Rowerem po Biskupiźnie. Folklor południowej Wielkopolski

Rowerem po Biskupiźnie, czyli gdzie? Nie po Biskupinie ani nie po biskupstwie. Bo po południowej Wielkopolsce, gdzie pola rolne jak okiem sięgnąć. Więc, czy warto tam pedałować dla pszenicy, pomidorów i kukurydzy, a jeśli tak, to dlaczego? 

Rowerem po Biskupiźnie pojeździliśmy sobie późnym latem. W większości było już po żniwach. A tak w ogóle, to właśnie trwały gminne dożynki – więc wybraliśmy się na przejażdżkę w najważniejsze chyba rolnicze święto. Tutaj, w gminie Krobia na południu Wielkopolski, zwykło się obchodzić je w połączeniu z festiwalem folklorystycznym, ponieważ część tego regionu przez wiele, wiele lat odczuwała i pielęgnowała odrębność kulturową. Toteż bogata w okolicy tradycjastroje ludowe, muzyka, taniec oraz obrzędy, w tym tzw. „winiec„, czyli właśnie tutejsze dożynki, podczas których można zobaczyć to i owo z tego ludowego dorobku.

Postanowiliśmy odwiedzić wtedy Biskupiański Szlak Turystyczny, na którego tablicę natknęliśmy się wcześniej podczas rutynowej przejażdżki po okolicy. Szlak ten obejmuje trzynaście miejscowościdwanaście wiosek oraz gminne miasto Krobia (powiat gostyński) nazywane stolicą Biskupizny. Nazwa obszaru natomiast wywodzi się od biskupów poznańskich, którzy w przeszłości nim zarządzali, a wspomniana odrębność kulturowa ukształtowała się właśnie na skutek kościelnego protektoratu. Tutejsi chłopi mieli po prostu mniejsze zobowiązania, lepszy sprzęt i do tego gospodarowali (i gospodarują dalej) na bardzo dobrym, żyznym gruncie. I właśnie między ten rolny dobrobyt wybraliśmy się na rowery, żeby zobaczyć, czy region ma w zanadrzu jeszcze jakieś inne bogactwa (przez część regionu Biskupizny przejeżdżamy też podczas innej wycieczki i piszemy o tym także w poście: Powiat gostyński rowerem – Krobia, Domachowo, Grabonóg, Gostyń).

KROBIA-GRABIANOWO-KROBIA

Był dopiero początek września. Niby ciągle lato, ale ostatnie dni sprawiły, że zapomnieliśmy o słońcu. W lokalnej prasie natknęliśmy się na artykuł opisujący zbliżające się dożynki w Domachowie. Ponadto podczas rutynowej przejażdżki po sąsiednich wsiach zorientowaliśmy się, że w okolicy przebiega szlak turystyczny.

W niedzielę rano zaskoczyło nas bezchmurne niebo i ciepłe powietrze – w sam raz, aby spędzić całe popołudnie na dworze. Kamil pochodzący z innych stron miał tego dnia podwójną ambicję – zobaczyć wreszcie tych biskupian, o których już tyle mu opowiadałam oraz przełamać naszą niepokorność i po raz pierwszy w życiu przejechać wytyczonym szlakiem od początku do końca.

Wyruszyliśmy z Pudliszek, które leżą 3 km na zachód od Krobi. Dookoła pola. Tuż przed wjazdem do miasta alejka drzew, a pomiędzy nimi pod zieloną tablicą znak powitalny informujący, że właśnie wjeżdżamy na obszar Biskupizny. Domy z lewej, domy z prawej, nie ma żywego ducha. Niewielka Krobia zdawała nam się tego dnia bardzo senna i leniwa ze względu na puste, nagrzane ulice. Minęliśmy XIX-wieczny ratusz i skręciliśmy z rynku w boczną uliczkę, aby przejechać przez południowo-wschodnią część miasta i znaleźć się w Grabianowie.

