Rowerem do Pragi. Rowerem po Europie 3

Rowerem do Pragi. Rowerem po Europie 3

W tej części wyprawy rowerowej opuściliśmy Łabski szlak, żeby udać się w kierunku Pragi. Z miasta Mielnik na odcinku ponad 50 kilometrów do stolicy Czech zaprowadził nas wełtawski szlak biegnący w dolinie rzeki Wełtawy. Łącznie na tym odcinku trasy przejechaliśmy około 80 kilometrów.

Przebieg trasy

Štětí > Mělník > Lužec nad Vltavou > Veltrusy > Máslovice > Klecánky > Praga (przebieg trasy na poniższej mapie jest orientacyjny)

Randka z groszkiem w planie na drugie śniadanie

„Nie chodzimy na randki, ale gdyby miała jakaś być, to ona chciałaby połazić ze mną po Pradze. A że rowerem nie pogardzi, to nie tyle połazi, co pojeździ. Z garem w sakwie, śpiworem, napoczętym chlebem i mokrym ręcznikiem przyczepionym do bagażnika” 🙂

Czechy, 04-05.06. 2016 (5-6 dzień wyprawy). Dystans: 80 km

Jeszcze tylko przez chwilę jechaliśmy wzdłuż Łaby. Moglibyśmy zostać na szlaku, ale trasa do Pragi odbijała nad Wełtawę, tak więc w mieście Mělník (Mielnik) zmieniliśmy perspektywę. Mijaliśmy mnóstwo rowerzystów, bo stała się sobota i wszyscy wytoczyli się z domów na powietrze.

Początkowo kręciliśmy się gdzieś po wałach rzecznych. Krajobraz był zupełnie inny niż jeszcze wczoraj nad Łabą. Rolniczy, płaski. Zgodnie z oznakowaniem szlaku w jednej z wiosek trzeba było przeprawić się na drugą stronę Wełtawy. Już drżeliśmy, czy prom gotowy zabrać dwa czołgi? A jeśli tak, to czy nie zatonie? I czy my w ogóle wtarabanimy się na tę łódź, co to kolarzówki przewozi w weekendy? A jeśli jednak musielibyśmy pozostać na tym brzegu rzeki, to strach. Bo przed nami tylko pola nie wiadomo dokąd, a przecież Praga czeka. Pragi odpuścić nie wolno.

Ale chyba wszystko dobrze, chyba można być spokojnym, bo 50 Koron Czeskich skasowane. Wzrok kasjera nie zdradził żadnego zaniepokojenia. No i pędzi jeszcze pan kierownik imprezy prosto po rower Karoliny, lekko i z wprawą niemal wrzuca go do łódki. Odpala motor i suniemy. Wiatr we włosach. Chciałoby się powiedzieć, że płyniemy po wełtawskim błękitnym bezkresie, ale gdzież tam znowu? Po minucie ten sam kierownik z tą samą werwą wyrzuca nasze rowery na drugim brzegu i macha na pożegnanie.

Wysiedliśmy w bezkresie pól, maków, rzepaków i lokalnych dróżek między wioskami. Gdzieś na rowie pod drzewem wyciągnęliśmy kopyta i drugie śniadanie. Myśleliśmy, że tak sielsko, anielsko będzie teraz długo.

Ale nie. Niebawem przywitały nas pagóry. Nie byle jakie, bo szlak na dłuższych odcinkach odbiegał od rzeki, więc żegnaj dolino, żegnaj płaszczyzno. Trzeba było wspinać się na wzgórza. Okolica była odsłonięta i łysa jak kolano, a tymczasem pojawił się „wmordewind”. Całkiem zawiani po którymś z podjazdów zastanawialiśmy się, czy dobrze kręcimy, bo rowerzyści zniknęli wraz ze znakami.

