6 zasad udanego trekkingu

6 zasad udanego trekkingu

Dla nas najlepszy trekking to dłuuugie łazęgowanie – takie, żeby się „nałazić”. Żeby nogi bolały, żeby rumieńce na policzkach, a grzywa rozwiana wiatrem.

Dla każdego coś innego

Dla każdego udany trekking może oznaczać coś innego. Dla jednego będzie równoznaczny z długą, wielodniową, górską wędrówką z własnym namiotem lub choćby śpiworem, który będzie każdego wieczora rozkładał w napotkanych schroniskach. Ktoś inny utożsami go z kilkugodzinnymi podejściami na górskie szczyty, z pięknymi panoramami okolicy, z jedzeniem kanapek na przydrożnym kamieniu. Jeszcze inny będzie rozumiał udany trekking jako całodniową wędrówkę po lesie albo nad jeziorami.

Wszystko zależy od tego, co lubimy i jakie znaczenie ma dla nas taki „terenowy spacer”. Jeżeli ktoś chce odciąć się od codzienności, to zapewne wybierze miejsca zupełnie inne od miejsca zamieszkania (np. las lub jezioro za miastem, góry dla odmiany od płaskiego, rolniczego krajobrazu). Jeżeli komuś zależy na pięknych widokach, to pójdzie w góry. A jeśli ktoś chce po prostu zdrowo poruszać się na świeżym powietrzu, obserwować przyrodę, słuchać ptaków, wąchać ziemię oraz pić herbatę z termosu, to prawdopodobnie znajdzie wiele miejsc do tego typu aktywności i ucieszy się zarówno z gór, z lasu, czy z jeziora.

Ten wpis to nie jest poradnik-recepta, który wymieni wszystkie środki potrzebne do udanego trekkingu (przecież „dla każdego coś innego”). To zbiór spostrzeżeń (czasem oczywistych, ale uważamy, że niektóre oczywistości dobrze jest werbalizować, żeby je sobie dogłębnie uświadomić) o istotnych kwestiach, na które warto zwrócić uwagę. A dlaczego warto ją zwracać? Odpowiedzi w tekście.

1. Bezpieczeństwo

Pierwszy dzień lata na szlaku na Rysy (strona polska)

Pierwsza nadrzędna zasada: udany trekking, to bezpieczny trekking.

Bezpieczeństwo to fundamentalna zasada udanej wędrówki i dotyczy nie tylko gór. Fundamentalna jest chociażby z tego względu, że wiąże się z wszelkimi innymi kwestiami dotyczącymi przygotowania się do trekkingu, o czym będziemy jeszcze pisać w kolejnych punktach. Wynika to również z naszej psychiki. Bez zaspokojonego poczucia bezpieczeństwa nie jesteśmy w stanie sprawnie oraz w pełni funkcjonować, a więc w trakcie trekkingu cieszyć się walorami przyrody, widokami ani świeżym powietrzem. Ktoś, kto idzie w teren w japonkach, nie będzie przywiązywał wagi do walorów krajobrazowych, bo będzie skupiał się na tym, żeby nie zwichnąć kostek na kamieniach.

Nie wyobrażamy sobie, aby przed wyjściem z domu oraz w trakcie trekkingu nie pomyśleć o tym zagadnieniu.

To bardzo rozległy temat. Nie jesteśmy ratownikami, żeby fachowo pisać o zagrożeniach. Ale przecież nie trzeba nimi być, żeby mieć pewną świadomość tego, co może się wydarzyć w niektórych miejscach albo sytuacjach. Oczywiście jest do tego potrzebna pewna dawka wiedzy i doświadczenia, ale tak jak już napisaliśmy – nie potrzeba być specjalistą, aby niektóre sytuacje przewidzieć.

A mówiąc już o specjalistach (ratownikach, meteorologach, przewodnikach), to warto ich słuchać (np. przed wyjściem w góry koniecznie sprawdzić prognozę pogody i śledzić informacje o stanie szlaków) i właśnie od nich czerpać potrzebną wiedzę na temat terenu oraz warunków atmosferycznych, która może być wiarygodną bazą dla naszych decyzji przed oraz podczas trekkingu. A od naszych decyzji oraz zachowań w dużym stopniu zależy też nasze bezpieczeństwo.

Przechodząc do kolejnych istotnych kwestii będziemy nawiązywali do konkretów związanych również z różnymu aspektami bezpieczeństwa.

2. Planowanie

Druga zasada: planowanie przebiegu trasy pozwala szacować możliwości czasowe i fizyczne podczas trekkingu.

