Poranek z Mont Blanc

Poranek z Mont Blanc

„Nie jestem tą samą osobą odkąd zobaczyłam blask księżyca na drugim końcu świata.” Mary Anne Radmacher

Szwajcaria, 30-31.08.2016 (92-93 dzień wyprawy)

Przed wieczorem zatrzymaliśmy się przy spacerowej dróżce wzdłuż Rodanu, która biegła równolegle do naszego rowerowego szlaku. Mieliśmy ten komfort, żeby ugotować i zjeść kolację na ławce, a potem zejść do rzeki i w miarę swobodnie (za drugim brzegiem od czasu do czasu jeździły samochody 🙂 ) umyć się na kamieniach.

Potem słońce na dobre schowało się za Alpami, a my rozstawiliśmy namiot i zasnęliśmy z szumem wielkiej rzeki w tle.

O poranku zadzwonił budzik. Zaspane głowy podniosły się z poduszek, a sztywne ręce rozpoczęły codzienną namiotową krzątaninę. Była 6.00 rano. Budził się dzień, słońce powoli zaczynało przedostawać się do ciasnej alpejskiej doliny. Wkrótce oświetlało już wszystkie wschodnie wierzchołki gór.

Rozpoczęliśmy jazdę trochę od niechcenia, leniwie pedałując szlakiem wzdłuż Rodanu. Góry powoli łagodniały, dolina poszerzała horyzont. Czekaliśmy na pożegnanie z wysokimi Alpami, w których spędziliśmy prawie miesiąc. Wyglądaliśmy przed sobą progu górskiego wąwozu, ale to z innej strony ogromny masyw powiedział nam „do zobaczenia”.

Obejrzeliśmy się do tyłu, żeby objąć wzrokiem te zbocza, które już tamtego dnia minęliśmy, a zobaczyliśmy jak zza wierzchołków wystawała monumentalna, biała bryła. To był masyw Mont Blanc.

Poranne światło delikatnie malowało cienie na ośnieżonych czubkach, a dostojność i monumentalność wprawiła nas w osłupienie. To był niesamowity moment, taki kiedy gapisz się, a z oczu kapią ci łzy, mimo, że nie lubisz się wzruszać. Ale one same spadają na koszulkę, nawet nie zauważyłeś, w którym momencie się pojawiły. Czujesz się nawet nieco zakłopotany, bo nie dość, że ryczysz, to jeszcze właściwie stoisz na poboczu, niemal w rowie, a obok przejeżdżają głośne samochody.

To był moment przepięknego spełnienia, gdy po wielu dniach i nocach o własnych siłach docierasz bardzo daleko, a ten doskonały świat, ten złożony z przyrody, pokazuje ci czyste piękno. Muzyka, taniec, rzeźba, drugi człowiek potrafią je w tobie rozbudzić, ale to zazwyczaj emocja. Natomiast w tym nie było emocji, nie było żadnej myśli. Widząc je nie myślisz o niczym. Po prostu najgłębszym wymiarem swojego bycia odbierasz to, co jest przed tobą. Ono nie zna emocji, nie mieszka w myślach, ani wspomnieniach. Odbija się w tobie. O pięknie nie trzeba myśleć. Piękno trzeba po prostu podziwiać.

W Duecie po Świecie

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s