Międzyrzecki Rejon Umocniony rowerem. Bunkry na Pojezierzu Lubuskim

Międzyrzecki Rejon Umocniony rowerem, czyli jednodniowy rajd po lasach zachodniej Polski. A lasów, jak i ukrytych w nich ciekawostek jest tam sporo. W ciągu kilku godzin odwiedziliśmy 9 obiektów związanych z historią II wojny światowej oraz III Rzeszy. 

Międzyrzecki Rejon Umocniony na rowerach odwiedziliśmy w pochmurny październikowy dzień. Taki jesienny klimat z siąpiącą mżawkąwilgotną ściółką i siwym niebem pasował nam do tematu przewodniego trasyMRU to bowiem przygraniczny system umocnień (schrony, systemy podziemnych korytarzy, kopuły bojowe, mosty) z lat 30-tych oraz 40-tych XX wieku zbudowany przez III Rzeszę w celu wspierania jej wschodniej granicy.

Wszystko więc w kontekście II wojny światowej oraz nazistowskich Niemiec i ich budowniczego rozmachu, którego część przetrwała do dzisiaj, a część nosi ślady powojennych zniszczeń. Zatem zagadnienie to z pewnością historycznie interesujące, chociaż momentami w atmosferze pewnego niepokoju – zwłaszcza, gdy znajdujesz zgliszcza rozszarpanego wybuchem bunkra z wystającymi drutami. Ale o tym będzie za chwilę.

Celem było objechać okolicę Skwierzyny i Międzyrzecza, żeby zobaczyć poniemieckie obiekty, które widzieliśmy już wcześniej, jak i takie, na które do tej pory natknęliśmy się jedynie na mapkach w internecie. Wszystko to znajduje się w zachodniej Polsce w województwie lubuskim, niedaleko granicy z Niemcami. Jest to teren Pojezierza Lubuskiego, a więc również w pewnym stopniu region rekreacyjny. Wspomniana Skwierzyna (gmina) oraz Międzyrzecz (powiat) to dwa miasta znajdujące się najbliżej opisywanej poniżej trasy. I jako, że jak zwykle do planowania i realizacji przyłożyliśmy się szczerze, to wycieczka była to fascynująca. Do tego niezapomniana lekcja historii i techniki, a sama jazda rowerem urozmaicona, bo był i asfalt, i szuterpiach oraz poniemiecki bruk. Krajobrazowo lasy i polaJezioro Kurskowsierzeka Jeziorna i meandrująca Obra.

RZEKA OBRA I LISIA GÓRA KOŁO SKWIERZYNY

Niebo jest siwe i nie zapowiada się na przejaśnienia. 3 warstwy ubrań, a czwarta zapasowa w sakwie. Tak telepiemy się boczną dróżką z miasta Skwierzyna do lasu. Grzyby się skończyły, ale są fortyfikacje. Bez względu na porę roku sterczą tam w krzakach nieprzerwanie od kilkudziesięciu lat. Równie nieprzerwanie, a zarazem bardzo gęsto wije się tam rzeka Obra i kołyszą lustra wody na okolicznych jeziorachLatem są to widoki orzeźwiające, tymczasem jesienią na sam dźwięk szumu rzeki po plecach wędruje przejmujący dreszcz, a reszta cielesności wykazuje się wzdrygnięciem.

Przejeżdżamy po moście nad Obrą i zatrzymujemy rowery. Zaczynamy pocierać dłońmi i to od razu z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że zimno, a rzeka pluskać nie przestaje. Po drugie dlatego, że dotarliśmy do pierwszego celu naszej wycieczki. Przygodę z bunkrami można tu natychmiast zacząć, o czym krzykliwie i dobitnie informuje tablica Nadleśnictwa Skwierzyna. Jesteśmy bowiem u stóp tzw. Lisiej Górywzgórza porośniętego lasem, jakich generalnie w lubuskim wiele. Chociaż nietrudno się domyślić, że akurat to wzgórze będzie nieco bardziej od reszty wyjątkowe, bo związane z którymś z poniemieckich obiektów.