Niedługo potem długi zjazd sprowadził nas z powrotem nad Wełtawę i zaczęła się Ameryka. Byliśmy na przedmieściach Pragi, a tam warunki do jazdy były bardzo specjalne 🙂

Znaleźliśmy się w zielonym rekreacyjnym terenie, przez który tuż nad wodami Wełtawy wiła się niebieska wstęga pieszo-rowerowej ścieżki. Pełno było rowerzystów, biegaczy, rolkarzy, spacerowiczów, czy wędkarzy. Grillujących i opalających się. Były grupowe pikniki i solowi amatorzy browarów. Rozciągający mięśnie i wciągający frytki. Budki z jedzeniem, kawą i piwem. A i tacy, którzy chcieliby na progu wielkiego miasta rozbić niepostrzeżenie namiot i przespać spokojną noc 🙂

W tym kontekście byliśmy jedynymi, toteż nie chcieliśmy zbytnio rzucać się w oczy. Jakby nigdy nic usiedliśmy na trawie, otwierając czeskie piwo i gotując sobie obiad na kuchence. Załapaliśmy się na weselną, cygańską muzykę, którą rzeka niosła z drugiego brzegu.

Wiadomym było, że wszyscy ci ludzie kiedyś pójdą do swoich domów, bo kolacja, bo spać. Więc cierpliwie czekaliśmy. Gdy tylko zaczęło robić się szarawo, przenieśliśmy się w upatrzone miejsce i po kolei schodziliśmy do rzeki umyć to i owo. Zdziwiliśmy się, kiedy niemal o zmroku na krótką pogawędkę podpłynął do nas kajakarz. Ale i on się zdziwił, kiedy zobaczył, że Kamil właśnie goli się na kamieniu 🙂

A potem namiot w trawę i dobranoc! Budzik na 5.00.

Gdy rano zadzwonił, było jeszcze szaro. Nad rzeką unosiła się mgła. Było cicho, woda wydawała się stać w miejscu. Jacyś wędkarze łowili ryby. Jeden, czy dwóch biegaczy śmignęło za krzakami. Ale zanim świat na dobre obudził się do niedzielnego życia, wypraliśmy gatki i rozstawiliśmy gary do śniadania. Tym samym zamieniliśmy zwykły bar z piwem na niezwykłą lożę z herbatą i grubo obłożoną kanapką 🙂

Umyliśmy zęby i pomknęliśmy do stolicy. Wjazd do starego miasta był długi i absorbujący, bo pogubiliśmy znaki. Ale wystarczyło dotrzeć z powrotem do rzeki, żeby zobaczyć którędy poruszali się wszyscy cykliści.

Ludzi było jak mrówek. Mnóstwo Azjatów z kijami do selfie. Dorożki, stare samochody, nagabywacze, grajkowie, magicy, Czesi, Amerykanie, Niemcy i nie wiadomo jakiej jeszcze maści osobniki. Języki mieszały się ze sobą, gdy przeróżni przewodnicy opowiadali swoim światowym grupom o zegarach na ratuszu, o bramach na Moście Karola, o kamienicach, o katedrze.

Zdawało się, że to turystyczny raj, miasto atrakcji i miasto-skarbonka. Zupełnie nie na naszą sakwiarską kieszeń, która miała opłacić podróż przez przynajmniej kilka kolejnych krajów 🙂 A że na niskobudżetowej wyprawie człowiek cieszy się z najmniejszych rzeczy, nie ma mowy o marudzeniu. Wyciąga z dna sakwy czekoladę, banana, owsiankę, czy coś innego, na co ma akurat ochotę i się delektuje 🙂

Chociaż Karolina marzyła o randkowym spacerze na czeski smażony syr, to finalnie wyprawowy groszek z puszki na ławce w parku (z widokiem na Most Karola) okazał się bezkonkurencyjny 🙂

Ciąg dalszy podróży → W dolinie Sazawy. Rowerem po Europie 4

W Duecie po Świecie

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Rowerem do Pragi. Rowerem po Europie 3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s