Na skrzyżowaniu ulic malutkiej wsi Grabianowo rzuciliśmy okiem na tablicę z mapą naszego szlaku, żeby zgodnie z postanowieniem poruszać się według wyznaczonej trasy. Ale równocześnie z opisu wioski dowiedzieliśmy się, że jej teren zamieszkiwany był przez ludzi już długie wieku temu, ponieważ odkryto tam ciałopalne cmentarzysko z prehistorycznych czasów. W przeszłości była to również tzw. wieś zarobna, czyli bez funkcjonującego folwarku.

Aby jechać dalej, musieliśmy niestety kierować się z powrotem do Krobi, tym razem na zachód, objeżdżając jej południową część. W powietrzu swojskie zapachy, asfalt nagrzany, słońce praży, cienia brak. Jadąc cały czas wzdłuż torów kolejowych, pośród płaskich pól mogliśmy obserwować krobskie domy na horyzoncie oraz wyraźnie odcinającą się od nieba kościelną wieżę.

CHUMIĘTKI-KROBIA

Dojeżdżając znów do miasta, wyjechaliśmy na drogę wojewódzką, która była wyjątkowo mało ruchliwa. Stamtąd dostaliśmy się na obwodnicę i skręciliśmy na zachód do Chumiętek, zwanych kiedyś Uniętami – kolejnej biskupiańskiej wsi. Na miejscu domy oraz podwórka rozciągnięte wzdłuż jednej drogi, ale kiedyś funkcjonował tam duży i bardzo dobrze prosperujący folwark oraz stawy rybne. Dzisiaj miejscowość znana jest w okolicy przede wszystkim z Domu Pomocy Społecznej, który działa od wielu lat. W czasach zaborów wioskę zamieszkiwali zarówno Polacy, jak i Niemcy.

Niestety, aby dotrzeć do następnego punktu na szlaku musieliśmy cofnąć się z powrotem tą samą drogą i to znów do Krobi. Na domiar złego po raz drugi należało długo stać i czekać na zielone światło na obwodnicy, podczas gdy słońce mocno grzało nas z góry. Przyzwyczajeni do gnania naprzód i płynnego przemieszczania się z miejsca na miejsce nieco rozczarowaliśmy się koniecznością trzykrotnej wizyty w Krobi i zawracania. Już chcieliśmy zrezygnować z podróży szlakiem, ale po zerknięciu na mapę wydało nam się, że dalej będzie już cały czas do przodu.

ŻYCHLEWO-BUKOWNICA-SIKORZYN-STARA KROBIA

Minęliśmy cmentarz na skraju Krobi i pognaliśmy dziurawym asfaltem w kierunku Wymysłowa, aby odczytać ponowne Witamy na Biskupiźnie i z impetem skręcić w stronę Żychlewa. Jezdnia pośród gospodarstw rolnych i swojskiego zapachu doprowadziła nas do drogi wojewódzkiej biegnącej do powiatowego Gostynia. Gładki asfalt oraz niewielki ruch z racji niedzieli sprawiły, że pedałowało się naprawdę przyjemnie.

Dodatkowo przed nami rozciągał się widok w dół na dolinę rzeki Kopanicy nazywanej też Rowem Polskim. Znaleźliśmy się w dolinie po kilkusetmetrowym zjeździe i rozpędzeni do 40 km/h dotarliśmy na obrzeża Starej Krobi. Stamtąd zjechaliśmy w boczną drogę na zachód w kierunku Bukownicy. Prowadził nas wąski, nierówny asfalt, który zakrętami wdzierał się pomiędzy zielone łąki oraz płaskie, jakby rozprasowane pola nad którymi gdzieniegdzie sterczały drzewa.

Natomiast z przodu i z tyłu na horyzoncie widniały wzniesienia, ograniczając otwartą przestrzeń biskupiańskich gruntów. Ucieszyliśmy się, że po objechaniu kilku typowo rolniczych i zupełnie płaskich wiosek nastąpiło urozmaicenie krajobrazu. Następnie pokonaliśmy niewielki podjazd we wsi i kierując się dalej na północ, jechaliśmy wzdłuż wzniesienia. Oboje liczyliśmy na ładny widok na dolinę Kopanicy, która została w dole, ale uniemożliwiła nam to… wysoka kukurydza oraz zbyt mała różnica wysokości na tym terenie. Ze wzniesienia zjeżdżaliśmy w Sikorzynie, który spośród biskupiańskich wiosek wysunięty jest najdalej na północny-zachód i zajmuje obszar już w obrębie gminy Gostyń.

