Serbia na rowerze. Co warto wiedzieć przed wyjazdem?

Serbia na rowerze. Co warto wiedzieć przed wyjazdem?

W Serbii warto…

→ …rozmawiać z ludźmi, żeby zarazić się serdecznością. → …napić się rakiji (mocny bałkański alkohol). → …spróbować serbskich piw, grillowanych potraw i regionalnego wina Bermet. → …kupić domowy ser od niekomercyjnych producentów. → …zjeść burka (fast-foodowe ciasto nadziewane mięsem, serem albo warzywami). → …zobaczyć Żelazną Bramę (największy wąwóz rzeczny w Europie). 

O Serbii praktycznie. Na rower i nie tylko

Granice: żeby wjechać do Serbii i wyjechać z niej, potrzebny jest ważny paszport.

Serbia nie należy do strefy Schengen, a więc nie ma otwartych granic. Strażnicy graniczni zazwyczaj kontrolują to, co przewożone jest w samochodach. Naszych rowerów nikt nie sprawdzał. Byliśmy tylko pytani o to, czy mamy przy sobie alkohol albo papierosy. Jadąc rowerem nie trzeba czekać w kolejce za samochodami. Odprawa nas, rowerzystów, trwała o wiele krócej (kilka pytań, sprawdzenie narodowości), niż samochodowe procedury. Wystarczyło podjechać do szlabanu, żeby zostać zauważonym i „obsłużonym” bez kolejki.

Na jednym z kempingów, gdzie spaliśmy, otrzymaliśmy zaświadczenie o chwilowym zakwaterowaniu. Mężczyzna z obsługi radził zostawić je do czasu opuszczenia Serbii. Miało to służyć ewentualnemu udokumentowaniu naszego pobytu podczas kontroli granicznej. Nikt nas o to nie prosił, ale może lepiej faktycznie trzymać takie papierki przy sobie.

Komunikacja z ludźmi: język serbski, tak samo jak polski, to język słowiański, a więc należący do tej samej językowej rodziny.

W praktyce oznacza to szereg podobnych cech. Należy do nich m.in. występowanie deklinacji (odmiany przez przypadki. W tym kontekście mówimy tzw. językami fleksyjnymi.), występowanie zmiękczonych głosek (np. „ń”, „ć”) i głosek takich jak „sz”, „cz”, „dż”, czy występowanie podobnych brzmieniowo wyrazów („poniedziałek” – „ponedeljak”, „siedem” – „sedam”, „słońce” – „sunce”, „piekarz” – „pekar”).

Na terenie Serbii często współwystępują dwa alfabety: cyrylica i łaciński. Zdarza się to np. na znakach drogowych, etykietach produktów i w sklepach.

Nawet dla kogoś, kto w ogóle nie zna serbskiego, komunikowanie się w podstawowych kwestiach (pytanie o drogę, zakupy, zakwaterowanie, przedstawianie się) nie powinno stanowić problemu. Zazwyczaj Serbowie byli wobec nas bardzo otwarci i dla wielu z nich bariera językowa nie istniała. Jeśli nie mogli się z nami porozumieć w swoim ojczystym języku, bazowali na mowie ciała i intuicyjnej mowie miganej. Kiedy dowiadywali się, że rozmawiają z Polakami, szukali podobnych brzmieniowo słów (metodą prób i błędów). Młodzi Serbowie czasem potrafią mówić po angielsku.

Nazwa miejscowości w dwóch alfabetach

Kilka faktów z historii: dzisiejsza Republika Serbska powstała niedawno, bo w 2006 roku.

Terytorium Serbii ma za sobą burzliwe dzieje. Prawosławne państwo przez kilka wieków uginało się pod wpływem Turków osmańskich i islamu. Część mieszkańców bałkańskich terenów przejmowała religię najeźdźcy. Zderzenie kultur i pretensje terytorialne wielokrotnie były przyczyną walk zbrojnych i politycznych.

Po II wojnie światowej Serbia i inne państwa bałkańskie weszły w skład komunistycznej Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii. Jej rozpad przyczynił się na początku lat 90-tych XX wieku do okrutnej wojny etniczno-terytorialnej. Serbia nie uznawała niepodległości sąsiednich krajów, a w 1992 roku razem z Czarnogórą ogłosiła przynależność do nowej, Federacyjnej Republiki Jugosławii, która w 2003 roku została przemianowana na Serbię i Czarnogórę, a w 2006 po odłączeniu Czarnogóry – Republikę Serbii.

Do dzisiaj niejednoznaczna pozostaje przynależność Kosowa (południowy-wschód Serbii), które jeszcze pod koniec lat 90-tych XX wieku stało się areną krwawych mordów na zamieszkujących je Albańczykach (w większości muzułmanie). Bombardowania NATO zakończyły konflikt zbrojny. Część krajów świata nie uznaje autonomii Kosowa, choć zgodnie z Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości Kosowo ma prawo istnieć jako oddzielny kraj.

