Co zabrać na wyprawę rowerową?

Co zabrać na wyprawę rowerową?

A może zapytać nie tylko o to, co zabrać na wyprawę rowerową, ale też czego nie zabierać? Wydaje się, że obie kwestie są strategiczne dla rowerowej eskapady.

Dla sakwiarza ważny jest ciężar i objętość, bo powiezie ze sobą tylko to, co jest w stanie zmieścić w sakwach i podciągnąć pod górę. To oczywiste. Ale ilekroć pakujemy się do drogi, zastanawiamy się, co można by jeszcze odjąć od zawartości bagażu. I z każdym kolejnym wyjazdem dowiadujemy się, że potrzebujemy mniej rzeczy niż poprzednio. Ciągle uczymy się efektywnego pakowania!

Zauważmy również, że wyprawa wyprawie nierówna.  Jeden pokonuje kilometry w pełni lata, drugi pedałuje jesienią. Ktoś wybiera się do deszczowej Islandii, ktoś inny do upalnej Grecji. Państwo X planują dwutygodniowy urlop, Państwo Y kilkumiesięczną wyprawę, Państwo Z trzydniowy wypad. Czyli ekwipunek ekwipunkowi również nie będzie równy. Czy da się zatem stworzyć konkretną listę od A do Z? Rozpisać jeden, uniwersalny wykaz na każdą wyprawę?

Bo przecież ekwipunek każdego sakwiarza jest inny oraz zależy od wielu zmiennych, np:

  1. indywidualnych preferencji (np. spanie na dziko albo spanie w kwaterach turystycznych),
  2. wieku lub zdrowia (jazda z pełnym obciążeniem, jazda na „lekko”),
  3. destynacji podróży (np. wysokie góry lub upalne wybrzeże),
  4. umiejętności podróżującego (samodzielne naprawy i konserwacja roweru),
  5. specyfiki miejsca (bezdroża lub popularny region z całym zapleczem turystycznym).

Zapraszamy do lektury, gdzie każdy znajdzie punkty, które go dotyczą. Tekst został podzielony na kategorie, które będą Ci bliskie w całości lub częściowo. Na koniec zachęcamy do zapoznania się z podsumowaniem wpisu, gdzie zaproponujemy listę ekwipunku odpowiadającą na różne sakwiarskie potrzeby.

Ubrania i obuwie

Zacznijmy od bielizny oraz skarpetek. Mogłoby się wydawać, że nie ma o czym dyskutować w tym temacie. 7 par na 7 dni tygodnia, żeby tylko raz na jakiś czas trzeba było zrobić pranie. Tymczasem wg nas nie warto pakować oddzielnych zestawów na cały tydzień. Nauczyliśmy się, a właściwie to sama wyprawa nauczyła nas, że latem wystarczą trzy pary gaci i skarpet, bo prane na bieżąco szybko schną na słońcu i / lub wietrze. I wygodniej jest prać bieliznę w pojedynczych sztukach niż szorować nieświeże majty w większej liczbie np. po tygodniu. Niby to takie lekkie i mało miejsca zajmuje, ale po co siedem par gaci ma latać po sakwie?

Jesteśmy zdania, że nawet na długą wyprawę rowerową nie warto zabierać wielu ubrań. Dwa zestawy rowerowe są wystarczające, a jeżeli podczas pakowania przychodzi do głowy myśl z serii: „zabiorę jeszcze te trzecie spodenki, bo mogą się przydać”, to lepiej zostawić je w spokoju. Dlaczego? Bo gdy nie będziemy ich mieli na wyprawie, to i tak sobie poradzimy, mając dwie pozostałe pary.

Jak skompletować owe zestawy rowerowe? Najważniejszymi czynnikami, które zadecydują o tym, w czym będziemy pedałować są pora roku oraz region i strefa klimatyczna, po których będziemy podróżować. Jeśli wyprawa odbywa się latem, to poza letnimi ubraniami dobrze mieć przy sobie kurtkę i / lub pelerynę przeciwdeszczową oraz jeden zestaw ciepłej odzieży (bluza i długie spodnie). Jeśli planujemy pedałowanie po wysokich górach to nawet latem rękawiczki, komin i czapka mogą się przydać (w wąskich i głębokich dolinach, gdzie dominuje cień. Zwłaszcza wieczorem i / lub o poranku.)