Podczas zjazdu  obserwowaliśmy wyraźną panoramę Starej Krobi oraz otaczających ją pól, znajdujących się na wywyższeniu po drugiej stronie doliny Rowu Polskiego. Był to bezsprzecznie najładniejszy widok, jakiego doświadczyliśmy podczas wyjazdu. Z racji tego, że był wrzesień, uroku dodawały jeszcze delikatnie żółknące liście wzbogacające kolorystykę krajobrazu.

Niestety po pokonaniu podjazdu w Starej Krobi znów znaleźliśmy się na płaskim, rozległym wzniesieniu. Stąd udaliśmy się do Rębowa, które jak wcześniejsze Grabianowo, zamieszkiwane było w zamierzchłych czasach. Na terenie wsi odkryto gród w kształcie pierścienia o średnicy 90 metrów. W piastowskich czasach wykorzystano go jako komorę celną, która miała strzec szlaków handlowych na trasach Wrocław – Pyzdry oraz Kalisz – Pyzdry. Po tej wizycie przychodzi pora udać się do Domachowaserca Biskupizny, które w ten dzień biło intensywniej niż na co dzień.

DOMACHOWO I BISKUPIAŃSKIE DOŻYNKI GMINNE

Dożynki, które mieliśmy okazję obserwować w Domachowie odbywały się po biskupiańsku. Cóż to znaczy? Poza tym, że przy dźwiękach i w takt lokalnej muzyki, w tradycyjnych strojach, to jeszcze na wesoło, głośno i na bogato. Tacy właśnie są Biskupianie. Żwawa muzyka wyraża ich temperament, a często żartobliwe przyśpiewki z przytupem zdradzają zamiłowanie do zabawy i sutego biesiadowania.

Raczej nie przyłączaliśmy się do dożynkowych praktyk. Po pierwsze ze względu na rowery, które strach było zostawić w takim tłumie ludzi, a po drugie, że byliśmy nastawieni na obserwację. Podziwialiśmy głównie barwne ludowe stroje, które Kamil widział po raz pierwszy i zarówno ludzi, którzy mieli je na sobie w tak gorące popołudnie. Jako dziewczynka widywałam na ulicach Krobi kobiety i mężczyzn w tradycyjnych ubraniach, teraz niestety można zobaczyć je tylko podczas pokazów folkloru. Zaspokoiwszy zainteresowanie tańcami i śpiewami udaliśmy się w głąb Domachowa.

Byliśmy nieco znużeni jednostajnością biskupiańskich wsi i gruntami rolnymi, więc ucieszyliśmy się mogąc zatrzymać oczy na zabytkowym kościele p.w. św. Michała Archanioła w Domachowie z XVI wieku. Do pięknej, drewnianej budowli prowadzi brukowana droga. Choć kościół jest niewielki, powagi a także tajemniczości dodają omszałe dachówki i wysokie drzewa rosnące obok. Nad drzwiami do nawy głównej znajduje się malowana drewniana płaskorzeźba, która odcina się od ciemnych desek konstrukcji błękitno-żółtymi odcieniami.

Tutaj znaleźliśmy się z dala od dożynkowego zgiełku. Było cicho i spokojnie. Można było usiąść i odpocząć. Wyobraziliśmy sobie żywą biskupiańską tradycję wewnątrz tego kościoła. Pamięta on niejeden ślub, chrzciny, czy świąteczne obrzędy. Doszliśmy do wniosku, że niegdysiejsi Biskupianie żyli w równowadze. Zdaje się, że potrafili utrzymać ją pomiędzy pracą i zabawą, zabawą i wiarą. Mimo, że żyli tu i teraz, nie zapominali o tym co będzie za chwilę. Gdy pracowali, wiedzieli, że w nagrodę czeka ich zabawa, gdy się bawili, pamiętali o obowiązkach. I byli w tym wszystkim konsekwentni oraz radośni.

