzeń, bo bardzo tego chcieliśmy. Na pierwszy rzut oka wiele z tych destynacji może wydawać się drogich ze względu na ceny (np. Austria, Szwajcaria, Francja, Włochy, Islandia) lub ze względu na długość pobytu (np. ponad 3 tygodnie w Rumunii, ponad 3 tygodnie w Hiszpanii). Tymczasem daleko nam do rozrzutności, więc większość z naszych podróży odbywa się kosztem mniejszym, niż mogłoby się wydawać.

Z tego powodu w poniższym tekście chcemy podzielić się sprawdzonymi sposobami oszczędzania pieniędzy na podróże. Bo prawda jest taka, że bardzo często przeszkodą w realizacji podróżniczego marzenia są kwestie finansowe: trzeba w dane miejsce dotrzeć (bilet? paliwo?), mieć gdzie spać (camping? pensjonat? hostel? hotel?), co jeść (restauracja? bar? własne zakupy?) oraz za co wrócić do domu (i znów bilet? paliwo?).

Jak i skąd zyskać środki? Jak obniżyć koszty? Zapraszamy do lektury.

1. Jak oszczędzać?

a) Poprzez planowanie

Najlepiej oszczędzać – planując wraz ze z góry określoną intencją. Często mówi się o planowaniu wydatków, a intencjonalne planowanie oszczędności? Generalnie rzecz sprowadza się do tych samych zabiegów, czyli określania: ile zarabiam? – ile wydaję? – ile zostaje? A więc ile potrzebuję na życie, ile potrzebuję zapłacić za dodatkowe wydatki? Wreszcie – jaki więc będzie bilans moich oszczędności w ciągu miesiąca, po pół roku, roku itp?

Zdaje się, że istnieje jedynie pewna subtelna różnica pomiędzy planowaniem wydatków a  naszym planowaniem oszczędności. O ile w planowaniu wydatków po zaoszczędzeniu pewnych kwot pozostaje przestrzeń na myślenie, że „skoro opłaty za ogrzewanie zmniejszyłem/-am o 50 zł, to kupię sobie za to książkę / bluzkę / nową patelnię”, o tyle w planowaniu oszczędności te dodatkowe 50 zł odłożymy na konkretny, długofalowy cel i nie poddamy się chwilowej fantazji o groszkowej zieleni, która podkreśla kolor oczu (lub o omlecie, który nie przywiera do dna naczynia 🙂 ).

Uogólniając – nie szukamy okienka, dzięki któremu możemy sobie coś więcej kupić, a poszerzamy je z miesiąca na miesiąc, żeby powstały drzwi, dzięki którym będziemy mogli spełnić swoje podróżnicze marzenie.

I właśnie sęk tkwi w intencjonalności planowania. Z nastawieniem na cel oraz określonym, spodziewanym rezultatem (czyli sumą do zebrania w portfelu albo na koncie; z wizją siebie w Wenecji, na Kanarach lub na Nordkapp) łatwiej zmotywować się do porzucenia chwilowej żądzy posiadania na własność jakiegoś przedmiotu, którego wartość równa jest np. cenie jednego noclegu w trakcie wymarzonej podróży.

→ Co wynika z planowania oszczędności?

Po pierwsze: konkretyzuje cel, sprawia, że staje się on częścią rzeczywistości, a nie jedynie nieokreślonym w czasie marzeniem: umiejscawia go w naszym kalendarzu. Bo przecież gdy oszacujemy ile czasu zajmie nam odkładanie na podróż, będziemy w stanie również określić moment w czasie, w którym finansowo staniemy się gotowi do drogi. Zaplanujemy rok, miesiąc, może nawet dokładny dzień, w którym w naszą podróż wyjedziemy.