Według nas obowiązkowe są też kąpielówki i coś do spania, w czym po kąpieli w jeziorze można swobodnie zajmować się sprawami okołonamiotowymi. Potrzebne są też wygodne sandały i para pełnych butów (np. lekkie trekkingi do kostki). Jeżeli zamierzasz robić sobie wolne dni od jazdy na rowerze na zwiedzanie okolicy, to rozpatrz zabranie jednego kompletu „zwykłych” ciuchów (spodnie, koszulka, bluza / sweter). Podczas wyjazdów jesiennych lub wyjazdów w chłodniejszy klimat proporcje pakowanych ubrań oczywiście ulegną zmianie (zabierzemy więcej ciepłych ubrań i tylko jeden zestaw odzieży letniej).

Higiena i ochrona

Mydła, mydełka, balsamy, odżywki, płukanki do włosów, kremy, perfumy, pachnące płyny… Podczas wyprawy rowerowej warto zapomnieć o różnych cudownych eliksirach (które często i tak działają na zasadzie sztucznie wykreowanej potrzeby – no ale to nie miejsce na zagadnienia psychologii reklamy). Po pierwsze dlatego, że dużo ważą, a po drugie nie są korzystne dla wody w jeziorze czy rzece, w której akurat się myjemy. Warto przed wyjazdem zrobić sobie szczery rachunek sumienia i odpowiedzieć na pytanie: która z tych buteleczek jest mi naprawdę potrzebna? (tym sposobem można zaoszczędzić nawet kilogram bagażu). A świeże powietrze i wysiłek działają na ciało w taki sposób, że poza podstawowymi środkami higieny nie potrzebuje żadnych upiększaczy.

Naszym zdaniem nie warto też zabierać ze sobą wynalazków w stylu elektryczna maszynka do golenia, depilator, prostownica do włosów czy jakaś inna lokówka albo suszarka – bo przecież mogą się przydać. O ile ktoś korzysta z kempingów lub śpi pod dachem, to będzie miał możliwość wykorzystania takiej maszynerii. Ale czy rzeczywiście podczas wyprawy rowerowej człowiek myśli o kwestii swojej fryzury? Podróż weryfikuje potrzeby i sprawia, że człowiek czuje się szczęśliwy i pewny siebie nie przez pryzmat swojego wyglądu. Pamiętajmy, że najprostsze rozwiązania są najlepsze (użyj grzebienia zamiast prostownicy, żyletki zamiast depilatora, promieni słońca zamiast suszarki).

Przed swoją pierwszą wyprawą rowerową odkryliśmy tzw. ręczniki szybkoschnące. Było to odkrycie bardzo korzystne, ponieważ ręczniki szybkoschnące zajmują nieporównywalnie mniej miejsca z ręcznikami tradycyjnymi, mniej ważą i naprawdę szybko schną. Podczas gdy dwa domowe ręczniki zajmują na oko połowę małej sakwy, to wyprawowe mieszczą się w kosmetyczce wypełnionej przyborami toaletowymi.

W rowerowej sakwie nie powinno zabraknąć apteczki lub choćby kosmetyczki ze sprzętem prewencyjnym (krem z filtrem na ostre słońce, sprej na komary) oraz ratowniczym 😉 – czyli plastrem, nożyczkami, bandażem, pęsetą, wodą utlenioną, papierem lub chusteczkami i środkiem przeciwbólowym oraz przeciwbiegunkowym (jeżeli ktoś stosuje leki farmaceutyczne). A poza tym, to niezbędny, czasem wielofunkcyjny, wydaje się papier toaletowy (nawet jeśli planujesz spać w hotelach).

