Góra Ślęża zimą. Zimowy trekking według początkujących

Góra Ślęża zimą. Zimowy trekking według początkujących

Drugi najniższy szczyt Korony Gór Polski. Pierwszy zimowy trekking w górach. Góra Ślęża zimą – w sam raz dla piechurów początkujących w śniegu i mrozie 🙂

Góra Ślęża to najwyższy szczyt Masywu Ślęży (Sudety), który mierzy 717 m n.p.m. i należy do Korony Gór Polski. Leży w obrębie Ślężańskiego Parku Krajobrazowego w województwie dolnośląskim.

„Zrób coś, a zdobędziesz siłę” Ralph Waldo Emerson

Z rana wystartowaliśmy jak z procy, żeby tylko zdążyć zobaczyć czubek Ślęży w słońcu. Żeby wczłapać się na niego o takiej porze, kiedy powietrze jest przejrzyste, a nieboskłon nieskazitelny. O poranku tak właśnie było. Więc „przelecieliśmy” przez rynek w Sobótce, potem kilka wiraży między domami – i znaleźliśmy się na szlaku.

Spomiędzy łysych gałęzi przeświecało ciepłe, pełne słońce. Jeszcze dzień wcześniej, kilkanaście godzin wstecz, kiedy kończyliśmy trekking po niższych partiach masywu, każde drzewo w okolicy otoczone było gęstą mgłą. Ślężański świat był siwy jak dym z komina, szczelnie nim opatulony oraz zupełnie nieprzejrzysty. Tymczasem nad głowami błękitne niebo i okolica od razu nabrała życia.

Nie żeby doświadczenia dnia wcześniejszego były jakieś „gorsze”, bo przecież i wtedy radość na mordach się rysowała – a jakże. Tyle tylko, że okolica odsłoniła się w całej okazałości, więc możliwe było intensywniejsze jej poznawanie.

Początkowo ścieżka była „czarna”, a śnieg zalegał między drzewami. Minęliśmy ostatnie zabudowania, wchodząc do lasu. Minęliśmy białą kapliczkę, a śniegu jakby zaczęło przybywać. Już niebawem pokrywał całą widoczną powierzchnię ziemi, łącznie ze szlakiem. Zaczęliśmy w nim człapać, a powietrze wypełniło przyjemne skrzypienie. Od czasu do czasu skrzypieli też inni 😉 – w pobliżu dawało się słyszeć ludzi, którzy również tego dnia postanowili wejść na Ślężę.

Droga cały czas prowadziła przez las. Dotarliśmy do skrzyżowania szlaków czerwonego oraz żółtego, które od tego momentu biegły tą samą trasą. Tutaj ludzi trochę przybyło, a śnieg wydawał się bardziej udeptany niż jeszcze przed chwilą, nieco niżej. Ale tak, czy siak odczuwaliśmy różnicę w podchodzeniu – inny wysiłek należy włożyć w chodzenie po gruncie, inny w chodzenie po / w śniegu.

Chociaż w środku cali wyrywaliśmy się do przodu, staraliśmy się iść powoli. Wszystko po to, żeby zbytnio się nie spocić (bo to intensywne chłodzenie organizmu), ponieważ po wysiłku, czyli np. podczas postoju lub zejścia trudno byłoby nam ogrzać na mrozie mokre ciało i mokre ubranie. Tym bardziej, że szum wiatru w koronach i wirujące w powietrzu płatki śniegu sugerowały niejaką hulankę powyżej drzew 😉 – czytaj: również na odkrytym szczycie Ślęży.

Minęliśmy kultową kamienną rzeźbę tzw. Pannę z Rybą. Potem korony drzew stopniowo zaczęły się przerzedzać, a to oznaczało bliskość szczytu. Szlak lekko zakręcił, jeszcze kilka minut podejścia i wczłapaliśmy się na 717 m n.p.m, pokonując 500 metrów przewyższenia. Tak jest – masyw Ślęży, choć obiektywnie niewysoki, to wyrastając sobie nad rolniczymi terenami mocno i wyraźnie wybija się ponad swoje otoczenie.

Właśnie te dwie cechy związane z wysokością Ślęży (niewielka wysokość bezwzględna oraz spore przewyższenie) zaważyły o jej wyborze na nasz pierwszy zimowy, górski trekking. Nie obawialiśmy się zbyt trudnych warunków terenowych ani atmosferycznych, a jednocześnie wędrówka w obie strony była wystarczająco długa i ciekawa.