Przypinamy rowery do słupka tablicy informacyjnej i wchodzimy na ścieżkę wspinającą się na pagórek. Idziemy po śliskich, mokrych liściach, żeby dotrzeć do obiektów tzw. Grupy Warownej „Ludendorff”. Najpierw w zasięg wzroku wpada wysadzona kopuła pancerna (Pz. W. 867 typu 2P7), a wyżej między konarami ujawniają się ogromne kloce z wystającymi drutami (Pz. W. 865). Nieregularne, poszarpane kształty wystają ponad ziemię, a głębokie czarne dziury wciągają wzrok, każąc wyglądać dna. Ruiny już dawno zostały pokryte przez porosty i mech, a do tego zarośnięte krzakami. Od wysadzenia ich przez wojska radzieckie minęło ponad 70 lat (działo się to w 1945 roku) i stały się po prostu elementem krajobrazu nad północną Obrą.

Grupa Warowna „Ludendorff” powstawała w latach 1935-1937 jako system podziemnych korytarzy służący do bezpiecznego transportu zaopatrzenia oraz komunikacji. Z tablicy informacyjnej u podnóża Lisiej Góry dowiadujemy się również m.in, o tym że obiekt miał charakter doświadczalny, ponieważ w jego obrębie znajdowały się zróżnicowane typy budowli obronnych, w tym jedyny w MRU schron z przeciwpancerną armatą oraz stanowisko na przejęte od Czechosłowaków armaty przeciwpancerne. Na poglądowym hipotetycznym rysunku widzimy też, że Grupa „Ludendorff” prawdopodobnie ściśle przylegała do zakola Obry.

Wsiadamy na rowery i ponownie przejeżdżamy przez rzekę, nad którą kładą się spróchniałe pnie drzew. To bowiem terytorium występowania bobrów, które muszą budować swoje żeremia, więc regularnie ścinają drzewa. Teoretycznie w zimnych miesiącach wody w rzece jest mniej, a bobrowe mieszkania mogą być wtedy bardziej widoczne, jednak tym razem nie udaje nam się żadnego dostrzec.

RZEKA OBRA I STARY DWOREK

Wjeżdżamy na brukowaną dróżkę przy leśniczówce. Przydrożny znak wskazuje m.in. trasę, którą tu przyjechaliśmy, czyli drogę do Skwierzyny w prawo. Jednak my wybieramy drugą opcję: prosto w kierunku Starego Dworku. I raczej nie jest to najlepsze rozwiązanie dla zacnych części ciała, które obijają się o siodełko podczas lawirowania po zaokrąglonych kamieniach. Następnie okazuje się, że nie jest to także najlepszy scenariusz dla zmysłu równowagi, kiedy jedziemy po piachu, a ten kto ma cienki bieżnik (Karolina!), zapraszany jest do tańca z kierownicą. Prędzej, czy później docieramy do Starego Dworku, gdzie kolejna brukowana droga wytrząsa z nas oranżadę z Komunii 😀 W dodatku wszystko w przyspieszeniu, ponieważ jest to droga w dół.

Niemniej jednak dojeżdżamy, a następnie przejeżdżamy przez most nad sztucznym kanałem Obry. I właśnie o ten most tym razem chodzi, ponieważ jest to forteczny most zwodzony obrotowy o numerze D812 – kolejny obiekt MRU. Pomyślany był jako ułatwienie w pokonywaniu przeszkody wodnej, a jednocześnie jako jego utrudnianie wrogowi poprzez odwodzenie, czyli przerywanie ciągu drogi. Z wielu perspektyw wygląda on całkiem niepozornie, ale kiedy przyjrzeć się uważniej, to nawierzchnia mostu nie jest jednolita. A z boku budowli mieszczą się schody prowadzące w dół do ciężkich drzwi maszynowni.