Kolejną koniecznością jest kamizelka odblaskowa. Początkowo nie docenialiśmy jej znaczenia (bo przecież rowerowe podróże to latem, a latem dzień jest długi…), ale odkąd posiadamy je w swoim ekwipunku, zabieramy na rower niemal za każdym razem. Nie zawsze ją zakładamy, ale jesienią, zimą oraz w porach wieczornych kamizelka obowiązkowo ma zwiększać nasze bezpieczeństwo na drogach. Tym bardziej jest to istotne podczas wypraw rowerowych, kiedy nie jesteśmy w stanie przewidzieć przebiegu całego dnia i czasem okazuje się, że w drodze na nocleg zastanie nas ciemność.

Pozostaje jeszcze sprawa rowerowego kasku. Ma on zarówno zwolenników oraz przeciwników i często do kwestii jego wkładania można podejść indywidualnie. Ale w niektórych państwach prawo reguluje zasady jego użytkowania. Dlatego wybierając się zagranicę warto zerknąć w przepisy drogowe danego kraju. Kask obowiązuje rowerzystów m.in. w Słowacji oraz Hiszpanii.

Na wyprawę rowerową potrzebujesz również oświetlenia. Kiedy przyjdzie Ci pedałować po zmroku, czołówka (latarka zakładana na głowę) niesamowicie zwiększy Twoje bezpieczeństwo na drodze oraz doświetli to, co pod oraz przed przednim kołem. Zapewne Twój rower posiada oświetlenie, ale intensywność światła emitowanego przez dobrą latarkę czołową i nietypowe położenie jego źródła (na głowie lub np. na lewym przedramieniu) wywołują u kierowców coś w rodzaju odruchu orientacyjnego. Bowiem wysokość, z której pochodzi światło „nie pasuje” do wysokości świateł znanych pojazdów; poza tym jest to nieparzysty reflektor. Tym samym w zasięgu wzroku kierowcy pojawia się nowy, interesujący bodziec, na którym skupia on swoją uwagę. Z własnego doświadczenia wiemy, że niejeden prowadzący samochód jest skłonny ominąć nas szerokim łukiem!

Gotowanie

Własna kuchenka turystyczna zwiększa niezależność, bo nie trzeba szukać baru czy restauracji, gdy jest się na jakimś wywiejewie, a akurat burczy w brzuchach. To nie tylko komfort samodzielności, ale też oszczędność czasu (szybciej jest ugotować samemu gotowe pierogi albo makaron z sosem ze słoika), pieniędzy oraz możliwość wyboru miejsca, w którym się je (obiad w barze to nie to samo, co obiad nad jeziorem, na plaży lub z widokiem na góry).

Ale własna kuchenka turystyczna to również możliwość przygotowania sobie tej bezcennej gorącej herbaty / kawy, gdy zimno o poranku, wieczorem lub w ciągu dnia w środku lasu.

Kuchence towarzyszą oczywiście własne naczynia (aluminiowe są lekkie) i sztućce (zawsze plastikowe – bo lekkie plus do tego jeden metalowy nóż do krojenia) oraz źródło zapłonu (krzesiwo, zapałki lub zapalniczka), a także pojemnik z solą do podkreślania smaku przyrządzanych potraw, pojemnik z płynem do naczyń i kuchenna ścierka.

Zawsze zabieramy też zapasowe kartusze, które niestety dużo ważą, ale nie da się ich zastąpić i są bardzo istotne dla wyprawowej niezależności (dlatego naszym zdaniem warto kosztem innych klamotów oszczędzać dla nich miejsce). Kartusze są dostępne w sieciowych sklepach (Decathlon, Intersport, czasem Inter Marche) oraz w niektórych indywidualnych sklepach outdoorowych na terenie Europy, dlatego nie potrzeba zabierać zapasu gazu na okres trwania całej, kilkumiesięcznej podróży.