Waluta i zakupy: w Serbii używane są dinary (RSD).

Zabierając do Serbii pieniądze na dłuższy pobyt albo prowadząc tam konto bankowe można poczuć się jak bogacz. Serbski dinar to waluta o wysokim nominale (do 5000, 5000 RSD to około 177 ZŁ, 100 RSD to około 3,50 ZŁ). Zdarza się, że Serbowie przyjmują Euro, ale nie musi to być regułą.

Asortyment na półkach sklepowych jest zbliżony do tego w Polsce. Można kupić owsiankę i makarony, pieczywo, mięso, owoce, warzywa świeże i konserwowane, kawy, herbaty, sery, alkohole i słodycze. Trudniej znaleźć takie produkty jak kasze i produkty wegetariańskie. Funkcjonują markety, jak i małe sklepy wielobranżowe, spożywcze, piekarnie (zarówno w miastach i wsiach). W miasteczkach można natknąć się na targ. Większość piekarni wabi zapachami. Warto wejść i spróbować pieczywa z różnym nadzieniem. Popularne są i słone (np. burek – bardzo syte smażone ciasto z mięsnym, serowym albo warzywnym farszem, ciasta z kapustą, ciasta z pieczarkami), i słodkie specjały.

Burek nadziewany serem (u góry) i mięsem (na dole)

Spanie: działają kempingi, pensjonaty, motele, hotele. W niektórych regionach nie ma trudności ze znalezieniem miejsca na dziki biwak.

Oficjalnie dzikie biwakowanie nie jest dozwolone. W praktyce są miejsca, gdzie można dyskretnie postawić namiot i spokojnie przespać noc. Trudności spotkaliśmy w obrębie Żelaznej Bramy (wschodni fragment serbskiego Dunaju), czyli skalnego wąwozu. Góry wyrastające nad drogą i strome skarpy prowadzące do rzeki uniemożliwiają postawienie namiotu. W tamtej okolicy biwak możliwy jest w miejscowości Tekija, gdzie znajduje się niewielka plaża z barem. Właściciel pozwala rozbijać na niej namioty w zamian za zjedzenie posiłku w jego barze. Na plaży jest odkryty prysznic oraz turecka toaleta. Ze względu na gęste zaludnienie trudno było nam również znaleźć niezależny nocleg w pobliżu Belgradu.

Można skorzystać z kempingów lub wynajmu pokoju. Oczywiście najwięcej możliwości i wyboru dawały popularne turystyczne destynacje, a więc wschodni fragment Dunaju (głównie Park Narodowy Djerdap, Żelazna Brama, okolice Srebrnego Jeziora: Tekija, Donji Milanovac, Golubac, Veliko Gradište), Belgrad, Nowy Sad i jego południowe okolice (tzw. Fruška gora, czyli niewielkie pasmo górskie).

Podczas pobytu w Serbii korzystaliśmy ze spania pod dachem w dwóch różnych miejscach. Raz był to pokój z łazienką i niewielką kuchnią w wolnostojącym budynku w turystycznej miejscowości, drugi raz pokój z łazienką w zajeździe przy drodze. W obu miejscach zapłaciliśmy niemal identyczną kwotę za dwie osoby (po przeliczeniu aktualnego w tamtym czasie kursu, noclegi wynosiły nas około 35 zł za osobę).

Serbia na rower: w lecie bardzo upalna, ale niedroga i atrakcyjna widokowo.

Z racji położenia na południu Europy pogoda w Serbii w lecie jest upalna, więc rowerowy wysiłek odczuwany jest intensywniej. Nie spotkaliśmy żadnej drogi rowerowej poza kilkoma odcinkami ścieżek w dużych miastach (Belgrad, Nowy Sad) i bodaj jednej w wiosce nad Dunajem. Międzynarodowy szlak EuroVelo 6 (Atlantyk – Morze Czarne), który przez Serbię przebiega jest dość popularny, można spotkać na nim innych sakwiarzy oraz turystów.

Prowadzi normalnymi drogami. Zazwyczaj ruch samochodowy jest niewielki (wyjątkiem są okolice Belgradu). Jest dobrze oznakowany (granatowo-czerwone tablice z białą czcionką), ale lepiej zachować orientację w terenie, bo zdarzało się, że w strategicznym punkcie ktoś obrócił znak albo go odkręcił.