A to umożliwia uruchomienie kolejnych etapów przygotowań do wyjazdu (np. zakup sprzętu/odzieży/obuwia, jeśli wiążą się z podróżą; zakup biletów w transporcie masowym) i niekiedy kolejne oszczędności (bo np. jest czas na szukanie niższych cen – można wykorzystać ich obniżki/promocje/wyprzedaże zamiast płacić po cenach katalogowych, można kupić bilety z wyprzedzeniem itp.).

b) Przemyślane prezenty

Osobiście nie lubimy bibelotów ani szaf wypchanych ciuchami zakładanymi raz w życiu. Zdecydowanie wolimy funkcjonalność, dlatego stawiamy ją ponad prezentowe niespodzianki. Być może nie każdy zgodzi się z takim podejściem do tematu, ale warto zastanowić się nad nim w okresie poprzedzającym wymarzoną podróż. Boże Narodzenie, urodziny, imieniny, rocznica ślubu, zakończenie studiów, Dzień Ojca, Dzień Matki itd. mogą być okazjami do otrzymania prezentu związanego z planowanym wyjazdem.

Oprócz zasilenia konta w postaci gotówki, którą potem przeznaczymy na nocleg, czy bilet, możemy zażyczyć sobie mapę, przewodnik (jeżeli chcemy ich używać i planujemy zakup) albo element wyposażenia sprzętowego, jeśli takiego będziemy potrzebować (namiot, śpiwór, plecak, sakwy, buty, kurtka wiatroszczelna itd.). Niespodzianki nie będzie, ale otrzymując od rodziny / znajomych potrzebny w góry plecak lub buty – otrzymamy również wsparcie swojego planu przyspieszając podróż np. o te 200-300 złotych.

c) Przemyślane zakupy

Na plakacie sweter, na wystawie kurtka, w telewizji trąbią o promocjach na buty. Idziesz kupić proszek do prania, a oglądasz telewizory, smartfony, firanki, filiżanki, najnowocześniejsze żelazko i rower stacjonarny. Bo wszystko to w niepowtarzalnych, wyprzedażowych cenach. Nowe spodnie byłyby fajne, wrzosowy dywan w gościnnym ładniejszy od obecnego – ale to nie przybliży nas do podróżniczego celu. Spodnie to może być około 100 złotych, każdy sweterek lub bluzka – kolejne 30-50 złotych. To kwoty, za które można przespać noc w pensjonacie, zjeść coś w barze / restauracji lub zrobić zakupy spożywcze na cały dzień w wyjazdowych warunkach.

Gdy na jednej szali umieszczamy „coś ładnego”, a na drugiej podróż – „coś ładnego” przestaje być dla nas atrakcyjne. Tym sposobem kupujemy rzeczy, które są nam rzeczywiście potrzebne, a na zakupy chodzimy tylko wtedy, gdy tych potrzebnych rzeczy szukamy. Trudno określić ile pieniędzy w ten sposób zaoszczędzamy, ale szacujemy, że cotygodniowa wizyta w centrum handlowym kończąca się zakupem choćby jednego ciucha / kosmetyku / ozdoby / bibelotu to minimum wydatek 30-50 złotych. W skali miesiąca daje to kwotę 120-200 złotych (w skali roku 1440-2400 złotych). Zobaczmy więc jakie sumy jesteśmy w stanie odłożyć w przeciągu roku, jeżeli zrezygnujemy z przypadkowych zakupów, ograniczymy wizyty w centrach handlowych albo choćby raz w tygodniu odmówimy sobie jednej nowej rzeczy (1400-2400 złotych to sumy, za które jedna lub dwie osoby mogą spędzić urlop nie tylko w Polsce, ale również w którymś z innych krajów Środkowej Europy!).

d) Dodatkowe źródło dochodu

Dobrym pomysłem na znaczne powiększenie oszczędności na podróż może być poszukanie dodatkowego źródła dochodu na okres przygotowań do wyjazdu. Wcale nie musi być to drugi etat (no bo kiedy żyć?). Czasem można zaangażować się w jakieś dodatkowe projekty w miejscu swojej pracy, otrzymując za nie premie lub pracować w nadgodzinach (jeśli są płatne). Osobiście próbowaliśmy obu możliwości i choć jest to wymagające (obecność na stanowisku pracy w dni wolne od pracy; dodatkowe obowiązki oraz zadania w domu po pracy), to konkretne wynagrodzenie na konkretny cel motywuje do działania.

Przez pewien czas idealnym dla nas rozwiązaniem okazało się także zarabianie na podróżowanie poprzez… podróżowanie. Podczas weekendów zwiedzaliśmy interesujące miejsca, fotografując je oraz zbierając informacje. Na koniec powstawał tekst, a honorarium za cały materiał niejednokrotnie zwrócił nam koszty pobytu oraz podróży.