Panorama okolicy okazała się rozległa. Co prawda nie oferowała widoku na górskie pasma (no, bo jakim cudem?), ale ładnie rozmazywała linię horyzontu odgradzającą niebieskie niebo od resztek zieleni na polach.

I wtedy zorientowaliśmy się, że tego błękitu to jest coraz mniej. Małe, białe chmury powoli zamieniały się w szarą mgiełkę zasnuwającą niebo. Nie chcieliśmy za bardzo rozgaszczać się na szczycie, żeby zbyt długo nie pozostawać bez ruchu. Tym bardziej, że dosięgał nas spodziewany na Ślęży wiatr. Zimny, mroźny, przenikliwy.

Zaintrygował nas kamienny kościół, a raczej jego wieża, która mogłaby być również dobrym punktem widokowym. Postanowiliśmy to sprawdzić. Minęliśmy kolejną kultową rzeźbę powstałą jeszcze w pogańskich czasach (tym razem był to niedźwiedź) i zbliżyliśmy się do kościoła. Schody były oblodzone, a na poręczach i w rynnach zwisały sople lodu. Trzeba było iść na sztywnych nogach, trzymając się lodowatego muru.

Rzuciliśmy okiem na wnętrze kościoła oraz na fragment wiekowej absydy i starych fundamentów. Opłata „co łaska” umożliwiła wejście po krętych schodach na taras widokowy otaczający wieżę. Był to oczywiście wyższy punkt niż sam szczyt Ślęży, dlatego należało spodziewać się jeszcze bardziej przejmującej wietrznej hulanki.

Nie zawiedliśmy się! 😉 Paluchy kostniały, gęby różowe, nosy zimne. Obeszliśmy cały ten taras dookoła i na każdym drążku balustrady mogliśmy patrzeć na piękną zimową „instalację” odzwierciedlającą dominujący kierunek wiatru 🙂 Były tam zatrzymane w bezruchu zakosy zlodowaciałego śniegu. Kruche i delikatne, a jednak trzymające się na silnym wietrze.

Widokowo wzbogaciliśmy się o obserwację zimowego lasu widzianego z góry. Drzewa znajdujące się do tej pory na tym samym poziomie co my, pozostały w dole i pięknie prezentowały korony pokryte szadzią.

Póki co nie zapowiadało się na opady atmosferyczne. Godzina była jeszcze wczesna, dlatego zdecydowaliśmy pójść nieco dalej, szlakiem niebieskim, w kierunku tzw. Skalnej Perci. Im dalej od szczytu Ślęży, tym bardziej „dziko” – czyli jak dla nas – genialnie 😉 Zaczęliśmy schodzić stromo w dół po dużych głazach, a w zasadzie po grubej warstwie śniegu, który na nich leżał i przykrywał je niemal całkowicie. Tylko gdzieniegdzie wystawały kawałki nierównych kamieni, uwidaczniając to, po czym w gruncie rzeczy przemieszczaliśmy się.

A potem weszliśmy do baśni 🙂 Gałęzie drzew pokryte białą pierzyną ciężko opadały tuż nad nasze głowy, zamykając przestrzeń, tworząc swojego rodzaju ciasny labirynt. Pod nogami skrzypiały zaspy śniegu. Wokół nie było nikogo innego, a każdy nasz ślad był pierwszym, jaki postawiono w przebiegu tej ścieżki. Człapaliśmy w super-gładkim śniegu przodując w wędrówce tą trasą, w tym akurat dniu.

Docierając do Skalnej Perci pohasaliśmy trochę po głazach, zza czubków drzew zobaczyliśmy czubek Ślęży i nawiewaliśmy z powrotem. Podczas zejścia nieco schłodziliśmy się, a wiatr ciągle latał gdzieś po galotach 😀 Zatrzymaliśmy się tylko na szybki posiłek i ciepłą herbatę. Wszystko na stojaka, w prześwicie między gałęziami, przez który dosięgał nas jakiś wątły promień słońca.