Oznakowania zawierają informacje o odległości do kolejnych miejscowości oraz symbol EuroVelo 6 (cyfra „6” w okręgu z gwiazd). U dołu tablicy małą czcionką zazwyczaj znajduje się cytat dotyczący drogi albo poznawania (po serbsku i angielsku). Czasem pojawiają się również informacje o rodzaju nawierzchni na danym odcinku szlaku. Co jakiś czas można spotkać większe tablice z poglądową mapą większego odcinka. Wjechaliśmy na EuroVelo 6 z Rumunii i korzystaliśmy z niego do Nowego Sadu. Oto przebieg tego fragmentu szlaku (około 400 km):

tama na Dunaju na granicy rumuńsko-serbskiej → Tekija → Donji Milanovac → Brnjica → Golubac → Usije → Vinci → Veliko Gradište → Zatonje → Ram

→ większość tego odcinka (tama – Golubac) prowadziła w rzecznym wąwozie o nazwie Żelazna Brama znajdującym się na terenie Parku Narodowego Djerdap. To górzysty teren, gdzie droga biegnąca równolegle do koryta Dunaju wciśnięta została między rzekę a skaliste zbocza Gór Wschodnioserbskich. Im dalej na zachód, tym góry stawały się łagodniejsze. Asfalt był dobrej jakości. Na drodze znajdowały się dwa dłuższe podjazdy, długości około 2-3 km (za Tekiją, za Donji Milanovac). Nachylenie wynosiło 8-10%. Czasem droga prowadziła przez wykute w skałach krótkie tunele (było ich kilkanaście), których obecność jest niekwestionowanym plusem podczas letnich upałów. Tuż przed Golubacem znajduje się granica parku i kres wąwozu. Dalej szlak wiódł w bardziej płaskim, lekko pagórkowatym terenie. Za Veliko Gradište prowadził między Dunajem a Srebrnym Jeziorem, które w rzeczywistości jest odnogą rzeki sztucznie od niej oddzieloną. Między polami doprowadzał do wioski Ram, w której znajduje się przeprawa promowa na drugą stronę rzeki.

Banatska Palanka → Dubovac → Šumarak → Gaj → Kovin → Banatski Brestovac → Omojlica → Pančevo → Belgrad

→ po rejsie promem wysiedliśmy w wiosce Banatska Palanka. Stamtąd szlak przez około 5 km prowadzi gruntową drogą po wale rzecznym nad kanałem Dunaj-Cisa. Wybiega na drogę asfaltową i wiedzie przez rolniczy krajobraz do miasta Kovin. Potem mijaliśmy pojedyncze wioski, aż do miasta Pančevo, za którym szlak wybiega na ruchliwą drogę przechodzącą w ekspresówkę. Na drodze znajduje się buspas, którego bezpiecznie jest użyć, żeby przemierzyć ten fragment (około 10 km). Dalej, zgodnie ze znakami, należy zjechać w lewo na wiadukt w kierunku Belgradu. Dla nas było to newralgiczne miejsce, gdzie musieliśmy robić niebezpieczne manewry między sznurkami samochodów, żeby przedostać się na lewy pas ruchu. Na wiadukcie należy użyć chodnika, który wyprowadza na most nad Dunajem. W centrum Belgradu zgubiliśmy znaki, ale  wyjeżdżając z centrum, trafiliśmy na nie ponownie. Szlak wiedzie wzdłuż koryta rzeki po alejach pieszo-rowerowych, wyprowadzając z miasta.

Novi Banovci → Stari Banovci → Nova Pazova → Novi Karlovci → Novi Slankamen → Krčedin → Beška → Sremski Karlovci → Nowy Sad

→ za centrum Belgradu szlak prowadził kameralnymi uliczkami między zabudowaniami przedmieść stolicy. Potem wybiegł na ruchliwą, wąską drogę. W miejscowości Stara Pazova odbiegł w prawo, na północ i lokalnymi, spokojnymi drogami wiódł przez kolejne wioski. Za miejscowością Beška pojawiły się pagórki i podjazdy. Szlak skręcił na drogę nr 100 w kierunku Nowego Sadu, która na długim zjeździe zbiega do Sremski Karlovci. Pokonuje podjazd i dociera do Nowego Sadu.

PRZEBIEG TRASY 1 (GRANICA RUMUŃSKO-SERBSKA → BANATSKA PALANKA)

PRZEBIEG TRASY 2 (BANATSKA PALANKA – OBRZEŻA BELGRADU*)

* TRASA PRZEZ BELGRAD JEST ORIENTACYJNA (W RZECZYWISTOŚCI WYWODZI Z MIASTA BOCZNYMI DROGAMI ZNAJDUJĄCYMI SIĘ WZDŁUŻ DUNAJU LUB PROMENADĄ)

PRZEBIEG TRASY 3 (OBRZEŻA BELGRADU – NOWY SAD)

W Duecie po Świecie

Więcej zdjęć w albumie na naszym facebook’u: → Serbia rowerem 2016

Czytaj dzienniki z podróży po Serbii: → Dziennik podróży. Serbska gościnność  oraz →  Dziennik podróży. Przyrodnicze niedogodności

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s