Oczywiście, że sprawdzamy, czy można wejść do środka, ale drzwi ani drgną. Na podstawie rysunku oraz opisu na tablicy informacyjnej wyobrażamy sobie mechanizm budowliZakres jej ruchu dotyczył płaszczyzny horyzontalnej, a więc most odwodzony był poziomo na całej swojej długości. Żeby tego dokonać, do obrotu wykorzystywano m.in. okrężną szynę, po której przesuwały się koła toczące oraz odpowiedni balast. Czytamy też, że do obsługi wystarczał jeden człowiek. Ponadto most obrotowy w Starym Dworku jest jednym z zaledwie dwóch mostów obrotowych MRU.

BLEDZEW

Wkrótce opuszczamy wioskę i włączamy się do ruchu drogowego w kierunku Zemska oraz dalej do Bledzewa, a przy wjeździe do tego ostatniego ponownie przecinamy Obrę. Tuż nad nią oraz nad utworzonym sztucznie kanałem znajduje się kolejny most należący do MRU. Tym razem jest to konstrukcja przechylno-przesuwna o numerze K 804. Jej mechanizm polegał na tym, że przęsło budowli najpierw przechylało się w płaszczyźnie wertykalnej góra-dół, a następnie przesuwało w tył, żeby schować się w specjalnej komorze ukrytej pod drogą.

RZEKA JEZIORNA I LOKALNA DROGA MIĘDZY KURSKIEM A KĘSZYCĄ

Dalej mijamy centrum Bledzewa, żeby na górce przed cmentarzem skręcić w lewo do Goruńska, a w Goruńsku do Chyciny. Są pagóry, jest zabawa. Tutaj asfalt w dół, a tam bruk pod górę. Za Chyciną las, trochę pól oraz dalsza jazda po przewyższeniach. Z lewej zza drzew prześwituje tafla jeziora Długie, natomiast w Kursku czeka określony procentowo zjazd (6%) a następnie krótki podjazd (8%). Potem znów po bruku, potem znów po piachu. Trasa to zatem urozmaicona oraz ciekawa terenowo, ale pomimo tego ani na chwilę nie zapominamy o głównym celu dzisiejszej eskapady. A kolejny obiekt MRU tuż przed nami.

Nad rzeką Jeziorna – jednym z dopływów Obry, rozciąga się tutaj następny mostObiekt o numerze 724 to drugi z dwóch mostów obrotowych w obrębie Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego (pierwszy widzieliśmy w Starym Dworku). Budowla wydaje się być w nie najlepszym stanie. Są tu bowiem zapadnięte i pordzewiałe barierki, a część drewniana konstrukcji to prześwitujące miejscami deski. Z jednej strony uszkodzenia są na tyle duże, że zostały zabezpieczone plastikowymi pachołkami. Tymczasem zaglądamy pod most, gdzie widzimy elementy mechanizmu obrotowego. Są tam metalowe koła oraz fragment szyny, po której kiedyś przesuwało się przęsło, a wejście do maszynowni zostało zasłonięte ciężką kratą.

DROGA POLNA MIĘDZY KĘSZYCĄ A PNIEWEM

W następnej kolejności kierujemy się do Kęszycy, dokąd ponownie prowadzą nas piachy i brukiAsfalt pojawia się tylko na chwilę, kiedy przecinamy drogę wojewódzką nr 137 z Międzyrzecza do Sulęcina oraz potem w samej wiosce Kęszyca. Tam jednak znów wjeżdżamy w polną gruntówkę, a wzrok nasz przyciągają… zęby smoka! Trzeba przyznać, że jak na obiekt militarny nazwa to bardzo oryginalna, a odnosi się ona do betonowych słupków, które w tamtej chwili wystają ze zgniłozielonej trawy na poboczu. Dzisiaj omszone i nieco zapyziałe, kiedyś służyły jako zapora przeciwko czołgom.