Niemniej jednak warto zapoznać się z rodzajami dostępnych kartuszy i ich kompatybilności z własną kuchenką. Nieco więcej na ten temat we wpisie o naszej kuchence: → kuchenka turystyczna primus mimer stove duo (zwłaszcza w części pt. „Uniwersalność”).

Polecamy zabrać podstawowe sztućce nawet jeżeli planujesz korzystać z wyżywienia w hotelach, pensjonatach, czy niezależnych lokalach gastronomicznych. Jeśli podczas drogi nawiedzi Cię ochota na zjedzenie jogurtu, konserwy, na obsmarowanie rogala dżemem albo obłożenie bułki grubo krojonym oscypkiem prosto z przydrożnej bacówki – przynajmniej będziesz mieć czym swoich zamiarów dokonać.

Jedzenie

Na podróże po Polsce naszym zdaniem nie warto brać ze sobą zapasów jedzenia, bo nawet w wioskach i wioseczkach znajdziemy sklepy (w większości otwarte 7 dni w tygodniu). Ani na tym nie zaoszczędzimy (no bo pozostajemy w dalszym ciągu w kraju, więc kupujemy dokładnie te same produkty i mniej więcej lub dokładnie w tych samych cenach, co żyjąc w domu), ani nie byłoby to przyjemne do ciągnięcia… A już sama woda, którą trzeba na bieżąco uzupełniać, waży kilka odczuwalnych kilogramów (więc co, gdyby wozić ze sobą słoiki i puszki, makarony i kasze?). Zdecydowanie lepiej kupować i zjadać na bieżąco (czyli tego samego lub następnego dnia). Dlatego osobiście  na start zabieramy tylko zapas herbaty, pudełko kaszy na najbliższe dwa dni i prowiant na pierwszy dzień podróży.

Podobnie rzecz ma się w innych krajach Europy. Na zachodzie w małych miejscowościach sklepy spożywcze nie są popularne, ale nie ma trudności w znajdowaniu większych marketów. Trzeba wcześniej zorientować się w jakie dni tygodnia sklepy są otwarte (np. w Austrii nieczynne są w niedziele, we Francji w niedziele zamykają o 12.00). Z tą wiedzą planowanie oraz robienie zakupów nie powinno stanowić trudności.

W trakcie trwania wyprawy robienie zapasów zazwyczaj przypada na godziny popołudniowe, ewentualnie wieczorne (jeżeli sklepy są otwarte). Kupujemy wtedy żywność na obiadokolację bieżącego dnia oraz na pierwsze, drugie śniadanie dnia następnego i jakieś pojedyncze przekąski na niespodziewane burczenie w brzuchu (np. jabłka, ciastka).

Jeżeli planujesz wszystkie główne posiłki dnia (śniadanie, obiad, kolacja) zjadać w lokalach, to i tak warto rozpatrzyć zabranie pewnego niewielkiego zapasu jedzenia do sakw. Nie w każdej miejscowości miniemy sklep, nie zawsze będziemy podróżować przez tereny zabudowane. Czasami banan, ciastko, pasek czekolady są potrzebne, żeby dodać energii przed podjazdem albo nawet na ostatnich kilometrach przed noclegiem. Czasem przez połowę dnia można pedałować z towarzyszącym „wmordewind” (w sensie pod wiatr 😉 ) i ten zapas energii z obiadu, który najczęściej wystarczał na kolejne 30 kilometrów trasy, akurat tego dnia opuści biednego sakwiarza na półmetku.

Spanie i obozowanie

Podczas wyprawy rowerowej warto zadbać nieco o komfort spania po całym dniu wysiłku. Nam w warunkach obozowych służą do tego dmuchane poduszki (niewiele ważą i po spuszczeniu powietrza zajmują malutko miejsca) oraz tzw. maty samopompujące, które po spakowaniu zajmują mniej miejsca niż karimaty albo dmuchany materac (i w przeciwieństwie do tego ostatniego nie wymagają pompki). Dopełnieniem są oczywiście śpiwory i sam namiot, który w naszym przypadku jest trzyosobowy (mamy miejsce na wszystkie sakwy i swobodę ruchów). Kupiliśmy go na naszą pierwszą wyprawę rowerową. Po czasie wiemy, że wystarczyłby nam mniejszy, dwuosobowy.