Podczas drogi powrotnej na Ślężę przystanęliśmy jeszcze na moment na nieczynnej wieży widokowej, żeby ponownie obejrzeć wspaniały, zimowy las. W tym czasie szare chmury zostały rozwiane i nad głowami ponownie pojawiło się błękitne niebo. Łapaliśmy okazję, włażąc jeszcze raz na punkt widokowy na kościele, a zaraz potem uciekaliśmy w dół. Zaczęło się od zjazdu na zadzie po schodach 😉 ale cała reszta przebiegała sprawnie.

Narzuciliśmy szybkie tempo, żeby nie spowalniać krążenia. Do tego popędzały nas ciągłe podmuchy wiatru w koronach, które strząsały płatki śniegu wirujące w powietrzu. I znów „przelecieliśmy” przez rynek w Sobótce, żeby już pić ciepłą herbatę, zagrzać owianą mordę i wysuszyć mokre nogawki 🙂

Góra Ślęża zimą nie wymagała specjalnych przygotowań, umiejętności, ani doświadczenia. Nie ma tam stromych podejść ani zejść, brak ekspozycji. Tym samym szlak na Ślężę jako pierwszy zimowy trekking w górach okazał się być dla nas odpowiedni – dał nam doświadczenie podchodzenia oraz schodzenia po śniegu i funkcjonowania w zimnie poniżej zera (odczuwanie ciepła / zimna, regulacja ciepłoty ciała, planowanie posiłku na trasie itp.). A dokładnie o to tamtym razem nam chodziło.

„Zrób coś, a zdobędziesz siłę” – zrób coś, czego jeszcze nie robiłeś /-aś, a zyskasz nowe doświadczenia 🙂

Informacje praktyczne


Trasa: Sobótka > Ślęża (717 m n.p.m.) > Skalna Perć > Ślęża > Sobótka

Lokalizacja: wchodziliśmy czerwonym szlakiem prowadzącym z Sobótki. Szlak wbiega do lasu i nieprzerwanie pnie się pod górę, mijając posąg Panny z rybą. Ze szczytu Ślęży udaliśmy się kawałek szlakiem niebieskim (kierunek południowo-zachodni) na Skalną Perć, po czym wróciliśmy tą samą drogą przez Ślężę do Sobótki.

Długość trasy: około 7,5 km do Skalnej Perci (15 km w obie strony).

Czas przejścia: około 6 godzin (razem z dłuższymi przerwami na jedzenie i oglądanie okolicy). W górach istotny jest wybór dnia, a na krótkich trasach ważny jest także wybór jego pory – zwłaszcza wtedy, gdy istotne dla nas są np. walory krajobrazowe danego miejsca (ponieważ pogoda może ulec zmianie w ciągu kilku godzin zupełnie zmieniając otoczenie widokowo, ale także zmieniając stan podłoża i wpływając na jakość wędrówki).

Przewyższenie: około 500 metrów z Sobótki na Ślężę + około 200 metrów ze Skalnej Perci na Ślężę

Teren: kamienie i śnieg.

Ekwipunek: duży termos gorącej herbaty, zapas jedzenia, nieprzemakalne buty z głębokim bieżnikiem, kurtka / softshell chroniący od wiatru, ciepły komin, rękawiczki i czapka. Dobrze jest mieć również kaptur jako dodatkową osłonę od wiatru. Najlepiej sprawdzi się ubranie złożone z kilku warstw.

Zakwaterowanie: w Sobótce można znaleźć nocleg (kwatera prywatna, spa, hotel) oraz sklepy.

Muzeum: działa tam Muzeum Ślężańskie im. Stanisława Dunajewskiego prezentujące ekspozycję etnograficzną, przyrodniczą oraz lapidarium i czasowe galerie współczesnych twórców. Jest czynne w wybrane dni tygodnia, a aktualny status można sprawdzić na stronie internetowej: http://muzeum.sobotka.pl/.

Bilety: wstęp na punkt widokowy na wieży kościoła na Ślęży jest płatny i wynosi „co łaska” (informacja z 2016 roku).

Szlaki: na Ślężę można dotrzeć z Sobótki (szlak żółty, czerwony oraz niebieski), z Przełęczy Tąpadła (szlak żółty oraz niebieski), z Sulistrowiczek (szlak czerwony) lub z Przełęczy Sulistrowickiej (szlak niebieski). W Sobótce oraz na Przełęczy Tąpadła znajdują się parkingi dla samochodów.

W Duecie po Świecie

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Góra Ślęża zimą. Zimowy trekking według początkujących

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s