Ostał się tu cały pas zębów smoka, bo widzimy je w oddali mniej więcej równolegle do drogi, kiedy pokonujemy kolejne metry obranej trasy. Potem zaś zęby „wpadają” w krzaki, a my wpadamy na następny trop MRU. Znajduje się tu schron (Pz. W. 724) wraz z zachowanymi kopułami. Jedna z nich posiada większe otwory, z których strzelano za pomocą karabinów maszynowych, druga ma mniejsze, służące do obserwacji. Próbujemy zajrzeć do środka i zadziwia nas powiew ciepłego powietrza płynący z wnętrza kopuły. To samo dzieje się, gdy wkładamy głowy przez okratowane wejście do schronu. Naszym wyrazom zdumienia, jak nietrudno się domyślić, odpowiada jednak jedynie głuche echo.

Wkrótce na trasie pojawia się tabliczka informująca, że wjeżdżamy na teren rezerwatu przyrody „Nietoperek”, który powstał, żeby chronić zimowe siedliska nietoperzy zamieszkujących część zachowanych podziemnych korytarzy MRUKompleks taki znajduje się nieopodal nas, jednak zanim do niego dotrzemy, chcemy odszukać jeszcze jedną ruinę, której nigdy wcześniej nie widzieliśmy, a która ukryta jest gdzieś w krzakach w kierunku wschodnim od drogi. Tym samym podczas jazdy rozglądamy się w terenie, wzrokiem wypatrując zagajników drzew. W pewnej chwili w oczy rzuca nam się samotna kępa pośrodku pola. Jedziemy w jej stronę i z bliska widzimy, jak zza gołych konarów wystają nieregularne, żelbetonowe formy (blok bojowy Pz. W. 722). Fragmenty fortyfikacji pochyło wbijają się tu w ziemię, uzmysławiając siłę dawnego wybuchuPnie wdzierają się zaś w dziury i szczeliny, gałęzie rosną nad resztkami betonu. Ta dziwna drewniano-betonowa konstrukcja zastanawia nas duetem złożonym z kruchości drzew i ciężaru ruin.

PNIEWO ORAZ MUZEUM FORTYFIKACJI I NIETOPERZY W PNIEWIE

Niebawem polna droga doprowadza nas do Pniewa. U wylotu miejscowości góruje tu ogólnodostępna drewniana wieża widokowa, która daje pogląd na rozległy teren Muzeum Fortyfikacji i Nietoperzy znajdujący się po drugiej stronie ulicy. Na zewnątrz muzeum jest otoczone przez wojenne eksponaty takie jak czołgtransporterrakiety oraz armaty, które można obejrzeć z bliska. Są też rzędy zębów smoka oraz trzy kopuły (2 dla karabinierów i jedna obserwacyjna), mające na sobie ślady ostrzałów w postaci zarysowań oraz dziur po pociskach.

Ale to, co jest najbardziej niezwykłe w tym miejscu, to trasy zwiedzania poprowadzone w zachowanych podziemnych ciągach korytarzy. Jak już wiemy, konstrukcje te wykorzystywane są przez nietoperze głównie na zimowe siedliska. Dlatego jest to jednocześnie miejsce ochrony tych zwierząt, co skutkuje też okresowym dostosowywaniem tras do trybu życia owych ssaków.

PĘTLA BORYSZYŃSKA W BORYSZYNIE

Tym razem jednak muzeum wydaje się być zamknięte, co sugeruje kłódka na drzwiach oraz pusty parking przed budynkiem. Pedałujemy jeszcze około 5.5 kilometra po asfalcie do Boryszyna, po czym za znakami skręcamy w brukowano-piaszczystą dróżkę. Ale niestety dziś i tu nie zwiedzimy turystycznej trasy podziemnej, ponieważ wkoło pusto i głucho. Obchodzimy teren z zewnątrz, czytając tablice informacyjne, na których opisana została Bateria Pancerna nr 5 nazywana inaczej „Pętlą Boryszyńską”. Budowano ją w latach 1936-1938 jednak prac nie ukończono. Wyposażona miała być w ciężką artylerię, której poszczególne elementy miały być od siebie oddalone i połączone siecią korytarzy (stąd „Pętla Boryszyńska”). Komory na amunicję pozwalały na gromadzenie jej nawet na 3 miesiące walki, a w tunelach miały jeździć pociągi dostarczające ją do poszczególnych dział.