Innym sposobem może więc być wykorzystanie swoich zainteresowań, hobby, dodatkowych umiejętności (hydraulika, elektryka, naprawianie sprzętów, udzielanie korepetycji z matmy, wyprowadzanie psa, robienie sąsiadce zakupów, sprzątanie komuś mieszkania, pieczenie ciast na sprzedaż, popołudniowa opieka nad dzieckiem, nauka gry na instrumencie, wytwarzanie i sprzedawanie rękodzieła itp.).

e) Praca i zwiedzanie zagranicą

Czyli połączenie emigracji zarobkowej z poznawaniem wymarzonego kraju. Wiąże się to oczywiście z pozostawieniem (przynajmniej na jakiś czas) swojego dotychczasowego życia, miejsca zamieszkania, miejsca pracy, znajomych itd. Zapewne zdania w tym temacie są wyraźnie podzielone, bo takie rozwiązanie ma zarówno solidne plusy, jak i solidne minusy.

Pod względem poznawania oraz zwiedzania mieszkanie i praca zagranicą dają duże korzyści. Przede wszystkim zarabiamy w obcej walucie i z perspektywy tej właśnie waluty wydajemy pieniądze na podróżowanie po kraju. Osobiście obecnie mieszkamy i pracujemy w Islandii. Wszelkie koszty, w tym koszty związane ze zwiedzaniem (takie jak wynajem samochodu, transport publiczny, paliwo, wyżywienie itp.) są więc adekwatne do naszego islandzkiego wynagrodzenia, a emigracyjny portfel nie cierpi. Tymczasem z perspektywy polskiego złotego prawdopodobnie musielibyśmy na islandzki urlop odkładać przez kilka lat.

2. Na czym oszczędzać?

a) Pośrednictwo usług turystycznych

Można by powiedzieć, że prawie nic nie wiemy w tym temacie, bo jeszcze nigdy nie korzystaliśmy z biura podróży, a każdą eskapadę odbywamy na własną rękę. Ale właśnie tę swobodę podróżowania oraz samodzielne przygotowania tak bardzo uwielbiamy i nie czujemy potrzeby, żeby sposób ten zmieniać.

Przy okazji wydaje się to być finansowo korzystne. Pomimo pewnej wygody, którą oferują biura (tzw. wszystko w cenie, czyli brak konieczności załatwiania np. wyżywienia we własnym zakresie), szeroki wachlarz ich usług dotyczy jednak drogich pensjonatów albo kilkugwiazdkowych hoteli, które zawsze będą kosztowały więcej niż pokój w prywatnej kwaterze z ogólnodostępną kuchnią lub miejsce na kempingu.

Dla zobrazowania tej sytuacji wg ofert aktualnych w momencie pisania tego posta (grudzień 2017) 7-dniowa wycieczka autokarem do Rumunii (centralna, północna część kraju) dla dwóch dorosłych osób kosztuje w przedziale 4.000 – 5.000 złotych. Podczas gdy ceny dwuosobowych pokojów w pensjonatach (w Karpatach) to kwota mniej więcej 70-100 złotych na dobę (490-700 złotych na tydzień za dwie dorosłe osoby). Raczej mało prawdopodobne, aby koszty paliwa, zwiedzenia kilku atrakcji oraz wyżywienia wyrównały kwotę, którą oferuje biuro, a raczej wielce prawdopodobne, że w takim wypadku zaoszczędzamy na kolejne dni pobytu.

b) Sezon

Wystarczy przejrzeć strony internetowe usług turystycznych, żeby zorientować się, że ceny tych usług często nie są jednakowe przez cały rok. Tzw. wysoki sezon to okres zwiększonego popytu na turystykę (okres urlopowy, a więc lato oraz ferie zimowe np. w górach), kiedy hotelowy nocleg z wyżywieniem potrafi kosztować dwa razy więcej niż miesiąc później – np. na początku października, czyli już podczas tzw. niskiego sezonu (gdy zainteresowanie turystyką maleje, bo pogoda już nie taka ładna, dzień krótszy, no i większość Kowalskich już na urlopie była).