O tym, jak wybrać śpiwór: → jak wybrać śpiwór?  Więcej o naszym namiocie: → namiot coleman caucasus 3

Warto pamiętać też o własnym źródle światła. Bardzo funkcjonalne są tzw. czołówki, czyli latarki czołowe (wspominaliśmy o nich również w części o higienie i ochronie), które w przeciwieństwie do zwykłych ręcznych latarek uwalniają dłonie i pozwalają na pełne działanie. Umiejscowienie diod nad linią oczu umożliwia łatwe oświetlanie kontrolowanych wzrokiem czynności.

Jeżeli zamierzasz obozować pod namiotem (na dziko, czy nawet na kempingach), to z pewnością przyda Ci się sznurek i kilka klamerek. Rozwieszenie sznurka pomiędzy dwoma drzewami, latarniami, między namiotem a drzewem itp. to najprostszy sposób na wysuszenie ręczników po kąpieli oraz świeżo wypranej bielizny (jeśli ktoś używa 😉 ).

Przydadzą się worki na śmieci lub po prostu foliówki po zakupach. Te drugie są nawet nieco bardziej praktyczne, ponieważ posiadają  grube uchwyty. Związany „śmietnik” łatwo przymocować wtedy do sakwy lub kierownicy roweru i dotransportować do najbliższego kubła na śmieci (jeśli śpimy na dziko).

Bez względu na to, jaki sposób nocowania wybierzesz – hotele, pensjonaty, domki letniskowe, kempingi, dzikie biwakowanie – zabierz ze sobą zapięcie do rowerów. Używamy zapięć łańcuchowych, które swoje ważą, ale ich przecięcie nie jest wcale takie oczywiste. Posiadamy dwa takie zapięcia i zazwyczaj jednym z nich przypinamy jeden z rowerów do „obiektu” (najbezpieczniej przypinać element ramy, bynajmniej nie koło!), a za pomocą drugiego łączymy oba rowery. Nawet kiedy wybierasz spanie pod dachem, to może okazać się, że właściciel pensjonatu nie zapewnia Twojemu rowerowi bezpiecznego noclegu w dobrze zamkniętym garażu (i wtedy musisz np. postawić swoją kozę przy płocie albo w altanie ogrodu). Lepiej być przygotowanym na takie sytuacje. Bez roweru nie ma dalszej wyprawy rowerowej 🙂

Naprawa i konserwacja rowerów

Pompka, smar, klucze, śrubokręty, łaty, zapasowa dętka, klej, łyżka do opon, rękawice, kombinerki, skuwacz do łańcucha, nakrętki… Wozimy to wszystko w sakwie i choć sporo waży, to przydaje się – zwłaszcza podczas dłuższej wyprawy. Przed wyjazdem dobrze wiedzieć jakie klucze będą obsługiwały nasz rower, żeby niepotrzebnie nie zabierać czegoś, co w ogóle nie będzie przydatne.

Nie każdy musi „czuć bluesa”, żeby samodzielnie wymieniać zerwane linki przerzutek, skuwać łańcuch itd. W każdym razie na pewno sprawniej dla wyprawy, gdy sakwiarz potrafi naprawić co nieco na własną rękę. Choćby, poza napompowaniem koła, nasmarować łańcuch wypłukany po ostatnich deszczowych dniach, wyregulować siodło oraz kierownicę, może nawet załatać albo wymienić dętkę, lub starte klocki hamulcowe. Zdaje się, że są to jedne z najczęstszych reperacji roweru i każda samodzielna naprawa, to czas zaoszczędzony na poszukiwaniu lokalnego majstra.

Więcej o narzędziówce: → Narzędziówka dla sakwiarza. Co zabrać i po co na wyprawę rowerową?