Zielony, czy niebieski? Dobrze jest znać mapę szlaków, a jeśli takiej nie ma (bo np. planujemy trekking po nieturystycznej okolicy, po pobliskim lesie), to zawsze możemy jeszcze przeszukać internet (ludzie niekiedy na swoich stronach umieszczają mapy z przebytych tras). Ostatecznie można samemu zaznaczyć trasę np. w Google Maps.

Czy to jest ważne, a jeśli tak, to dlaczego? Jest ważne, bo od dobrego zaplanowania wędrówki zależy jej powodzenie. Przejrzenie mapy jest u nas zawsze pierwszym krokiem planowania trekkingu. Na papierowych wersjach zazwyczaj widnieją czasy przejść oraz kilometraż szlaków. W wersjach wirtualnych dzięki różnym narzędziom można zmierzyć dokładną lub chociaż orientacyjną długość zaznaczonej trasy oraz otrzymać informacje o potrzebnym czasie lub samodzielnie go oszacować.

Zdecydowanie bardziej uda się trekking po pobliskim lesie, kiedy spodziewamy się ile czasu nam zajmie i ile energii wykorzysta, niż wędrówka z najpiękniejszymi górskimi widokami, gdy trzeba się spieszyć, bo zaraz ciemno, jest się głodnym, a nogi odmawiają posłuszeństwa. Poza tym określenie potrzebnego czasu oraz swoich możliwości jest punktem wyjścia dla następnej ważnej kwestii, jaką jest wybór pory dnia, czy pory roku.

Planowanie zahacza więc o kwestię bezpieczeństwa. Posiadanie mapy, czy znajomość przebiegu szlaków nie pozwolą się zgubić. Wiedza o potrzebnym czasie i rezerwach własnych sił daje kontrolę. O ile w znajomej okolicy, w pobliskim lesie może nie mieć to większego znaczenia, o tyle w obcym terenie albo w górach może mieć bardzo duże.

3. Pora

Poranek w Sowich Górach

Trzecia zasada: odpowiednia pora determinuje poczucie komfortu fizycznego i psychicznego podczas trekkingu.

Pod pojęciem pory kryje się kilka aspektów. Jeden z nich to z pewnością pora roku, od której zależy m.in. długość dnia oraz warunki atmosferyczne i warunki na szlakach. To z kolei przekłada się na to, o czym pisaliśmy przed chwilą – czyli na planowanie przebiegu trasy.

Letni trekking fizycznie zdaje się zwiększać nasze możliwości w porównaniu z typowo zimową, białą wędrówką. Jesteśmy w stanie fizycznie przejść więcej, bo nie trzeba brodzić w śniegu i możemy znajdować się w terenie dłużej ze względu na długi czas między wschodem a zachodem słońca. Z kolei zimowa wędrówka zawsze musi wkomponować się w krótszy dzień i jeśli towarzyszy jej śnieg, to oznacza, że będziemy szli wolniej. Dobrze mieć świadomość, że szlak, który przemierzamy latem np. w 4 godziny, w zimie może wymagać np. o godzinę więcej czasu.

Istotna jest również pora dnia. Osobiście uważamy, że najlepsze trekkingi to te, które zaczynają się rano. Świadomość długiego dnia przed nami daje poczucie spokoju, że nie trzeba się donikąd spieszyć oraz pewną rezerwę czasową na nieprzewidziane sytuacje. Poranne wyjście wiąże się jeszcze z pewnymi walorami estetycznymi. Świat o wschodzie słońca jest niepowtarzalny.

Ważne, żeby organizować trekking zgodnie z własnymi potrzebami i oczekiwaniami. Udana wędrówka to również taka, podczas której godzimy się na warunki zewnętrzne i nie sprawiają one dyskomfortu fizycznego ani psychicznego. Jeżeli ktoś nie lubi zimna albo deszczu, niech lepiej nie wybiera się na wielogodzinny trekking w śniegu do łydek lub w deszczu.

I również ta kwestia przekłada się na nasze bezpieczeństwo. Wybór odpowiedniej pory decyduje o poczuciu komfortu psycho-fizycznego, bo od niej zależą warunki zewnętrzne.

Od pory roku, pory dnia zależy kolejny aspekt – to, co ze sobą zabierzemy.

4. Ekwipunek

Na Świnicy (Tatry)

Czwarta zasada: od zawartości plecaka zależy umiejętność czerpania korzyści podczas trekkingu.

To oczywiste, że od pory roku oraz długości trasy (potrzebnego czasu i potrzebnej energii) będzie zależała zawartość plecaka. I jak pewnie zauważyliście, ten post to nie jest poradnik radzący z jakich map korzystać, jak radzić sobie w sytuacjach zagrożenia, ani co dokładnie włożyć do plecaka. Nie piszemy o tym, w jaki sposób dokładnie przygotować się do trekkingu, tylko o tym, na co zwrócić uwagę i dlaczego jest to ważne.