Na tym kończymy rowerowy rajd po Międzyrzeckim Rejonie Umocnionym. Zmarznięci i przywdziani w czwartą, dodatkową warstwę wierzchnią siadamy jeszcze na ławce pod wiatą przy fragmencie wielkiej kopuły bojowej. Dopijamy resztki herbaty z termosu i odjeżdżamy w kierunku Skwierzyny wzbogaceni o nowe informacje i wrażenia. Chociaż jednocześnie zdajemy sobie sprawę z faktu, że to co zachowało się z fortyfikacji oraz że to, co prawdopodobnie o nich wiemy – jest tylko wycinkiem wielkiego planu.

PARAMETRY TRASY:

PRZEBIEG: Skwierzyna – Grupa Warowna „Ludendorff” (w lesie na Lisiej Górze) – Stary Dworek – Most obrotowy D812 – Zemsko – Most przechylno-przesuwny K 804 w Bledzewie – Chycina – Most obrotowy 724 – Kęszyca – Zęby Smoka przy polnej drodze – Schron PZ. W. 724 –  Blok bojowy PZ. W. 722Muzeum Fortyfikacji i Nietoperzy w Pniewie – Wysoka – Pętla Boryszyńska w Boryszynie – (droga powrotna) Zarzyn – Pieski – Chycina – Bledzew – Skwierzyna

DYSTANS: około 88 kilometrów (szlakiem bunkrów ok. 54 kilometry do ostatniej fortyfikacji; pozostałe 34 kilometry to trasa krótszą drogą bezpośrednio z powrotem do Skwierzyny)

CZAS: cały dzień

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

DOJAZD: pociągiem z Poznania do Międzyrzecza lub Skwierzyny z przesiadką w Zbąszynku (około 2-4 godziny na dojazd)

NOCLEG: możliwość nocowania w hotelu w Skwierzynie i Międzyrzeczu lub w kwaterach agroturystycznych np. w Bledzewie, Chycinie lub Wysokiej w pobliżu jezior

TEREN I ROWERY: teren lekko pagórkowaty. Nawierzchnia zarówno asfaltowagruntowapiach oraz bruk, więc sprawdzi się rower trekkingowycrossowygórski

WIĘCEJ INFORMACJI ORAZ MAPY MRU: polska-org.pl oraz histmag.org lub schondorf.pl 

WYKAZ OBIEKTÓW DO ZWIEDZANIA:

LISIA GÓRA KOŁO SKWIERZYNY: 1. Grupa Warowna „Ludendorff” 

STARY DWOREK: 2. Most obrotowy D812 

BLEDZEW: 3. Most przechylno-przesuwny K 804 

DROGA LOKALNA MIĘDZY KURSKIEM A KĘSZYCĄ: 4. Most obrotowy 724 

DROGA POLNA MIĘDZY KĘSZYCĄ A PNIEWEM: 5. Zęby Smoka, 6. Schron PZ. W. 724, 7. Blok bojowy PZ. W. 722 

PNIEWO: 8. Drewniana wieża widokowa, 9. Muzeum Fortyfikacji i Nietoperzy w Pniewie

BORYSZYN: 10. Pętla Boryszyńska 

Jeśli szukasz pomysłów na trasy rowerowe w województwie lubuskim lub w szeroko rozumianej Polsce Zachodniej, może zainteresować Cię również ten wpis: Gdzie na rower w Polsce Zachodniej? Trasy i szlaki

W Duecie po Świecie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s