Z kategorii „Inne”

Przedmioty, z którymi się nie rozstajemy to oczywiście saszetka z dokumentami, kartami płatniczymi i gotówką, telefon z ładowarką, mapa (atlas samochodowy + nawigacja w telefonie), aparat fotograficzny z ładowarką, dziennik podróży, kieszonkowa książka z rozmówkami (jeśli jedziemy do innego kraju) oraz karty do gry.

A co Wy zabieracie?

Podsumowanie: co zabrać na wyprawę rowerową?

A więc co ze sobą zabrać? A czego nie warto przy sobie mieć? Chociaż jeden będzie spał w hostelach, a drugi w lesie, to i tak każdy potrzebuje ubrać się w coś, najeść i odświeżyć co nieco 😉 Pokusiliśmy się o stworzenie listy wyprawowego ekwipunku, jednocześnie zdając sobie sprawę, że nie wszystkie elementy każdego będą dotyczyły! Na wstępie pisaliśmy, że ekwipunek każdego sakwiarza jest inny, ponieważ zależy od wielu zmiennych, np:

  1. indywidualnych preferencji (np. spanie na dziko albo spanie w kwaterach turystycznych),
  2. wieku lub zdrowia (jazda z pełnym obciążeniem, jazda na „lekko”),
  3. destynacji podróży (np. wysokie góry lub upalne wybrzeże),
  4. umiejętności podróżującego (samodzielne naprawy i konserwacja roweru),
  5. specyfiki miejsca (bezdroża lub popularny region z całym zapleczem turystycznym).

Ale mimo to uważamy że tworzenie listy ekwipunku ma sens. Będzie to z pewnością przydatne dla początkujących sakwiarzy, którzy zazwyczaj niezbyt jasno orientują się, co będzie potrzebne w dłuższej podróży. Ale równie dobrze może mieć charakter „porządkujący” bagażowe zagadnienia wobec osób, które wyprawowe doświadczenia mają już za sobą. Na samym początku tego wpisu przyznaliśmy, że sztuka efektywnego pakowania to pewien proces i że osobiście ciągle się go uczymy. Tworzenie niniejszego posta i dla nas samych było bardzo „porządkujące”.

Poniżej udostępniamy listę, którą możesz zapisać na swoim urządzeniu, wydrukować, a następnie użyć podczas planowania swojej rowerowej wyprawy. Ma ona charakter orientacyjny i nie musi stanowić ostatecznego wykazu. Jej finalny kształt powinien zależeć od indywidualnych preferencji oraz Twoich wyprawowych okoliczności. Każda tabela posiada rubrykę „inne”, w której można dopisać przedmioty nieujęte w wykazie. Każdy wiersz posiada rubrykę („+ / x”), w której możesz zaznaczyć, czy dana rzecz będzie Ci potrzebna, czy też nie oraz rubrykę, w której określasz ilość („liczba”) 🙂

Co zabrać na wyprawę rowerową? Lista ekwipunku (pobierz w PDF)

 

Pobierajcie i używajcie 🙂 Jednocześnie informujemy, że kopiowanie, rozpowszechnianie i publikowanie materiału lub jego części bez zgody Autorów jest zabronione.

W Duecie po Świecie

Reklamy

13 uwag do wpisu “Co zabrać na wyprawę rowerową?

  1. Bardzo przydatny poradnik 🙂 Podczas takich wypraw często łapię się na tym, że używam np. za dużo kosmetyków (po co mi dwa szampony? Naprawdę potrzebuję tej odżywki do włosów i maski?) albo lubię się pakować „na zapas” przy ubraniach 😉 Po takiej wycieczce jestem szczęśliwsza i oszczędniejsza, zawsze 🙂

    Polubienie

  2. Ciekawy i praktyczny post. Tradycyjnie uzupełniłabym go tylko o zbiorczą listę niezbędnych rzeczy, może jakiś gotowiec do wydrukowania? A jak Wy się pakujecie? Robicie listę i odkreślacie pozycje, czy macie wszystko „w głowie”?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s