Ale kwestia dotyczy nie tylko hoteli, bo jesienią i np. na hiszpańskim kempingu zapłacimy mniej, jak i sporo zaoszczędzimy wypożyczając islandzkie auto w maju lub wrześniu zamiast w lipcu albo sierpniu. Dlatego przed planowaniem urlopu warto solidnie rozpatrywać kwestię terminu wyjazdu, sprawdzając informacje o cenach oraz sezonie turystycznym w interesującym nas miejscu. Będzie on zależał głównie od klimatu – panujących w danym okresie temperatur powietrza, wody, wiatrów, wilgoci oraz opadów.

babia góra jesienią królowa beskidów w październiku

c) Spanie

Spanie w apartamencie, w namiocie, czy spanie na tapczanie? Jakikolwiek kraj świata wybierzesz, prawdopodobnie w wielu jego miejscach znajdzie się kilka opcji noclegu. W tej kwestii podobnie jak we wcześniejszych można zrobić rozeznanie: która opcja bardziej mi się opłaca finansowo? Może warto obniżyć koszty, żeby wydłużyć pobyt i więcej zwiedzić?

Wszystko zależy od tego, jak bardzo chcesz / musisz obciąć koszty. Spanie w namiocie zawsze będzie tańsze niż wynajem domku albo przyczepy na tym samym kempingu. Z kolei spanie w przyczepie kempingowej może być tańsze od noclegu w pensjonacie; noc w pensjonacie tańsza niż ta w hotelu itd. Można też pozwolić sobie na spanie na dziko w samochodzie lub namiocie albo pod gołym niebem, np. na plaży.

Innym pomysłem jest korzystanie z gościny ludzi, np. pukając do drzwi oraz pytając o możliwość przenocowania. Taka strategia nie sprawdzi się zawsze i wszędzie i należy liczyć się z odmową oraz nastawić na „wycieczkę” od domu do domu. Ale ten jeden pozytywny odzew może okazać się strzałem w dziesiątkę i stać się niezapomnianą przygodą, podczas której będziesz mieć okazję zobaczyć jak mieszkają „miejscowi”, co jedzą, w jaki sposób mówią, czym się zajmują, co oznacza dla nich gościnność itp.

Dla nieprzekonanych istnieją jeszcze inne drogi prowadzące do nocowania u „tubylców”. Są to couchsurfing (www.couchsurfing.com) oraz warmshowers (www.warmshowers.org). Oba te serwisy służą do wyszukiwania oraz komunikowania się ludzi poszukujących noclegu z tymi ludźmi, którzy nocleg oferują, a korzystanie z gościny jest bezpłatne. Sami niejednokrotnie korzystaliśmy z tego drugiego rozwiązania podczas długiej rowerowej wyprawy.

d) Transport

I tutaj można czasami zaoszczędzić trochę grosza, wykorzystując autostop, rower, własne nogi, poszukując towarzyszy podróży w celu zmniejszenia kosztów paliwa, czy wynajmu samochodu. Opłaty za transport często bywają wysokie, niekiedy znacznie podnosząc koszty całej eskapady i zniechęcając do podróży. Dlatego warto rozważyć ich pomniejszenie.

Jeżeli przylecieliśmy samolotem, a wynajem auta „na miejscu” jest bardzo drogi, to może wynająć rowery albo objechać dany region autostopem (i mieć więcej okazji do rozmów z tubylcami)? Równie dobrze całą podróż z domu do celu i z powrotem do domu da się odbyć bez wydania złotówki na transport (autostop, rower, pieszo – w zależności od tego dokąd się wybierasz i ile masz na to czasu). Jeżeli wybieramy się własnym samochodem, to na forach internetowych można poszukać ludzi, którzy mają podobne plany i przynajmniej podróż „do” odbyć tańszym kosztem, zabrać własne rowery i „na miejscu” zwiedzać bez zużywania paliwa. Można też wykorzystywać specjalne oferty przewoźników w transporcie masowym – np. majówka z PKP, tanie bilety lotnicze, rezerwacje z kilkutygodniowym wyprzedzeniem itp.