Abyśmy i my mogli pozostać konsekwentni, musieliśmy wyruszyć jeszcze dalej, aż do końca szlaku. Wyjechaliśmy w kierunku Sułkowic. Było już późne popołudnie, słońce się obniżyło i bardziej płasko kładło promienie po żółtych ścierniskach i polach kukurydzy. W dalszym ciągu rolniczy krajobraz. Nieco monotonny, ale już trochę bardziej urokliwy z racji miękkich cieni i mniej wyblakłych barw. Nagrzane powietrze ciągle owiewało nam gęby, niosąc zapach uschniętych badyli i zaoranej ziemi.

Zastanawialiśmy się, jak wyglądała 70-100 lat temu droga, na której się znajdowaliśmy. Pewnie było na niej głośno i wesoło, zwłaszcza w niedzielne przedpołudnia, kiedy biskupiańscy gospodarze wozami wybierali się do domachowskiego kościoła lub wracali do swoich domów. My natomiast kierując się z Posadowa i Potarzycy z powrotem do Krobi złapaliśmy bardzo korzystny wiatr i również uśmiechnięci jak i głośno deliberujący, wróciliśmy do domu.

PODSUMOWANIE

Zobaczyliśmy na żywo biskupiańską tradycję i pokornie przemierzyliśmy wytyczony szlak. A przynajmniej tak nam się wydaje. Nie wiemy tylko, jakim cudem na naszych licznikach pojawił się dystans w liczbie 53 km, podczas kiedy Biskupiański Szlak Turystyczny miał liczyć 38.5 km… Odległość pomiędzy Pudliszkami a Krobią pokonana dodatkowo dwa razy wynosi 6 km, więc rachunek nam się nie zgadza. Ciekawe dlaczego..?

Choć w największym stopniu zaprzątaliśmy sobie głowy inną kwestią. Zastanawialiśmy się raczej nad przebiegiem trasy. Bo krobski kościół parafialny widzieliśmy tylko z oddali, a innych zabytkowych budowli – w ogóle. Nie do końca zatem widzimy sens w wyznaczaniu szlaku turystycznego przez miasto, w którym nie zostały oznaczone główne atrakcje. A może dla dalekich przyjezdnych wystarczyłaby mapka na miejskim rynku, żeby przed wyruszeniem do kolejnej miejscowości dało się zobaczyć najciekawsze obiekty?

PARAMETRY TRASY:

PRZEBIEG: Pudliszki – KrobiaGrabianowo – Krobia – Chumiętki – Krobia – WymysłowoŻychlewoBukownicaSikorzynStara KrobiaRębowoDomachowoSułkowicePosadowoPotarzyca – Krobia – Pudliszki

DYSTANS: 38.5 km na Biskupiańskim Szlaku Turystycznym (wg mapy szlaku), w rzeczywistości w terenie były to 53 kilometry

CZAS: około 3-4 godziny razem z wizytą na festiwalu folklorystycznym

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

NAWIERZCHNIA I ROWERY: trekkingowy, crossowy; może być szosowy, ale trzeba uważać na dziurawy lub popękany asfalt. Teren płaski plus kilka krótkich podjazdów

MIEJSCOWOŚCI WCHODZĄCE W SKŁAD BISKUPIZNY: Krobia, Grabianowo, Chumiętki, Żychlewo, Wymysłowo, Bukownica, Sikorzyn, Stara Krobia, Rębowo, Domachowo, Sułkowice, Posadowo, Potarzyca

AKTUALNOŚCI NA TEMAT WYDARZEŃ KULTURALNYCH W KONTEKŚCIE BISKUPIZNY: www.biskupizna.pl

MIEJSCA MÓWIĄCE O BISKUPIAŃSKIM FOLKLORZE: Muzeum w Gostyniu oraz Muzeum bł. Edmunda Bojanowskiego w Grabonogu Muzeum Stolarstwa i Biskupizny w Krobi

W Duecie po Świecie

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s