I właśnie dlatego nie wymienimy teraz listy koniecznych do spakowania przedmiotów. Ale napiszemy, że od zawartości plecaka może zależeć bezpieczeństwo oraz fakt, czy trekking będzie udany, czy też nie. Dla przykładu od jedzenia, picia, czy suchej odzieży na zmianę może zależeć nasze zdrowie – nawet podczas wędrówki po okolicznym lesie.

Z kolei zaspokojenie podstawowych potrzeb (m.in. zapełnienia głodnego żołądka kanapką, poczucie ciepła w odpowiedniej kurtce oraz suchych butach, zaspokojenie pragnienia napojem o odpowiedniej temperaturze) wpływa na umiejętność czerpania pozytywnych korzyści z wędrówki. Tylko zrealizowane potrzeby fizjologiczne pozwalają na zwrócenie uwagi na tzw. potrzeby wyższego rzędu (np. poczucie sukcesu, satysfakcji, wrażenia estetyczne).

Niezaspokojone potrzeby po prostu kierują na siebie uwagę i tym samym odciągają od tego, co na zewnątrz nas. Głodna osoba skupia się wewnątrz siebie na poczuciu głodu, spragniona – na poczuciu pragnienia. Dlatego nie możemy pojąć po co niektórzy ludzie wychodzą w góry „na pusto” (czyli bez plecaków), z butelką 0,3 litra wody w ręce albo w balerinach. Czy mogą mieć z takiej „wędrówki” po górach jakąkolwiek radość?

5. Towarzystwo

Połonina Wetlińska (Bieszczady)

Piąta zasada: podobne potrzeby i oczekiwania są warunkami wyboru odpowiedniego kompana.

Inną kwestią związaną z udanym trekkingiem jest towarzystwo. W tym temacie zdania napewno są podzielone. Jedni wolą samotne wędrowanie, inni z kompanem lub kilkoma kompanami. Tak czy inaczej, ważne jest, żeby postępować zgodnie z własną potrzebą.

Jeżeli zależy nam na towarzyszu, to zdecydowanie lepiej, żeby swoje własne potrzeby miał podobne do naszych. Kiedyś zabraliśmy znajomych w sprawdzone, krajobrazowo bardzo ładne miejsce. Sami wracaliśmy tam już któryś raz, bo ciągle odnajdywaliśmy w nim coś pozytywnego. Jak mogłoby im się nie spodobać? No, mogło. Walory widokowe nie wystarczyły, żeby ktoś dobrze poczuł się na swoich nogach.

To smutne z wielu względów, ale pomijając tę kwestię, nauczyliśmy się nie proponować trekkingów innym osobom, dopóki nie wiemy, czy lubią długie spacery, czy ich nie lubią. Lepiej nie planować weekendowego albo urlopowego wyjazdu z kimś, kto ma odmienne oczekiwania oraz upodobania. Po prostu szkoda na to naszym zdaniem czasu (nie na spędzanie go z innymi, ale na wzajemne blokowanie się i ciągłe umawianie kompromisów) – zwłaszcza jeżeli jednorazowy urlop jest jedyną możliwością w roku na wyjazd np. w góry.

No bo po co się złościć i rozczarowywać nie mogąc spełnić swoich trekkingowych oczekiwań?

6. Nagroda „po”

W lesie nad Obrą (województwo lubuskie)

Szósta zasada: wysiłek lubi się nagradzać.

Nagroda, o której piszemy jest pewnym dodatkiem, wisienką na torcie. Pewnie są tacy, którzy nie zgodzą się z nami. Bo po co jakaś nagroda, przecież trekking sam w sobie jest korzyścią, przyjemnością itd. Poza tym po co uwarunkowywać się na jakieś nagrody? Nikt nie idzie na trekking po to, żeby coś potem dostać.

Oczywiście. Ale przyjemnie jest czasem połączyć leśną wędrówkę z ogniskiem lub kąpielą w jeziorze albo zafundowaniem sobie przepysznej pizzy w knajpie po powrocie do „bazy”. Jesteśmy w stanie sądzić, że takie samonagradzenie się nie spłyca wartości trekkingu ani jej nie zaburza. Wręcz przeciwnie, zachęca do powrotów i wzmacnia poczucie satysfakcji.

A Wy jakie lubicie trekkingi? Na co zwracacie uwagę? Co jest dla Was ważne? Co ze sobą zabieracie?

W Duecie po Świecie

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s