Pieniądze zaoszczędzone na paliwie, na wynajmie, na biletach mogą posłużyć jako środki na dodatkowy dzień pobytu, na opłaty za nocleg albo mogą wspomóc podróż powrotną – z pewnością będą miały wymierną wartość 🙂

e) Sprzęt

Góry, urlop na rowerze, wakacje pod namiotem… Nawet jeśli nie jesteś gadżetowym maniakiem, pewien podstawowy sprzęt zazwyczaj jest potrzebny (bo w góry raczej nie pójdziesz z siatą z Biedronki 🙂 ). Dlatego takie przedmioty jak plecak, czy solidne buty, sakwy na rower lub porządny namiot – trzeba przewidzieć w budżecie podróży (jeżeli nie posiadasz ich w danym momencie).

Planując wyjazd z wyprzedzeniem (patrz punkt: 1. Jak oszczędzać? → a) Poprzez planowanie) dajemy sobie szansę na poszukiwanie najkorzystniejszych cen produktów, np. podczas posezonowych wyprzedaży lub podczas wyprzedaży noworocznych, kiedy stopniowo „stare” modele sprzętu ustępują modelom najnowszym (w ten sposób można zaoszczędzić nawet kilkaset złotych).

f) Jedzenie

Słyszeliśmy w dzieciństwie, że na dobrym i zdrowym jedzeniu się nie oszczędza. Ale… 🙂 Zdrowe nie zawsze musi oznaczać drogie i z restauracji (zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy nie wiadomo co i skąd, ani ile „witaminy E” siedzi w środku). Jeżeli podczas wyjazdu nie przewidujemy żadnych smakowych podbojów, to wtedy kupujemy produkty w miejscowych sklepach i gotujemy sami (na kuchence turystycznej, na kuchence na kempingu albo w pensjonacie).

Jeżeli wyjeżdżamy jedynie na weekend, to często zabieramy z sobą już przygotowane jedzenie, które potem odgrzewamy. Nie każdemu się chce, nie każdemu to pasuje. Ale nam się chce 🙂 Zwłaszcza, jeżeli są to nasze ulubione potrawy i jeśli dzięki nim w portfelu pozostaje 100 złotych więcej, dzięki którym możemy zaczynać planować kolejny weekendowy wyjazd.

Tanie podróżowanie – podsumowanie

Tanie podróżowanie jest kuszące. Potrafi pozwolić nam na częstsze, dalsze lub dłuższe zwiedzanie. W powyższym tekście staraliśmy się przedstawić wiele różnych możliwości oszczędzania pieniędzy na podróże oraz w podróży, wierząc, że znajdziesz tutaj rozwiązania odpowiednie dla Ciebie.

Czasem możemy nie zdawać sobie sprawy z faktu, że wymarzona podróż znajduje się w naszym zasięgu. Pochłonięci codziennym życiem i codziennymi nawykami nie zauważamy, że kilka zakupowych „wyrzeczeń” każdego miesiąca jest w stanie znacznie przybliżyć nas do Majorki albo Kanarów (patrz punkt: 1. Jak oszczędzać? c) Przemyślane zakupy). Naszym celem było również zwrócenie na to Twojej uwagi.

Życzymy Ci udanego planowania oraz szerokiej drogi. Być może ten post przyczyni się do innego spojrzenia na sprawy. Być może posłuchasz swoich marzeń, które czasami kosztują tyle, co tuzin nowych ciuchów i nowy dywan, różnica w cenie noclegu między hotelem a kempingiem oraz odłożenie wakacji na jesień, poza sezon 🙂

W Duecie po Świecie

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Tanie podróżowanie. Oszczędzanie w podróży, oszczędzanie na podróże

  1. Właśnie między innymi za to kocham CS 🙂
    Jeśli chodzi o ceny w sezonie, poza sezonem. Jestem nauczycielem oraz muzykiem, co za tym idzie mam wakacje i ferie. Baaardzo zazdroszczę innym ludziom, którzy mają możliwość wzięcia urlopu 🙂 moje wakacyjne wyjazdy zawsze są droższe. A w przypadku wyjazdu np. na Kubę to trochę kiepski moment jednak 😉
    Jedzenie – jestem jednak fanką próbowania smaków danego kraju, jednak szukam miejsc w których jedzą lokalsi.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s